9429
Szczegóły |
Tytuł |
9429 |
Rozszerzenie: |
PDF |
Jesteś autorem/wydawcą tego dokumentu/książki i zauważyłeś że ktoś wgrał ją bez Twojej zgody? Nie życzysz sobie, aby podgląd był dostępny w naszym serwisie? Napisz na adres
[email protected] a my odpowiemy na skargę i usuniemy zabroniony dokument w ciągu 24 godzin.
9429 PDF - Pobierz:
Pobierz PDF
Zobacz podgląd pliku o nazwie 9429 PDF poniżej lub pobierz go na swoje urządzenie za darmo bez rejestracji. Możesz również pozostać na naszej stronie i czytać dokument online bez limitów.
9429 - podejrzyj 20 pierwszych stron:
Gabriel
Garcia Marquez
Rzecz
o mych smutnych dziwkach
prze�o�y�
Carlos Marroddn Casas
Warszawskie Wydawnictwo Literackie
MUZA SA
Tytu� orygina�u: Memoria de mis putas tristes
Projekt ok�adki: Luz de la Mora
Redakcja: Marta Szafra�ska-Brandt
Redakcja techniczna: Zbigniew Katafiasz
Korekta: Maria Mirecka
(c) Gabriel Garcia Marquez, 2004
(c) for the Polish edition by MUZA SA, Warszawa 2005
(c) for the Polish translation by Carlos Marrodan Casas
(c) Cover photograph (c) Luis Miguel Palomares
ISBN 83-7200-131-6
Warszawskie Wydawnictwo Literackie
MUZA SA
Warszawa 2005
T�umacz si� t�umaczy
Widniej�cy na ok�adce tytu� powie�ci jest tytu�em zast�pczym,
tytu�em roboczym, tytu�em wstydliwym i ocenzurowanym. Gabriel
Garcia Marquez da� swojej powie�ci tytu� Rzecz o mych smutnych
kurwach i tak te� przet�umaczy� to t�umacz, w pami�ci maj�c tw�rczo��
takich mistrz�w, jak Jan Kochanowski, Daniel Naborowski czy Jan
Andrzej Morsztyn (z przyczyn oczywistych nie wspomn� Juliana
Tuwima). Na ok�adce widnieje jednak bezpieczny tytu�, a to w wy-
niku prawniczych ekspertyz, sugeruj�cych, i� wydrukowanie tytu�u
nadanego przez t�umacza grozi nieobliczalnymi konsekwencjami jak
np.: prokuratorski zakaz (w wyniku doniesienia o pope�nieniu prze-
st�pstwa) rozpowszechniania ksi��ki. Kodeks o wykroczeniach. Roz-
dzia� XVI. Wykroczenie przeciw obyczajno�ci publicznej. Art.141.
Taki jest stan prawny w Polsce - mo�na dzie�a artystyczne cen-
zurowa�, bezkarnie niszczy�; artyst�w nie tylko mo�na, ale po prostu,
jak Dorot� Nieznalsk�, skazuje si� na wi�zienie. Przyjdzie czas na
kar� banicji, mo�e na obozy swoistej resocjalizacji. Ale ten stan
prawny chroni hunwejbin�w �wi�cie wierz�cych w sprawcz� moc
s�owa polskiego (nie wywo�uj wilka z lasu). Stoj� wi�c na stra�y
czysto�ci j�zyka polskiego, nie odr�niaj�c dope�niacza od biernika,
o wo�aczu w og�le nie pami�taj�c, mieszaj�c zwi�zki frazeologiczne,
ortografi� myl�c z kaligrafi�. Za to na wyrywki znaj� ca�y repertuar
obecny w S�owniku polskich przekle�stw i wulgaryzm�w (autora nie
podam, bo nie chc� by� donosicielem).
Powie�� Garcii Marqueza to skromna elegia o p�nej mi�o�ci,
a nie swawolny przewodnik po zamtuzach, o czym mam nadziej�
przekonaj� si� ci czytelnicy, kt�rzy b�d� mieli odwag� po t� ksi��k�
si�gn��. T�umaczowi pozostaje jedynie wierzy�, �e jednak nadejdzie
czas, gdy Rzecz o mych smutnych kurwach b�dzie mog�a pod tym
w�a�nie tytu�em si� ukaza�.
Carlos Marrodan Casas
Prosz� niczego nie robi� w z�ym gu�cie. Nie wolno na
przyk�ad wk�ada� palc�w do ust �pi�cej dziewczyny!
- ostrzega starego Eguchiego kobieta z hotelu.
�pi�ce pi�kno�ci, Yasunari Kawabata
(prze�o�y� Miko�aj Melanowicz)
1
W roku mych dziewi��dziesi�tych urodzin chcia�em
sprawi� sobie w prezencie szalon� noc mi�osn� z nielet-
ni� dziewic�. Przywo�a�em w pami�ci osob� Rosy Cabar-
cas, w�a�cicielki domu schadzek, kt�ra maj�c w r�kach
co� nad wyraz specjalnego, zwyk�a by�a powiadamia�
o tym swych najlepszych klient�w. Nigdy nie uleg�em
tego rodzaju pokusom, ani wielu innym jej plugawym
propozycjom, ale Rosa i tak nie wierzy�a w czysto��
moich zasad. Nawet moralno�� jest tylko kwesti� czasu,
mawia�a ze z�o�liwym u�mieszkiem, sam si� przekonasz.
By�a nieco m�odsza ode mnie, a �e od lat nie mia�em
o niej �adnych wie�ci, wi�c r�wnie dobrze od dawna
mog�o jej nie by� po�r�d �ywych. Ledwie jednak prze-
brzmia� pierwszy sygna� w s�uchawce, natychmiast roz-
pozna�em jej g�os i wypali�em bez zb�dnych wst�p�w:
- Dzi� chc�.
Westchn�a: Och, ty m�j smutny m�drku, przepadasz
gdzie� na dwadzie�cia lat, a jak ju� si� pojawiasz, to tylko
po to, �eby ��da� rzeczy niemo�liwych. Natychmiast
jednak odzyska�a sw�j zawodowy kunszt i podsun�a
z p� tuzina rozkosznie zapowiadaj�cych si� sugestii,
jednak, nie da si� ukry�, ju� u�ytkowanych. A ja, �e nie,
�e musi by� panna i na t� w�a�nie noc. Zaniepokojona
spyta�a: A co chcesz sobie udowodni�? Nic, odpar�em,
trafiony w najczulsze miejsce, bardzo dobrze wiem, co
mog� i czego nie mog�. Rosa niewzruszona stwierdzi�a,
�e m�drkowie wiedz� wszystko, ale nie wszystko: Jedy-
ne Panny, jakie jeszcze chodz� po �wiecie, to takie
Panny sierpniowe jak ty. Nie mog�e� poprosi� mnie o to
odpowiednio wcze�niej? Natchnienie ma to do siebie,
�e nie uprzedza, odpowiedzia�em. Ale poczeka� chyba
mo�e, skwitowa�a, nieodmiennie i jak �aden m�czyzna
przem�drza�a, i poprosi�a o przynajmniej dwa dni, �eby
dok�adnie przebada� rynek. Odrzek�em, najzupe�niej
serio, �e w tym interesie, w kt�rym robi, ka�da godzina
w moim wieku jest jak rok. To znaczy, �e si� nie da,
podsumowa�a, bez cienia w�tpliwo�ci w g�osie, ale to
akurat niewa�ne, za to bardzo emocjonuj�ce, a co tam,
kurwa, oddzwoni� w ci�gu godziny.
Nie musz� o tym wspomina�, bo z daleka wida�, ja-
ki jestem: brzydki, nie�mia�y i staro�wiecki. Ale usilnie
dbaj�c o to, a�eby w�a�nie takim nie by�, zacz��em
odgrywa� swe ca�kowite przeciwie�stwo. Do dnia dzi-
siejszego, kiedy to z w�asnej i nieprzymuszonej woli
przyst�puj� do opowiedzenia sobie samemu, jaki na-
prawd� jestem, cho�by po to tylko, by przynie�� ulg�
swemu sumieniu. Zacz��em od niecodziennego telefonu
do Rosy Cabarcas, bo je�li spojrze� na to dzi�, w�a�nie ta
10
rozmowa da�a pocz�tek nowemu �yciu w wieku, w kt�-
rym znakomit� wi�kszo�� �miertelnik�w �mier� ju� daw-
no zabiera.
