8870
Szczegóły |
Tytuł |
8870 |
Rozszerzenie: |
PDF |
Jesteś autorem/wydawcą tego dokumentu/książki i zauważyłeś że ktoś wgrał ją bez Twojej zgody? Nie życzysz sobie, aby podgląd był dostępny w naszym serwisie? Napisz na adres
[email protected] a my odpowiemy na skargę i usuniemy zabroniony dokument w ciągu 24 godzin.
8870 PDF - Pobierz:
Pobierz PDF
Zobacz podgląd pliku o nazwie 8870 PDF poniżej lub pobierz go na swoje urządzenie za darmo bez rejestracji. Możesz również pozostać na naszej stronie i czytać dokument online bez limitów.
8870 - podejrzyj 20 pierwszych stron:
PSYCHOLOGICZNE PODSTAWY REWALIDACJI
OCIEMNIA�YCH
TOWARZYSTWO NAUKOWE
KATOLICKIEGO UNIWERSYTETU LUBELSKIEGO
-----------------------------------79-----------------------------------
ZOFIA S�KOWSKA
PSYCHOLOGICZNE PODSTAWY
REWALIDACJI OCIEMNIA�YCH
LUBLIN 1965
ZOFIA S�KOWSKA
PSYCHOLOGICZNE PODSTAWY
REWALIDACJI OCIEMNIA�YCH
LUBLIN 1965
TOWARZYSTWO NAUKOWE
KATOLICKIEGO UNIWERSYTETU LUBELSKIEGO
Ok�adk� projektowa�
Krzysztof Kurz�tkowski
ZAK�ADY DLA NIEWIDOMYCH
w LASKACH
05-080 !zabel!n k/Warszawy
BIBLIOTEKA TYFLOLOGICZNA
S&�
WYDAWNICTWO
TOWARZYSTWA NAUKOWEGO KATOLICKIEGO UNIWERSYTETU LUBELSKIEGO
Wydanie I. Nak�ad 1000 + 20 egzemplarzy. Arkuszy wydawniczych 10. Arkuszy
drukarskich 9,75. Papier druk. sat. kl. III, g. 70, 70 X 100. Oddano do sk�adu 3 marca
1965 r. Podpisano do druku 20 sierpnia 1965 r. Druk uko�czono we wrze�niu 1965 r.
Zam. 105 17. III. 1965 r. � W-027 � Cena z� 40.�
Krakowskie Zak�ady Graficzne, Zak�ad Nr 1. Krak�w, ul. Kazimierza wielkiego 95
WST�P
Tematem tej pracy jest analiza prze�y� cz�owieka, kt�ry utraci� wzrok,
wykrycie mo�liwo�ci jego adaptacji psychicznej i spo�ecznej oraz wska-
zanie dr�g przezwyci�ania ujemnych skutk�w �lepoty. Cel ksi��ki to
pog��bienie stosunku do zada�, kt�re spe�nia akcja rewa�idacyjna inwa-
lid�w ociemnia�ych.
Akcj� t�, tj. pomoc �rodowiska zewn�trznego udzielan� ociemnia�ym
celem uzdolnienia ich do pracy i odpowiedniego zatrudnienia 1, b�dziemy
wi�c rozpatrywa� wszechstronnie, nie tylko z punktu widzenia aktualnych
warunk�w i potrzeb ekonomicznych, ale r�wnie� ze stanowiska psycho-
logii wychowawczej i spo�ecznej. Aspekt psychologiczny rewalidacji nie
pozwala ograniczy� jej tylko do produktywizacji zawodowej, lecz jest
punktem wyj�cia do humanizacji i pedagogizacji stosunku do inwalid�w.
Zjawisko rewalidacji ociemnia�ych, jego rozleg�o��, a niejednokrotnie
zawi�o�� wyst�puje w charakterystycznej i dotychczas w naszym kraju
nie spotykanej formie na tle rzeczywisto�ci wsp�czesnej. Aktualno��
problematyki rewalidacji wynika st�d, �e wi�kszo�� ociemnia�ych to
ofiary bezpo�rednie i po�rednie II wojny �wiatowej, to ociemniali �o�-
nierze lub ludzie poranieni od�amkami pocisk�w, czy wreszcie dzieci,
kt�re wskutek manipulacji znalezionymi niewypa�ami utraci�y wzrok.
Podejmuj�c badania dotycz�ce problematyki psychologicznej i peda-
gogicznej rewalidacji ociemnia�ych, wykrywamy przemiany w ich za-
chowaniu si� i sytuacji spo�ecznej, spowodowane utrat� wzroku, oraz
zmierzamy do wskazania dr�g maksymalnej adaptacji psychologicznej
i spo�ecznej ludzi pozbawionych wzroku. Nale�y rozpatrywa� te sprawy
na tle �rodowiska, w kt�rym ociemniali �yj�, na tle ustawowo uregulo-
wanej i praktycznie realizowanej akcji rewalidacyjnej.
Szczeg�owy opis terenu bada� i sposobu ich przeprowadzania za-
mieszczony jest w rozdziale specjalnie temu po�wi�conym. W ramach
1 A. H u 1 e k, Podstawowe wiadomo�ci z zakresu produktywizacji (rehabilitacji)
zawodowej inwalid�w, Warszawa 1957, s. 10; M. S w i � c i c k i, Ekonomika pracy,
Warszawa 1954, s. 216.
6
rozwa�a� wst�pnych przedstawi� tylko og�lne wskazania metodologiczne,
kt�re przyj�to w niniejszej pracy.