Mieszkam w kolonialnym budynku po s�onecznej stro-
nie parku San Nicolas, w domu, gdziem sp�dzi� wszystkie
dni swego �ycia bez �ony i bez fortuny, tu, gdzie r�wnie�
�yli byli i dokonali �ywota moi rodzice, i wreszcie tu,
gdzie zamiarem moim by�o umrze� samotnie, w tym
samym ��ku, w kt�rym przyszed�em na �wiat, i w dniu
oby najodleglejszym i oby bezbole�nie. M�j ojciec naby�
�w dom na aukcji publicznej pod koniec XIX wieku,
po czym parter wynaj�� konsorcjum W�och�w prowa-
dz�cemu sie� luksusowych sklep�w, zatrzymuj�c dla si�
to w�a�nie pi�tro, a�eby tam zazna� szcz�cia z c�rk�
jednego ze swych w�oskich arendarzy, znamienit� inter-
pretatork� Mozarta, poliglotk� i garibaldzistk� i najpi�-
kniejsz� i najbardziej utalentowan� kobiet�, jaka kiedy-
kolwiek �y�a w tym mie�cie, z Florin� de Dios Carga-
mantos: moj� matk�.
Mieszkanie jest przestrzenne i jasne, ze stiukowymi
sklepieniami, z pod�ogami wy�o�onymi szachownic�
florenckich mozaik, z czworgiem szklanych drzwi wy-
chodz�cych na d�ugi szeregowy balkon, gdzie moja
matka siadywa�a, aby wesp� ze swymi w�oskimi ku-
zynkami �piewa� arie mi�osne. Wida� st�d park San
Nicolas z katedr� i pomnikiem Krzysztofa Kolumba,
a dalej sk�ady rzecznego nabrze�a i portu i rozleg�y
widnokres rzeki Magdalena, dwadzie�cia mil od jej es-
tuarium. Jedyn� niedogodno�ci� tego mieszkania jest
11
s�o�ce przechodz�ce w ci�gu dnia przez wszystkie okna
po kolei; trzeba je wi�c wszystkie zamyka�, by spr�bo-
wa� przynajmniej uci�� sobie sjest� w skwarnym p�-
mroku. Kiedy, w wieku trzydziestu dwu lat, zosta�em
sam, przenios�em si� do dotychczasowej sypialni mych
rodzic�w, kaza�em przebi� z niej drzwi bezpo�rednio
do biblioteki i zacz��em wyprzedawa� na licytacjach to,
co mi do �ycia nie by�o potrzebne, czyli niemal wszyst-
ko - jak mia�o si� z czasem okaza� - poza ksi��kami
i pianol�.
Przez czterdzie�ci lat by�em depeszowcem, czy te�
nadmuchiwaczem, jak na nas mawiano, w gazecie "El
Diario de La Paz", a praca moja polega�a na rekon-
struowaniu i dopowiadaniu w miejscowej prozie wy�a-
pywanych przez nas wiadomo�ci kr���cych w przestrze-
ni na falach kr�tkich lub w kodzie Morse'a. Dzi� utrzy-
muj� si� jako tako z emerytury wypracowanej w tym
wymar�ym zawodzie; poza tym otrzymuj� prawie nic
jako emerytowany nauczyciel gramatyki j�zyka hisz-
pa�skiego i �aciny, tyle co nic za coniedzielny felieton,
pisany regularnie od ponad p� wieku, i mniej ni� nic
za teksty do program�w muzycznych i teatralnych, kt�re
�askawie racz� mi publikowa�, gdy przyb�d� do nas
znamienici arty�ci z go�cinnymi wyst�pami. Poza pisa-
niem nic w�a�ciwie innego w �yciu nie robi�em, ale brak
mi powo�ania i narracyjnego talentu, zupe�nie s� mi
nieznane zasady dramaturgicznej konstrukcji, je�li wi�c
podj��em si� tego trudu, to dlatego, i� ufam w �wiat�o��
tego wszystkiego, com w �yciu przeczyta�, a przeczyta-
12
�em bez liku. M�wi�c najzwyczajniej, szaraczkowy ze
mnie literat i pewnie niczego szczeg�lnego nie mia�bym
do przekazania potomnym, gdyby nie zdarzenia, z kt�-
rych, na ile mi m�j talent pozwoli, chcia�bym w�a�nie
zda� spraw� w tej rzeczy o mej wielkiej mi�o�ci.
W dzie� moich dziewi��dziesi�tych urodzin obudzi-
�em si�, jak zwykle, o pi�tej rano. By� pi�tek, wi�c
czeka�o mnie jedynie napisanie felietonu publikowanego
w niedzielnym wydaniu "El Diario de La Paz". Wszyst-
kie poranne objawy i znaki idealnie wprost odwodzi�y
od jakichkolwiek radosnych i szcz�liwych my�li: od
�witu �ama�o mnie w ko�ciach, w ty�ku pali�o i co chwila
rozlega�y si� grzmoty pierwszej, po trzech miesi�cach
bez kropli deszczu, burzy. Nastawi�em kaw� i wyk�pa-
�em si�, wypi�em kubek kawy pos�odzonej miodem,
zjad�szy do tego dwa placki z casabe, i wdzia�em p��cien-
ny cha�at, u�ywany przeze mnie w domu.
Tematem felietonu na �w dzie� mia�y by�, jak�e-
by inaczej, moje dziewi��dziesi�te urodziny. Nigdy
m�j wiek nie jawi� mi si� jako plama na suficie, z kt�-
rej spadaj�ce krople odmierzaj� cz�owiekowi czas, jaki
mu jeszcze do ko�ca �ycia pozosta�. Kiedy by�em ma-
�y, s�ysza�em, i� gdy kto� umiera, wszy gnie�d��ce si�
w ow�osieniu konaj�cego rzucaj� si� w panice do uciecz-
ki przez poduszki, wstyd czyni�c rodzinie. Tak si� tym
przej��em, �e kiedy mia�em i�� po raz pierwszy do
szko�y, kaza�em ogoli� sobie ca�kiem w�osy, a i dzi� te
kilka kosmyk�w, jakie mi jeszcze pozostaj�, wci�� szo-
ruj� szarym myd�em. �wiadczy to o tym, teraz to mog�
13
za�wiadczy�, �e ju� od ma�ego mia�em o wiele silniej
ukszta�towane spo�eczne poczucie wstydliwo�ci i czys-
to�ci ni� poczucie �mierci.
Ju� par� miesi�cy wcze�niej za�o�y�em sobie, �e m�j
urodzinowy felieton nie b�dzie zwyk�ym lamentem za
minionymi laty, lecz wprost przeciwnie: gloryfikacj� sta-
ro�ci. Zacz��em od pytania, kiedy u�wiadomi�em sobie,
�e jestem starym ju� cz�owiekiem, i wydaje mi si�, �e
sta�o si� to w�a�nie tu� przed owym dniem. Gdy uko�-
czy�em czterdzie�ci dwa lata, uda�em si� do lekarza, skar-
��c si� na utrudniaj�cy mi oddychanie b�l w plecach. Zba-
gatelizowa� problem: to naturalny b�l w pa�skim wieku,
stwierdzi�.
- W takim razie - odpowiedzia�em - rzecz� nienatu-
raln� jest m�j wiek.
Lekarz u�miechn�� si� z po�a�owaniem. Widz�, �e jest
pan filozofem. To w�wczas po raz pierwszy pomy�la�em
o swoim wieku w kategoriach staro�ci, ale nie zwleka�em
zbytnio, a�eby pu�ci� te my�li w niepami��. Przywyk�em
budzi� si� codziennie z odmiennym b�lem, kt�ry z bie-
giem lat zmienia� nat�enie i charakter i doskwiera� mi
w coraz to innym miejscu. Bywa� i taki, jakby �mier� ju�
zatapia�a swe szpony, a nazajutrz nagle znika�. W tamtym
w�a�nie okresie zdarzy�o mi si� us�ysze�, i� pierwszym
symptomem staro�ci w przypadku m�czyzny jest upo-
dabnianie si� od pewnego momentu do w�asnego ojca.
Widocznie jestem skazany na wieczn� m�odo��, pomy�-
la�em w�wczas, bo mojemu ko�skiemu profilowi nijak
do urokliwokaraibskich rys�w mojego ojca, a tym bardziej
14
do cesarskorzymskiego profilu mojej matki. To prawda,
�e pierwsze zmiany nast�puj� tak wolno, i� w�a�ciwie nie-
dostrzegalnie, my za�, patrz�c na siebie w�asnymi oczyma,
widzimy si� takimi, jakimi zawsze byli�my i jeste�my, ale
inni, spogl�daj�c z zewn�trz, natychmiast dostrzegaj�
najmniejsz� zmian�.
Z pi�tym krzy�ykiem zacz��em mie� jakie takie wyob-
ra�enie o staro�ci, kiedy zacz�y doskwiera� mi pierwsze
luki w pami�ci. Wywraca�em do g�ry nogami ca�y dom,
szukaj�c okular�w, po czym odkrywa�em, �e mam je na
nosie, albo wchodzi�em w nich pod prysznic, lub nak�a-
da�em szk�a do czytania, nie zdj�wszy tych do patrzenia.
Zdarzy�o mi si� pewnego dnia dwukrotnie zje�� �niada-
nie, bo zd��y�em zapomnie�, �e ju� je jad�em, i nauczy-
�em si� rozpoznawa� ogarniaj�cy moich przyjaci� po-
p�och, gdy nie stawa�o im odwagi, by cho�by i delikatnie
zmitygowa� mnie, �e opowiadam co�, com ju� relacjono-
wa� w zesz�ym tygodniu. W owych latach sporz�dzi�em
sobie w pami�ci dwie listy, z kt�rych jedna zawiera�a
spis znanych twarzy, druga za� spis odpowiadaj�cych im
imion i nazwisk, ale gdy przysz�o mi si� z kim� wita�, nie
potrafi�em przypasowa� twarzy do nazwiska.
Nigdy nie przejmowa�em si� swoim seksualnym wie-
kiem, moje mo�liwo�ci zale�a�y bowiem w du�ej mierze
nie tyle ode mnie, ile od kobiet, a one, je�li chc�, �wietnie
wiedz�, co, jak i dlaczego. Dzi� �miej� si� z ch�opak�w
z osiemdziesi�tk� na karku, kt�rzy przera�eni nag�ym
niedomaganiem, bezzw�ocznie szukaj� pomocy u leka-
rza, jeszcze nie�wiadomi, �e po dziewi��dziesi�tce jest
15
jeszcze gorzej, ale staje si� to zarazem nieistotne: wci��
�yjesz, wi�c co� za co�. Triumfem �ycia z kolei jest
szwankowanie pami�ci ludzi starych wobec b�ahostek,
atoli rzadko owa pami�� niedomaga, gdy rzeczy mocno
nas dotycz�. Cyceron uj�� to kr�tko: Nie ma starca, kt�ry
zapomnia�by, gdzie skarb sw�j ukry�.
Dziel�c si� tymi i podobnymi refleksjami, nakre�li�em
pierwszy zarys felietonu, kiedy sierpniowe s�o�ce wy-
buch�o po�r�d migda�owc�w w parku, a pocztowy statek
rzeczny, op�niony o tydzie� z powodu suszy, bucz�c,
wp�yn�� do portowego kana�u. Pomy�la�em: Oto przy-
bija m�j dziewi��dziesi�ty roczek. Nigdy nie dowiem
si� dlaczego, i nawet o to sta� nie b�d�, ale jest prawd�,
i� w chwili, gdy wywo�a�em to zniech�caj�ce przypo-
mnienie, postanowi�em zarazem zatelefonowa� do Rosy
Cabarcas, by pomog�a mi uczci� urodziny liberty�sk�
noc�. Ju� lata temu da�em sobie z cia�em �wi�ty pok�j;
pozwala�o mi to po�wi�ci� czas na ponowne lektury
co smakowitszych stron mych klasyk�w i na s�uchanie
utwor�w muzyki powa�nej we w�asnym wyborze i uk�a-
dzie, ale po��danie, kt�re odczu�em owego dnia, by�o
tak natarczywe, i� zda�o mi si� zes�ane od Pana Boga.
Po tej rozmowie telefonicznej ju� nie mog�em pisa�.
W k�cie biblioteki, gdzie rano s�o�ce jeszcze nie dociera,
zawiesi�em hamak i po�o�y�em si� w nim, czuj�c na
piersiach zmor� oczekiwania.
Gdym dorasta�, by�em oczkiem w g�owie zar�wno
obdarzonej licznymi przymiotami mamy, zg�adzonej
w wieku pi��dziesi�ciu lat przez gru�lic�, jak i taty pe-
16
danta, kt�remu nikt nigdy nie wykaza� najmniejszego
b��du i kt�rego odnaleziono martwego w jego �o�u
wdowca w dniu podpisania traktatu w Neerlandii ko�-
cz�cego wojn� Tysi�ca Dni i tyle innych ubieg�owiecz-
nych wojen domowych. Wraz z pokojem nadesz�y zmia-
ny tyle� nieprzewidziane, co niepo��dane. T�umy wol-
nych kobiet zasili�y do granic szale�stwa stare kantyny
przy ulicy Ancha, kt�ra p�niej mia�a sta� si� bulwarem
Abello, a teraz jest alej� Kolumba, w tym moim mie�cie
najukocha�szym, tak lubianym przez swoich, jak i przy-
jezdnych, ze wzgl�du na mi�e usposobienie mieszka�-
c�w i czysto�� �wiat�a.
Nigdy nie przespa�em si� z �adn� kobiet�, nie p�ac�c za
to, tych kilka za� spoza bran�y przekona�em si�� argumen-
t�w lub argumentem si�y, by przyj�y ode mnie pieni�dze,
nawet je�li mia�yby je potem wyrzuci� do �mieci. Jako
dwudziestolatek zacz��em prowadzi� rejestr zawieraj�cy
imi�, wiek, miejsce oraz kr�ciutki opis okoliczno�ci i specy-
fiki. Gdy ko�czy�em lat pi��dziesi�t, spisanych mia�em
pi��set czterna�cie kobiet, z kt�rymi by�em przynajmniej
raz. Przesta�em prowadzi� rejestr, kiedy cia�o ju� zaczyna-
�o mi odmawia� pos�usze�stwa, wi�c stosunkowo �atwo
przychodzi�o mi prowadzi� rachuby w pami�ci. Mia�em
swoje zasady. Nigdy nie bra�em udzia�u w grupowych
harcach ani w wiadomych wszem tr�jk�tach, nie dzieli�em
z nikim sekretu i nikomu te� nigdym si� nie zwierzy�
z jakiejkolwiek przygody cielesnej czy duchowej, bo ju�
jako m�ody ch�opak zda�em sobie spraw�, �e �adna z nich
nie pozostaje bezkarna.
17
Jedynym dziwnym zwi�zkiem, jaki utrzymywa�em
przez wiele lat, by� zwi�zek z wiern� Damian�. Gdy
pojawi�a si� u mnie, by�a w�a�ciwie jeszcze dzieckiem.
Mia�a india�skie rysy, silna i dzika, odzywa�a si� rzadko,
ale stanowczo i chodzi�a po domu boso, by nie przeszka-
dza� mi w pisaniu. Pami�tam, �e czyta�em Konterfekt
zalotnej Andaluzyjki w hamaku na korytarzu i przypadkiem
ujrza�em j� pochylon� nad praniem, w sp�dnicy tak
kr�tkiej, �e ca�kiem ods�aniaj�cej jej smakowite kr�g�o�ci.
Ra�ony gor�czk� nie do wytrzymania, zadar�em jej sp�d-
nic�, �ci�gn��em pluderki poni�ej kolan i pokry�em j�
ca�kiem od ty�u. Prosz� pana, zaj�cza�a ponuro, to wymy�-
lono jako wyj�cie, a nie wej�cie. G��bokie dr�enie przeszy-
�o jej cia�o, ale wytrzyma�a do ko�ca. Upokorzony upoko-
rzeniem jej, chcia�em zap�aci� Damianie dwa razy tyle, ile
liczy�y sobie w�wczas te najdro�sze, ale nie przyj�a ani
grosza, wi�c zmuszony by�em podnie�� jej pensj�, kt�ra
uwzgl�dnia�a ow� dodatkow� i �wiadczon� raz w miesi�-
cu us�ug�, zawsze podczas prania i zawsze od zaplecza.
Kiedy� nasun�a mi si� my�l, �e owa ��kowa buchal-
teria mog�aby stanowi� dobr� po�ywk� dla relacji o n�-
dzy mojego rozwi�z�ego �ycia, i tytu� spad� mi z nieba:
Rzecz o mych smutnych kurwach. Moje �ycie publiczne za
to, by�o w og�le ma�o ciekawe: sierota bez ojca i matki,
stary kawaler bez przysz�o�ci, przeci�tny dziennikarz,
czterokrotny finalista Turniej�w Poetyckich w Cartagena
de Indias i absolutny faworyt karykaturzyst�w dzi�ki
swej bezprzyk�adnej brzydocie. Inaczej m�wi�c: zmar-
nowane �ycie, kt�re �le si� zacz�o owego popo�udnia,
18
kiedy matka, trzymaj�c mnie, dziewi�tnastolatka, za
r�k�, zaprowadzi�a mnie do redakcji "El Diario de La
Paiz", by si� wywiedzie�, czy mo�na w gazecie wydru-
kowa� kronik� z �ycia szkolnego, kt�r� napisa�em jako
wypracowanie z hiszpa�skiego i retoryki. Rzecz ukaza�a
si� w niedzielnym wydaniu, poprzedzona paroma, na-
der �yczliwymi, s�owami redaktora naczelnego. Po wielu
latach, gdy dowiedzia�em si�, �e matka zap�aci�a za
publikacj� tego debiutu i siedmiu nast�pnych artyku��w,
by�o za p�no, by si� zawstydzi�, bo m�j cotygodniowy
felieton chadza� ju� w�asnymi �cie�kami, a poza tym by-
�em depeszowcem i krytykiem muzycznym.
Z chwil� otrzymania �wiadectwa maturalnego z wyr�-
nieniem zacz��em udziela� lekcji hiszpa�skiego i �aciny
w trzech szko�ach publicznych naraz. By�em z�ym nauczy-
cielem, brakowa�o mi wykszta�cenia zawodowego, nie
czu�em powo�ania ani nie mia�em jakiejkolwiek lito�ci dla
tych biednych dzieciak�w, kt�re sz�y do szko�y, bo by� to
naj�atwiejszy spos�b ucieczki od tyranii ojc�w. Jedyne, co
mog�em dla nich uczyni�, to dyscyplinowa� je moj� drew-
nian� linijk�, a�eby przynajmniej zosta� im po mnie m�j
ulubiony wiersz: To, na co z b�lem patrzysz, m�j Fabiusie mi�y,
pola szczyre, samotne i wzg�rek rzewliwy, przes�awn� Italik�
dawno temu by�y- Ju� jako stary cz�owiek, dowiedzia�em
si�, zreszt� przypadkiem, �e uczniowie obdarzyli mnie
z�o�liwym przezwiskiem: Profesor Wzg�rek Rzewliwy.
I to wszystko, com dosta� od �ycia, nic nie uczy-
niwszy, by zyska� wi�cej. Jada�em obiad jedynie po-
mi�dzy jedn� lekcj� a drug�, a o sz�stej po po�udniu
19
przybywa�em do redakcji, by wy�awia� sygna�y z prze-
strzeni gwiezdnej. O jedenastej w nocy, kiedy zamykano
poranne wydanie, zaczyna�o si� moje prawdziwe �ycie.
Spa�em w chi�skiej dzielnicy dwa lub trzy razy w tygo-
dniu, tak cz�sto zmieniaj�c towarzystwo, i� dwukrotnie
zosta�em uhonorowany tytu�em Klienta Roku. Po zje-
dzeniu kolacji w pobliskiej Cafe Roma wybiera�em
burdel na chybi� trafi� i wchodzi�em tam po kryjomu,
tylnymi drzwiami od podw�rza. Robi�em to dla przyjem-
no�ci, ale w ko�cu sta�o si� to cz�ci� mojej pracy zawo-
dowej, a to dzi�ki niepohamowanemu gadulstwu wiel-
kich baron�w polityki, kt�rzy jak gdyby nigdy nic re-
ferowali tajemnice pa�stwowe swym kochankom jednej
nocy, nie bior�c w og�le pod uwag�, �e przez cieniutkie
kartonowe �ciany s�ucha ich r�wnie� opinia publiczna.
W ten�e spos�b, rzecz jasna, odkry�em tak�e, �e moje
nieuleczalne starokawalerstwo przypisywano mej nocnej
pederastii, kt�ra znajdywa�a zaspokojenie dopiero po-
�r�d ch�opc�w sierot z ulicy del Crimen. Mia�em to szcz�-
�cie, �e uda�o mi si� o tym zapomnie�, cho�by i dlatego,
�e dochodzi�y mnie r�wnie� �yczliwe s�dy o mej osobie,
tym dla mnie cenniejsze, i� szczere.
Nigdy nie mia�em serdecznych przyjaci�, a ci, kt�rzy
mogli z czasem nimi zosta�, s� w Nowym Jorku. To
znaczy: nie �yj�, bo tam, jak mniemam, odchodz� dusze
pokutuj�ce, by nie prze�uwa� prawdy o swym �yciu
minionym. Od przej�cia na emerytur� niewiele mam do
roboty, je�li nie liczy� dostarczania redakcji kilku stro-
niczek w ka�dy pi�tkowy wiecz�r czy te� paru r�wnie
20
istotnych zaj��: koncert�w w Towarzystwie Sztuk Pi�k-
nych, wernisa�y w Centrum Artystycznym, kt�rego jes-
tem cz�onkiem za�o�ycielem, od czasu do czasu wy-
s�uchania jakiej� u�ytecznej prelekcji w Stowarzyszeniu
Naprawy Spo�ecznej albo obecno�ci na wydarzeniu tak
wielkiej rangi jak sezon Virginii Fabregas w teatrze Apol-
lo. Za m�odu chadza�em do kinowych sal pod go�ym
niebem, gdzie z r�wnym powodzeniem mog�o zasko-
czy� nas za�mienie ksi�yca, co rozleg�e zapalenie p�uc
b�d�ce nast�pstwem oberwania chmury. Ale bardziej
od film�w interesowa�y mnie nocne ptaszyny, kt�re da-
wa�y za cen� biletu, albo nawet za darmo czy te� na
kredyt. Bo kino to nie moja sztuka. Obsceniczny kult
Shirley Temple by� kropl�, kt�ra przela�a czar�.
Jedynymi podr�ami, jakie odby�em, by�y cztery wy-
jazdy na Turnieje Poetyckie do Cartagena de Indias,
przed trzydziestym rokiem �ycia, i jedna paskudna noc
w �odzi motorowej, gdy zosta�em zaproszony przez
Sacramento Montiel na inauguracj� jego nowego bur-
delu w Santa Marta. Co za� si� tyczy mego �ycia domo-
wego, jestem raczej niejadkiem, a gust mam ca�kiem
prosty. Kiedy Damiana si� zestarza�a, w domu przestano
gotowa�, a jedynym moim regularnym posi�kiem by�a
od tamtej pory tortilla z ziemniak�w w Cafe Roma po
zamkni�ciu porannego wydania.
W przeddzie� mych dziewi��dziesi�tych urodzin zo-
sta�em wi�c bez obiadu i trudno mi by�o skupi� si� na
lekturze, bo w napi�ciu czeka�em na wie�ci od Rosy
Cabarcas. W spiekocie godziny drugiej po po�udniu
21
cykady �wierka�y do granic ob��du, a w�dr�wka s�o�ca
wpadaj�cego przez otwarte okna trzykrotnie zmusi�a
mnie do przewieszania hamaka. Zawsze mia�em wra�e-
nie, �e dzie� moich urodzin wypada w okresie najwi�k-
szych upa��w, i nawet nauczy�em si� je przetrzymywa�,
ale w owym dniu nie sta�o mi nastroju. O czwartej
spr�bowa�em poprawi� sobie samopoczucie, s�uchaj�c
sze�ciu suit na wiolonczel� solo Jana Sebastiana Bacha,
w nieprze�cignionej interpretacji Pabla Casalsa. W moim
mniemaniu to absolut muzyki, niemniej miast przynie��
mi jak zwykle spok�j, suity wprowadzi�y mnie w stan
ca�kowitego przygn�bienia. Zdrzemn��em si� przy dru-
giej, nieco moim zdaniem rozlaz�ej, i przez sen podstawi-
�em pod �a�osny lament wiolonczeli sm�tne buczenie
odp�ywaj�cego statku. Dos�ownie w chwil� p�niej obu-
dzi� mnie terkot telefonu i pordzewia�y g�os Rosy Cabar-
cas przywr�ci� mnie �yciu. G�upi to ma szcz�cie, powie-
dzia�a. Znalaz�am ci turkaweczk� cudo, co� o wiele lep-
szego, ni� sobie za�yczy�e�, tyle �e jest jedno ale: nie ma
chyba nawet czternastu lat. Mam zmienia� pieluchy?,
prosz� bardzo, odpar�em kpiarskim tonem, nie ca�kiem
pojmuj�c, do czego pije. Tu nie o ciebie chodzi, powie-
dzia�a, rzecz w tym, kto mi zap�aci za trzy lata wi�zienia?
Nikomu �adne wi�zienie nie grozi�o, a ju� na pewno
nie jej. Zbiera�a sw�j narybek spo�r�d nieletnich robi�-
cych zakupy w jej sklepie, nast�pnie poddawa�a je ini-
cjacji i wyciska�a z nich, ile si� da�o, do momentu kiedy
odchodzi�y od niej, by �y� gorszym �yciem utytu�owa-
nych kurew w historycznym burdelu Czarnej Eufemii.
22
Nigdy nie zap�aci�a nawet najskromniejszego mandatu,
jej patio by�o bowiem arkadi� lokalnych w�adz, od gu-
bernatora pocz�wszy, a na ostatnim ratuszowym �ap�w-
karzu sko�czywszy, i trudno by�o sobie wyobrazi�, �eby
w�a�cicielce tego ogrodu rozkoszy nagle zabrak�o zdol-
no�ci, by nagina� prawo do swego widzimisi�. A teatral-
nie okazywane skrupu�y mia�y na celu jedynie podbija-
nie ceny: tym wi�kszej, im surowszy paragraf. Pocz�t-
kow� sprzeczno�� interes�w za�atwili�my polubownie,
o dwa pesos podwy�szaj�c cen� us�ugi i uzgadniaj�c,
�e o dziesi�tej w nocy zjawi� si� u niej w domu z pi�cio-
ma pesos w got�wce, kt�re zap�ac� z g�ry. Ani minuty
wcze�niej, gdy� ma�a musia�a jeszcze nakarmi� i u�o�y�
do snu m�odsze rodze�stwo, jak r�wnie� pom�c po�o�y�
si� do ��ka chorej na reumatyzm matce.
Brakowa�o czterech godzin. W miar� ich up�ywu ser-
ce zalewa�a mi kwa�na piana utrudniaj�ca oddychanie.
Spr�bowa�em skr�ci� czas garderobianymi fortelami, ale
bezskutecznie. Zreszt� to dla mnie nic nowego, bo nawet
Damiana m�wi, �e przy ubieraniu odprawiam rytua�y
jak ksi�dz biskup. Zaci��em si� brzytw�, musia�em od-
czeka�, a� sp�ynie z rur woda nagrzana s�o�cem, a przy
niezbyt energicznym wycieraniu r�cznikiem zala�em si�
potem. Ubra�em si� stosownie do nocnych okoliczno�ci:
w bia�y lniany garnitur i koszul� w niebieskie pr��ki z na-
krochmalonym ko�nierzykiem, za�o�y�em krawat z chi�-
skiego jedwabiu, getry wyczyszczone biel� cynkow� i ze-
garek ze z�ota koronnego z dewizk� przywi�zan� do
butonierki. Na koniec podwin��em do �rodka mankiety
23
spodni, a�eby nie mo�na by�o spostrzec, �e skurczy�em
si� o cal.
Mam opini� dusigrosza, bo nikomu nie przychodzi do
g�owy, �e mog� by� biedny, skoro mieszkam tam, gdzie
mieszkam, ale taka noc jak ta znacznie przekracza�a moje
mo�liwo�ci. Z ukrytej pod ��kiem szkatu�ki z oszcz�d-
no�ciami wyj��em dwa pesos na wynajem pokoju, cztery
dla w�a�cicielki, trzy dla ma�ej i jeszcze pi�� zapasowych,
na moj� kolacj� i inne drobniejsze wydatki. W sumie
czterna�cie pesos, czyli tyle, ile wynosi moje miesi�czne
honorarium za niedzielne felietony. Ukry�em je w niewi-
docznej kieszonce paska i wyperfumowa�em si� wod�
kwiatow� Lanman & Kemp-Barclay & Co. w rozpylaczu.
Wtedy poczu�em szpony paniki i z pierwszym uderze-
niem na �sm� zszed�em po schodach, nie zapalaj�c
�wiat�a, i mokry ca�y ze strachu wyszed�em w promienie-
j�c� w przededniu moich urodzin noc.
Och�odzi�o si� nieco. W alei Kolumba m�czy�ni sto-
j�cy w grupkach, po�r�d zaparkowanych obok siebie na
trotuarze taks�wek, za�arcie przekrzykiwali si� w dys-
kusji o futbolu. Orkiestra d�ta pod kwitn�cymi drzewa-
mi przy bulwarze wykonywa�a melancholijnego walca.
Jedna ze smutnych kurewek z ulicy Notariuszy, poluj�-
cych na klient�w go�odupskich, poprosi�a mnie jak za-
wsze o papierosa i jak zawsze odpowiedzia�em jej to, co
zawsze: Rzuci�em palenie r�wno trzydzie�ci trzy lata,
dwa miesi�ce i siedemna�cie dni temu. Przechodz�c
obok sklepu z�otniczego El Alambre de Oro, przejrza�em
si� w roz�wietlonych szybach witryny i zobaczy�em nie
24
siebie takiego, jakim si� czu�em, ale kogo� znacznie
starszego i fatalnie ubranego.
Tu� przed dziesi�t� wsiad�em do taks�wki i poprosi-
�em szofera, �eby zawi�z� mnie na Cmentarz Komunal-
ny, nie chc�c, by wiedzia�, gdzie si� w rzeczywisto�ci
udaj�. Rozbawiony, przyjrza� mi si� w lusterku wstecz-
nym i powiedzia�: Niech mnie pan lepiej nie straszy,
panie m�dry, daj Bo�e, �ebym mia� w sobie tyle �ycia
co pan. Dojechawszy do cmentarza, wysiedli�my razem
z taks�wki, bo nie mia� reszty, i poszli�my rozmieni� do
Trumienki, pod�ej kantyny, gdzie op�akuj� swoich zmar-
�ych pijaczkowie zaranni. Gdym wreszcie uregulowa� na-
le�no�ci, szofer na po�egnanie powiedzia� mi ca�kiem
serio: Niech pan szanowny uwa�a, bo lokal Rosy Cabarcas
to ju� nie to samo co kiedy�. Mog�em mu tylko podzi�ko-
wa�, prze�wiadczony, �e nie by�o na �wiecie takiego
sekretu, kt�rego nie znaliby taks�wkarze z alei Kolumba.
Zag��bi�em si� w dzielnic� biedak�w, kt�ra nie mia-
�a ju� nic wsp�lnego ze znan� mi ongi�. Niby te same
szerokie, pokryte gor�cym piaskiem ulice, niby te same
domy o otwartych drzwiach, o �cianach zbitych z suro-
wych desek, dachach z ga��zi palmowych i podw�rkach
wysypanych �wirem. Ale jej mieszka�cy stracili spo-
k�j. W wi�kszo�ci dom�w odbywa�y si� pi�tkowe fety,
tak huczne, �e a� w trzewiach dudni�o. Ka�dy m�g� za
pi��dziesi�t centavos przy��czy� si� do zabawy, kt�ra
najbardziej mu odpowiada�a, ale mo�na by�o i pota�czy�
przed domem za B�g zap�a�. Szed�em, marz�c jedynie
o tym, �eby ziemia poch�on�a mnie w tym moim ancugu
25
tropikalnego absztyfikanta, ale nikt nie zwr�ci� na mnie
uwagi, pr�cz chudego Mulata podrzemuj�cego na progu
jednego z okolicznych dom�w.
- Dobrej nocy, doktorze - wrzasn��, najserdeczniej
jak m�g� - szcz�liwego bzykanka.
Nie mia�em innego wyj�cia, jak tylko podzi�kowa�.
Pokonuj�c ostatni� strom� uliczk�, musia�em trzykrotnie
stan��, by z�apa� oddech. A gdy ju� si� wspi��em, zoba-
czy�em ogromny ksi�yc z miedzi unosz�cy si� na hory-
zoncie i niespodziewana potrzeba �o��dka kaza�a mi
zw�tpi� w celowo�� mej wyprawy, ale na szcz�cie trwa-
�o to tylko chwil�. Dotar�szy do ko�ca ulicy, gdzie zabu-
dowa osiedla przeistacza�a si� w las drzew owocowych,
wszed�em do sklepu Rosy Cabarcas.
Ona, ale jakby nie ona. By�a najdyskretniejsz� bajzel-
mam�, st�d te� i najbardziej znan�. Kobiet� o du�ych
gabarytach, kt�r� w swoim czasie chcieli�my wynie��
do stopnia nadbrygadiera stra�y ogniowej, ze wzgl�du
zar�wno na jej korpulencj�, jak i jej skuteczno�� w ga-
szeniu po�ar�w w�r�d parafian. Ale samotno�� skurczy�a
jej cia�o, �ci�gn�a sk�r� i wyostrzy�a g�os tak zmy�lnie,
i� wygl�da�a jak stara dziewczynka. Z dawnych czas�w
pozosta�y jej wspania�e z�by, z kt�rych jeden kaza�a
sobie poz�oci�, dla kokieterii. Ubrana by�a w �a�ob� po
m�u zmar�ym po pi��dziesi�ciu latach wsp�lnego �ycia,
dodatkowo pog��bion� czym� w rodzaju czarnego bire-
tu, noszonego po �mierci jedynego syna, kt�ry pomaga�
matce w prowadzeniu szwindli. �ywotno�� zachowa�y
jedynie jej przezroczyste i okrutne oczy, i to dzi�ki
26
nim zda�em sobie spraw�, �e w niczym jej si� nie zmieni�
charakter.
�ar�wka rzucaj�ca spod sufitu bladawe �wiat�o i puste
niemal p�ki stanowi�y sklepow� scenografi�, niestaraj�c�
si� nawet by� przykrywk� dla rzeczywistego i oczywi-
stego interesu, o kt�rym wiedzia� ka�dy, ale kt�rego nikt
nie przyjmowa� do wiadomo�ci. Rosa Cabarcas zajmowa-
�a si� klientem, gdy cichutko wszed�em na paluszkach.
Nie wiem, czy rzeczywi�cie mnie nie pozna�a, czy te�, dla
zachowania pozor�w, postanowi�a udawa�. Usiad�em na
�aweczce i czekaj�c na sw� kolej, spr�bowa�em przypo-
mnie� sobie Ros� sprzed lat. Gdy nic nam nie szwanko-
wa�o, nieraz spieszy�a mi z natychmiastow� pomoc�.
Chyba czyta�a w moich w my�lach, bo spojrza�a ku mnie
i zacz�a przygl�da� mi si� zatrwa�aj�co wnikliwie. Czas
ci� omija, westchn�a smutno. Chcia�em j� pocieszy�:
Ciebie nie omija, ale ci i nie szkodzi, wr�cz przeciwnie. Ja
nie �artuj�, odpar�a, nawet uda�o mu si� wskrzesi� troch�
t� twoj� twarzyczk� zdech�ego konia. Pewnie dlatego, �e
zmieni�em sto��wk�, odpowiedzia�em nie bez z�o�liwo�ci.
O�ywi�a si�. O ile mnie pami�� nie zawodzi, mia�e� pa-
�� galernika. Jak si� trzyma? Wywin��em si�: Pali mnie
w ty�ku, i jest to jedyna zmiana, jaka nast�pi�a od naszego
ostatniego spotkania. Natychmiast postawi�a diagnoz�:
Nie u�ywasz, to i boli. Po to go mam, po co go Pan B�g
stworzy�, zawyrokowa�em, ale i dawniej te� mnie pali�o,
nie ma si� co oszukiwa�, i to zawsze podczas pe�ni. Rosa
zacz�a szpera� w swym przyborniku krawcowej, by po
chwili wyci�gn�� i otworzy� puszeczk� z zielon� pomad�
27
o zapachu arniki. Powiedz ma�ej, �eby paluszkiem posma-
rowa�a ci bol�ce miejsce, o tak, zademonstrowa�a, kr�c�c
z bezwstydn� dos�owno�ci� wskazuj�cym palcem. Odpar-
�em, �e Bogu dzi�ki jeszcze potrafi� si� oby� bez india�-
skich smarowide�. Miast si� speszy�, zakpi�a: Och, mist-
rzu, daruj mi �ycie, b�agam. I przesz�a do sedna.
Ma�a przebywa w pokoju od dziesi�tej; jest �liczna,
czysta i grzeczna, ale ledwie �ywa ze strachu, bo jedna
z jej kole�anek pu�ci�a si� z dokerem z Gayra i wy-
krwawi�a si� w dwie godziny. Sk�din�d nic w tym
dziwnego, zastrzeg�a Rosa, bo ci z Gayra pono� nawet
mulice doprowadzaj� do stanu �aski. I wr�ci�a do tematu:
Biedne dziecko, jakby tego by�o ma�o, musi calusie�ki
bo�y dzie� przyszywa� guziki w fabryce. Chyba to nie
jest taka ci�ka praca, wyrazi�em zdziwienie. Tak si�
m�czyznom wydaje, odpar�a, ale to gorsze ni� walenie
kilofem. Przyzna�a mi si�, �e poda�a ma�ej roztw�r brom-
ku z walerian�, po kt�rym dziewczynka zasn�a. Wyrazi-
�em obaw�, czy aby odwo�ywanie si� do wsp�czucia
nie jest jeszcze jedn� sztuczk� prowadz�c� do podnie-
sienia ceny, ale� nie, oburzy�a si�, nigdy nie cofam raz
danego s�owa. Ale, jak zwykle, zasady s� niezmienne:
wszystko p�atne osobno, got�wk� i z g�ry. I tak si�
sta�o. Ruszy�em za ni� przez podw�rze, rozczulony jej
zwi�dni�t� sk�r� i tym, jak ci�ko by�o jej si� porusza�
na spuchni�tych nogach, opatulonych w grube bawe�-
niane po�czochy. Ksi�yc w pe�ni zaczyna� zajmowa�
sam �rodek nieba i �wiat wygl�da� jak zanurzony w zie-
lonych wodach. Nieopodal sklepu wznosi�a si� wiata
28
przeznaczona na fety urz�dnik�w administracji publicz-
nej, pokryta dachem z palmowych li�ci, pod kt�rym
sta�o sporo sk�rzanych sto�k�w i wisia�o kilka rozpi�tych
na s�upach hamak�w. Na ty�ach podw�rza, w miejscu,
gdzie zaczyna� si� las drzew owocowych, znajdowa� si�
budynek z niepalonej ceg�y, mieszcz�cy sze�� sypialni
z oknami przes�oni�tymi p��tnem przeciw komarom.
W jedynym zaj�tym pokoju �wieci�o si� nik�e �wiate�ko,
a w radioodbiorniku Tona la Negra �piewa�a o z�ych mi-
�o�ciach. Rosa Cabarcas nabra�a powietrza i westchn�a:
Bolero to samo �ycie. Zgadza�em si� z ni�, ale dopiero
dzisiaj mam odwag� to napisa�. Pchn�a drzwi, wesz�a
i po chwili wysz�a. �pi, drobia�d�ek, przestrzeg�a mnie.
Najlepiej by� zrobi�, gdyby� pozwoli� si� jej wyspa�, ile
dusza zapragnie, twoja noc jest d�u�sza od jej nocy.
By�em zak�opotany: To co mam wobec tego robi�? Ty
ju� b�dziesz wiedzia� najlepiej, co masz robi�, odpar�a
z niezwyk�� u niej �agodno�ci�, ty tu rz�dzisz. Obr�ci�a
si� i zostawi�a mnie sam na sam ze strachem.
Nie by�o ju� odwrotu. Ze �ci�ni�tym sercem wszed-
�em do pokoju i zobaczy�em �pi�c� dziewczynk�, nag�
i bezbronn� w ogromnym �o�u do wynaj�cia, tak�, jak�
j� matka urodzi�a. Le�a�a na boku, twarz� do drzwi,
a padaj�ce na ni� bezpo�rednio �wiat�o by�o tak inten-
sywne, �e wydobywa�o najmniejszy szczeg�. Przysiad-
�em na brzegu ��ka, by przyjrze� jej si� w zauroczeniu
wszystkich pi�ciu zmys��w. Mia�a czarne w�osy i letnie
cia�o. Poddano j� jakim� zabiegom higienicznym i upi�k-
szaj�cym, nie pomijaj�c nawet ledwo wschodz�cego
29
meszku na wzg�rku �onowym. Skr�cono jej w�osy w lo-
ki, a paznokcie u d�oni i n�g pokryto lakierem natural-
nym, ale cera koloru melasy wygl�da�a na szorstk� i za-
niedban�. Rysuj�ce si� dopiero piersi niewiele si� jeszcze
r�ni�y od ch�opi�cych, niemniej mo�na by�o dostrzec,
�e wypychane s� przez skryt� energi�, kt�ra lada chwila
eksploduje. Najprzyjemniejsz� cz�ci� jej cia�a by�y du�e
stopy, w sam raz do cichego st�pania, o d�ugich i wra�-
liwych jak u r�k palcach. Mimo dzia�aj�cego wentylatora
zlana by�a �wietlistym potem, a upa� dopiero narasta�.
Za to nie mo�na by�o si� nawet domy�li� wygl�du jej
twarzy wypacykowanej, jakby tynk k�adli, pokrytej gru-
b� warstw� pudru i dwiema tapetami r�u, przystrojonej
sztucznymi rz�sami i z uczernionymi jakby sadz� brwia-
mi i powiekami, i ustami obmalowanymi powi�kszaj�-
co jak�� mazi� czekoladow�. Ale �adne ga�gany czy ko-
smetyki nie by�y w stanie przes�oni� jej przymiot�w
najistotniejszych: dumnego nosa, zbiegaj�cych si� brwi,
pe�nych ust. Pomy�la�em: Milutki byczek do walki.
O jedenastej uda�em si� za swoimi rutynowymi po-
trzebami higienicznymi do �azienki, gdzie na krze�le
le�a�o jej ubranie ubogiej dziewczyny z�o�one niczym
kreacja krezuski: sukienka z etaminy w motyle, ��te
majtki z madapolamu i sanda�y z sizalu. Na wierzchu
spoczywa�a straganowa bransoletka i drobniutki �a�cu-
szek z medalikiem Matki Boskiej. Na p�eczce nad umy-
walk� torebeczka ze szmink�, r�em, kluczem i kilkoma
monetami. Wszystko tak tanie i zu�yte, �e nie potrafi�em
wyobrazi� sobie kogo� biedniejszego od niej.
----------------------------------- 30 -----------------------------------
Rozebra�em si� i powiesi�em ubranie na wieszaku,
najstaranniej jak mog�em, �eby nie pomi�� jedwabiu
koszuli i wyprasowanego lnu. Za�atwi�em si� do muszli
klozetowej na siedz�co, tak jak mnie od dziecka uczy�a
Florina de Dios, a�eby nie pobrudzi� brzeg�w muszli,
sikaj�c nadal - bez fa�szywej skromno�ci - silnym i nie-
przerwanym strumieniem dzikiego �rebaka, po czym
poci�gaj�c za �a�cuszek, spu�ci�em wod�. Przed opusz-
czeniem �azienki przejrza�em si� jeszcze w wisz�cym
nad umywalk� lustrze. Ko�, kt�ry spojrza� na mnie, by�
nie tyle zdech�y, co ponury, z obwis�ym podgardlem,
opuchni�tymi powiekami i resztkami mej grzywy piani-
sty. - Cholera - powiedzia�em mu - a co ja poradz�,
skoro mnie nie kochasz?
Staraj�c si� nie obudzi� dziewczyny, usiad�em nagi
na ��ku, przyzwyczaiwszy ju� wzrok do zwodniczego
czerwonego �wiat�a, i przemierzy�em dotykiem jej cia�o
cal po calu. Opuszkiem palca wskazuj�cego przesun��em
po mokrym karku, a ona wzdrygn�a si� w sobie, jakby
przebieg�o przez ni� arpeggio, i chrz�kn�wszy, odwr�ci�a
si� ku mnie i osnu�a mnie chmur� swego kwa�nego od-
dechu. �cisn��em jej nos mi�dzy kciukiem i palcem wska-
zuj�cym; otrz�sn�a si�, cofn�a g�ow� i nie przytomniej�c,
odwr�ci�a si� do mnie plecami. Ulegaj�c nag�ej pokusie,
spr�bowa�em rozdzieli� kolanem jej nogi. Raz i drugi opar-
�a si�, napinaj�c uda. Za�piewa�em jej do ucha: Wok� ��-
ka Delgadiny anio��w ca�a gromada. Rozlu�ni�a si� nieco. Po-
czu�em ciep�y pr�d w �y�ach i moje nierychliwe zwierz�
w stanie spoczynku przebudzi�o si� z d�ugiego letargu.
31
Delgadino, duszko moja, b�agalnie i po��dliwie wes-
tchn��em. Delgadino. J�kn�a pos�pnie, wywin�a si�
z moich ud, odwr�ci�a plecami i zwin�a jak �limak w musz-
li. Napitek z waleriany by� widocznie nader skuteczny,
zar�wno wobec mnie, jak i wobec niej, bo nic si� nie sta�o,
ani jej, ani nikomu. Ale nie obruszy�o to mnie. Pomy�la�em,
�e po co ma j� budzi� kto� tak upokorzony, smutny i zimny
jak n�ki w galarecie.
Wyra�nie i nieuchronnie rozbrzmia�y w�wczas dzwo-
ny o p�nocy i zacz�� si� dzie� 29 sierpnia, dzie� m�cze�-
stwa �wi�tego Jana Chrzciciela. Kto� na ulicy p�aka� wnie-
bog�osy i nikt nie zwraca� na to uwagi. Prze�egna�em si�
i pomodli�em za�, mo�e mu si� przyda, a i za siebie te� si�
pomodli�em, w podzi�ce za otrzymane �aski: Niech cz�ek si�
�aden nie �udzi, �e to, co dopiero si� budzi i ma nadej��, trwa�
b�dzie d�u�ej ni� to, co sam dot�d widzia� na oczy w�asne.
Dziewczyna j�kn�a przez sen i za ni� te� si� pomodli�em:
Bo wszystko mija jednako i w�a�nie tak min�� musi. A nast�p-
nie wy��czy�em na noc radio i �wiat�o.
Obudzi�em si� o �wicie, nie pami�taj�c, gdzie jestem.
Dziewczyna wci�� spa�a plecami do mnie i w tej samej
pozycji p�odowej. Nie mog�em oprze� si� niejasnemu
wra�eniu, �e wstawa�a w ciemno�ciach i �e s�ysza�em
dochodz�cy z �azienki odg�os wody p�yn�cej z kranu,
ale r�wnie dobrze to wszystko mi si� �ni�o. Do�wiad-
cza�em czego� zupe�nie nowego. Nieznane mi by�y for-
tele uwodzenia, zawsze na chybi� trafi� wybiera�em sobie
narzeczone jednej nocy, kieruj�c si� raczej przyst�pno�-
ci� ceny ni� wdzi�kami, i kochali�my si�, nie kochaj�c,
32
na wp� ubrani najcz�ciej, ale zawsze w ciemno�ciach,
by wyobra�a� sobie, �e jeste�my lepsi. Tej nocy odkry�em
nieprawdopodobn� rozkosz w kontemplowaniu cia�a
�pi�cej kobiety bez bata po��dania czy zak�opotania
wstydu.
Wsta�em o pi�tej, do�� niespokojny, bo m�j niedzielny
felieton powinien znale�� si� na stole redakcyjnym przed
dwunast�. Za�atwi�em si�, jak to regularnie zwyk�em
czyni� o tej porze, odczuwaj�c jeszcze palenie ksi�yca
w pe�ni, a kiedy poci�gn��em za �a�cuszek, poczu�em, �e
wszystkie moje l�ki z przesz�o�ci sp�yn�y rurami kanali-
zacyjnymi. Kiedy od�wie�ony i ubrany wr�ci�em do sy-
pialni, dziewczyna spa�a na plecach, z twarz� obr�con�
ku uspokajaj�cemu �wiatiu poranka, z rozrzuconymi na
bok r�kami, pani absolutna swego dziewictwa. Niech
B�g ci go strze�e, powiedzia�em jej. Wszystkie pieni�dze,
jakie jeszcze przy sobie mia�em, te jej nale�ne i swoje,
po�o�y�em na poduszce i poca�unkiem w czo�o po�egna-
�em si� z ni� na zawsze. Dom, jak ka�dy burdel o �wicie,
by� niemal rajem. Wyszed�em furtk� od ogrodu, a�eby ni-
kogo nie napotka�. W pra��cym s�o�cu ulicy zacz��em
odczuwa� ci�ar mych dziewi��dziesi�ciu lat i odlicza�
minut� po minucie minuty wszystkich nocy brakuj�cych
mi do �mierci.
Pisz� rzecz t� w ogo�oconej ju� niemal ca�kiem bib-
liotece mych rodzic�w, kt�rej rega�y run� zreszt� nieba-
wem wskutek cierpliwej nieust�pliwo�ci kornik�w. Ko-
niec ko�c�w, maj�c na wzgl�dzie to, co mi jeszcze pozo-
sta�o do zrobienia w �yciu, m�g�bym �mia�o poprzesta�
na mych s�ownikach wszelakiego rodzaju oraz na dw�ch
pierwszych seriach Epizod�w narodowych don Benita Pe-
reza Galdosa i na Czarodziejskiej g�rze, dzi�ki kt�rej zdo�a-
�em zrozumie� nastroje mojej matki wynaturzone przez
gru�lic�.
W przeciwie�stwie do innych mebli i mnie samego
st�, przy kt�rym pisz�, wydaje si� z up�ywem czasu
w coraz w lepszym zdrowiu, bo wyszed� spod r�ki mego
dziadka ze strony ojca, cie�li okr�towego. Nawet je�li nie
musz� pisa�, czyszcz� st� codziennie rano z nadgorliw�
pilno�ci�, kt�ra doprowadzi�a do zguby tyle moich mi�o-
�ci. W zasi�gu r�ki mam moich ksi��kowych wsp�lnik�w:
obydwa tomy pierwszego ilustrowanego s�ownika Akade-
mii Kr�lewskiej z 1903 roku, Thesaurus j�zyka kastylijskiego
35
alias hiszpa�skiego don Sebastiana de Covarrubias; grama-
tyk� don Andresa Bello, na wypadek gdyby zaistnia�a ja-
ka� uzasadniona w�tpliwo�� natury semantycznej; nowa-
torski Diccionario ideol�gico don Julia Casaresa, szczeg�l-
nie ze wzgl�du na antonimy i synonimy; Vocabolario della
Lingua Miana Nicoli Zingarellego, by mie� styczno�� z j�zy-
kiem mojej matki, znanym mi od ko�yski; wreszcie s�ownik
�aciny, kt�r� uwa�am za sw�j j�zyk rodzimy, a to dlatego,
i� ona to da�a �ycie moim dw�m pierwszym j�zykom.
Z lewej strony biurka zawsze trzymam pi�� arkusik�w
papieru satynowanego, formatu biurowego, dla mojego
niedzielnego felietonu, i ro�ek z piaskiem do list�w, kt�ry
przedk�adam nad nowoczesny bibularz. Z prawej mam
za� ka�amarz i lekk� obsadk� z balsy ze z�ot� stal�wk�,
wci�� pisz� bowiem pi�rem, stawiaj�c litery pod�ug wzor-
c�w pisma romantycznego, jakiego nauczy�a mnie Florina
de Dios, by uchroni� m�j charakter pisma przed urz�do-
w� kaligrafi� swego ma��onka, notariusza i buchaltera
przysi�g�ego do ostatnich dni swoich. Ju� jaki� czas temu
w gazecie narzucono nam wym�g pisania na maszynie,
by sprawniej wylicza� tekst do sk�adu linotypowego i do-
k�adniej przygotowywa� makiet�, ale nigdy nie mog�em
si� dostosowa� do tej szkodliwej nowinki. Nadal pisa�em
wi�c pi�rem, by p�niej przepisywa� tekst na maszynie
- stukaj�c palcami w klawisze jak dziobi�ca kura - dzi�-
ki w�tpliwemu przywilejowi bycia najstarszym pracow-
nikiem. Teraz ju� jako emeryt, ale wci�� pod broni�,
korzystam ze �wi�tego przywileju pisania w domu, od��-
czam telefon, �eby nikt mi nie przeszkadza�, i nie mam
cenzora, kt�ry zagl�da mi przez rami�, sprawdzaj�c, co
te� tam pisz�.
Mieszkam bez ps�w, ptak�w i bez s�u�by, je�li nie
liczy� wiernej Damiany, kt�ra wyci�ga�a mnie w prze-
sz�o�ci z niewyobra�alnych wprost opresji, a teraz przy-
chodzi raz w tygodniu, �eby zrobi�, co jest do zrobienia,
pomimo swego stanu, bo i niedowidzi, i z g�ow� ju� u niej
nie najlepiej. Matka na �o�u �mierci b�aga�a mnie, bym si�
o�eni� m�odo, z bia�� kobiet�, i by�my mieli co najmniej
tr�jk� dzieci, w tym c�rk�, kt�ra odziedziczy�aby po niej
imi�, tak jak ona odziedziczy�a je po swojej matce, a ta
z kolei po swojej. Pro�b� zakarbowa�em sobie w pami�ci,
ale m�odo�� by�a dla mnie poj�ciem tak p�ynnym, �e
ci�gle wydawa�o mi si�, �e mam jeszcze czas. Do owego
upalnego popo�udnia, kiedy to w domu rodziny Paloma-
res de Castro w Pradomar pomyli�em drzwi i zobaczy�em
ca�kiem nag� Ximen� Ortiz, m�odsz� z c�rek gospodarzy,
odpoczywaj�c� w czas sjesty w s�siednim pokoju. Le�a�a
plecami do drzwi, chc�c zatem przez rami� spojrze� na
intruza, odwr�ci�a tak szybko g�ow�, �e nie zd��y�em
uciec. Och, przepraszam, zdo�a�em jedynie wykrztusi�
z dusz� na ramieniu. U�miechn�a si� i obr�ci�a z wdzi�-
kiem gazeli, ukazuj�c mi si� w ca�ej okaza�o�ci. Pok�j
zdawa� si� przesycony jej intymno�ci�. Ca�kiem naga
nie by�a, gdy� za uchem mia�a truj�cy kwiat o pomara�-
czowych p�atkach, jak Olimpia Maneta, a poza tym r�w-
nie� naszyjnik z drobnych pere�, a na prawym nadgarst-
ku z�ot� bransoletk�. Do g�owy by mi nie przysz�o, �e
kiedykolwiek w ca�ym czekaj�cym mnie �yciu uda mi si�
37
zobaczy� co� r�wnie przejmuj�cego, i dzi� mog� zapew-
ni�, �e mia�em racj�.
Cofn��em si� i jak mog�em najszybciej, trzasn��em za
sob� drzwiami, zawstydzony swym brakiem taktu, posta-
nawiaj�c z ca�� determinacj� zapomnie� o niej. Ximena
Ortiz nie da�a mi jednak o sobie zapomnie�. Za po�rednic-
twem wsp�lnych kole�anek przesy�a�a mi bileciki, dwu-
znaczne li�ciki z brutalnymi gro�bami, podczas gdy r�w-
nolegle ju� zaczyna�a kr��y� wie��, �e szalejemy z mi�o-
�ci do siebie, aczkolwiek nigdy nie zamienili�my ze sob�
s�owa. Nie spos�b by�o si� oprze�. Mia�a oczy zdzicza�ej
kotki, cia�o r�wnie prowokuj�ce w ubraniu, jak i bez,
i g�ste w�osy ze zmierzwionego z�ota, kt�rych kobieca
wo� doprowadza�a mnie do takiego stanu, �e z w�ciek�o-
�ci zalewa�em poduszk� �zami. Wiedzia�em, �e nigdy nie
przerodzi si� to w mi�o��, ale szata�ski urok, jaki na mnie
wywiera�a, by� tak upajaj�cy, �e usi�owa�em wytrze�wie�
z niego, rzucaj�c si� na pierwsz� lepsz� zielonook� kurew-
k�. Nigdy nie uda�o mi si� zdusi� wspomnienia o nagiej
Ximenie na ��ku w Pradomar, wi�c z�o�y�em bro�,
wyst�puj�c jak najformalniej o jej r�k�, zar�czaj�c si� z ni�
i zapowiadaj�c �lub przed Zielonymi �wi�tkami.
Wie�� wywar�a wi�ksze wra�enie w chi�skiej dziel-
nicy ni� na salonach. Z pocz�tku wywo�ywa�a kpiarskie
komentarze, z czasem przeistoczy�a si� jednak w swoiste
rozczarowanie uczonych panienek, postrzegaj�cych ma�-
�e�stwo raczej jako b�azenad� ni� sakrament. Narze-
cze�stwo moje wype�ni�o wszystkie rytua�y chrze�cija�-
skiej moralno�ci w scenerii amazo�skich orchidei i wi-
38
sz�cych paproci w domu mojej narzeczonej. Zjawia�em
si� tam regularnie o si�dmej wieczorem, ca�y bia�olniany,
z nieodzownym i mi�ym drobiazgiem r�kodzielno-od-
pustowym czy te� bombonierk� szwajcarskich czeko-
ladek, i rozmawiali�my p� szyfrem, p� serio do dziesi�-
tej, w czujnym towarzystwie ciotki Argenidy, kt�ra led-
wie zatrzepota�a powiekami, ju� zasypia�a, jak wszystkie
przyzwoitki z owowczesnych powie�ci.
Im bli�ej si� poznawali�my, tym Ximena stawa�a si�
bardziej �ar�oczna, zrzucaj�c z siebie gorsety i halki
w miar� narastania dokuczliwych czerwcowych upa��w,
i z �atwo�ci� mo�na by�o sobie wyobrazi�, jak� niszczy-
cielsk� si�� oka�e w p�mroku. Po dw�ch miesi�cach nie
mieli�my ju� o czym rozmawia�, a ona znienacka podda-
�a temat dzieci, bez s�owa, przyjmuj�c mnie z szyde�kiem
w r�ku i robi�c z we�ny buciki dla niemowl�t. Grzeczny
narzeczony, nauczy�em si� przy niej szyde�kowa� i tak
up�ywa�y nam zb�dne godziny pozosta�e do �lubu, pod-
czas gdy ja robi�em szyde�kiem niebieskie buciki dla
ch�opczyk�w, ona za� r�owe dla dziewczynek, oboje
ciekawi, kt�re z nas trafi, dop�ki nie wyszyde�kowali�my
tego dla ponad p� setki dzieci. Tu� przed dziesi�t�
wsiada�em do powozu i rusza�em do chi�skiej dzielnicy,
by prze�y� swoj� noc w bo�ym spokoju.
Huczne wieczory kawalerskie, jakie mi urz�dzano
w chi�skiej dzielnicy, a sztywne imprezy, jakie na moj�
cze�� wydawano w Resursie, to by�y dwa odmienne,
a nawet przeciwstawne �wiaty, co pozwoli�o mi ostatecz-
nie rozezna�, kt�ry z obu tych �wiat�w by� rzeczywi�cie
39
moim �wiatem, i wykoncypowa�em sobie, �e i jeden,
i drugi, ale ka�dy we w�a�ciwych dla siebie godzinach,
b�d�c w jednym z nich, widzia�em bowiem, jak drugi
si� oddala z rozdzieraj�cym westchnieniem wydawanym
przez �egnaj�ce si� na pe�nym morzu statki. Ostatni
wiecz�r kawalerski, w Poder de Dios, noc przed �lubem,
zako�czy� si� ceremoni�, kt�rej odprawienie mog�o wpa��
do g�owy tylko i wy��cznie pewnemu ksi�dzu galisyj-
skiemu, od dawna osiad�emu na mieli�nie lubie�no�ci:
wystroi� ca�y damski personel w bia�e welony i zaopatrzy�
w bia�e wi�zanki �lubne, aby wszystkie po�lubi�y mnie
w powszechnym sakramencie. By�a to noc wielkiego blu�-
nierstwa, podczas kt�rej dwadzie�cia dwie oblubienice
przysi�g�y mi mi�o�� i pos�usze�stwo, a ja im wierno��
i oparcie a� do �mierci.
Przeczucie, �e co� si� nieuchronnie stanie, nie dawa�o
mi zasn�� przez reszt� nocy. Od �witu liczy�em ka�de
uderzenie katedralnego zegara, kwadrans po kwadran-
sie, godzina po godzinie, a� wreszcie nast�pi�o siedem co-
raz bardziej napawaj�cych mnie strachem uderze�, z kt�-
rych wybiciem powinienem ju� by� w ko�ciele. Telefon
zacz�� dzwoni� o �smej; dzwoni� d�ugo, uporczywie, nie-
przewidywalnie, przez ponad godzin�. Nie tylko go nie
odbiera�em: ja nawet nie oddycha�em. Tu� przed dzie-
si�t� zastukano do drzwi; najpierw rozleg�o si� pukanie,
p�niej walenie pi�ci�, wreszcie krzyki os�b znanych
i odra�aj�cych. Ba�em si�, �e wywa�� drzwi z powodu
jakiego� nieszcz�cia, ale oko�o jedenastej