Badania prowadzone by�y metod� intensywn�, to znaczy ograniczono
ilo�� badanych wypadk�w na rzecz pog��bienia ich analizy. To za�o�enie
metodologiczne wydaje si� s�uszne ze wzgl�du na charakter pracy.
Rewalidacja jest bowiem z�o�onym procesem psychicznym i spo�ecznym,
a badania naukowe maj� tu ods�ania� r�norodne sytuacje warunkuj�ce
rozw�j, drogi �yciowe i losy ludzi, odbijanie si� obiektywnych sytuacji
w �wiadomo�ci badanych, rodzaj i charakter towarzysz�cych im prze-
�y� itp.
Ten r�norodny materia� wymaga nast�pnie przejrzystej i wyra�nej
klasyfikacji, usystematyzowania zezwalaj�cego na przedstawienie typo-
wych sytuacji i ich prawid�owo�ci. Do tego zmierzam w toku pracy.
Zasadniczy punkt wyj�cia moich bada� to kontakt osobisty i obserwacja
uczestnicz�ca, daj�ca d�ugotrwa�y i wszechstronny wgl�d w �ycie psy-
chiczne i spo�eczne ociemnia�ych. Umo�liwia to zrozumienie ich potrzeb,
unormowanie stosunku do nich i w�a�ciw� koncepcj� zada� i przebiegu
procesu rewalidacji.
Literatura naukowa wykorzystana przy pisaniu tej pracy obejmuje
polskie i zagraniczne publikacje psychologiczne oraz spo�eczne, dotycz�ce
niewidomych.
Nale�y zaznaczy�, �e o ile psychologia niewidomych mo�e poszczyci�
si� pewnym dorobkiem, to psychologia ociemnia�ych po raz pierwszy
jest w mojej pracy wyodr�bniona, ogniskuj�c przy tym swoj� proble-
matyk� wok� ludzi doros�ych. Ze wzgl�du na to, i� wi�kszo�� ociemnia-
�ych (90%) traci wzrok po 20 roku �ycia, psychologia rewalidacji os�b
doros�ych wyrasta z rzeczywistych i pal�cych potrzeb spo�ecznych.
Opracowana jest tu ona na podstawie bada� w�asnych i w o�wietleniu
literatury tyflologicznej, kt�ra uwzgl�dnia w ostatnim dziesi�cioleciu
konieczno�� zaanga�owania psychologii teoretycznej i stosowanej do
dzie�a rewalidacji inwalid�w.
Pragn� na tym miejscu z�o�y� podzi�kowanie prof. dr Marii Grzego-
rzewskiej, tw�rczyni polskiej pedagogiki specjalnej i dyrektorowi Pa�-
stwowego Instytutu Pedagogiki Specjalnej, za cenne wskaz�wki i pomoc
przy pisaniu tej pracy oraz drowi Aleksandrowi Hulkowi, przewodnicz�-
cemu Sekcji Rewalidacji Inwalid�w UNESCO, za �yczliw� zach�t� do
jej kontynuowania.
Rozdziali �: .. : \ �)
REWALIDACJA OCIEMNIA�YCH :
RYS HISTORYCZNY KSZTA�CENIA OCIEMNIA�YCH
Los ociemnia�ych do wieku XVIII i wyst�pienia Valentin Haiiy by�
tragiczny i beznadziejny. By� pozbawionym wzroku znaczy�o to samo,
co oczekiwa� na �mier� w m�ce, najcz�ciej w n�dzy, a zawsze w poni-
�eniu. Wyklucza�o wszelk� mo�liwo�� przystosowania si� do zada� �ycia
cz�owieka niewidomego, wszelk� skuteczno�� kszta�cenia go i wyuczenia
zawodu.
Po raz pierwszy dopiero Denis Diderot (1749) na przyk�adach z �ycia
wykaza� mo�no�� kszta�cenia i przygotowania do �ycia w spo�ecze�stwie
ludzi niewidomych1, lecz pocz�tkowo nie poci�gn�o to za sob� na-
st�pstw praktycznych. Prze�om, stawiaj�cy spraw� niewidomych na
nowej, humanitarnej drodze, zainaugurowa� Francuz, Valentin Haiiy,
kt�ry przy ko�cu XVIII w. (1784) za�o�y� pierwsz� szko�� dla niewido-
mych w Pary�u. Pos�ugiwano si� przy tym zwyk�ym alfabetem wy-
puk�ym, dost�pnym dotykowi niewidomych2. Inicjatywa Haiiy pobu-
dzi�a i inne kraje, tak �e w ci�gu XIX wieku szko�y dla niewidomych
powsta�y w wielu pa�stwach cywilizowanych.
Wkr�tce jednak sta�o si� oczywiste, �e sama szko�a dla niewidomych
jest tylko cz�stkowym i niekompletnym rozwi�zaniem sprawy i �e po-
winny j� uzupe�nia� instytucje, dostarczaj�ce niewidomym ksi��ek i po-
mocy szkolnych, zapewniaj�ce wyszkolonemu niewidomemu mo�no��
zastosowania nabytych umiej�tno�ci przez zorganizowanie warsztat�w
pracy, wyrobienie rynk�w zbytu oraz stanowisk dla os�b zdolnych do
pracy umys�owej.
1 D. Diderotj Lettre sur les Aveugles, London 1749.
2 V. Haiiy, Essai sur l'education des AveUgles, Paris 1786.
8
Potrzeby te dostrzeg� wybitny francuski niewidomy i tyflofil, Maurice
de la Sizeranne 3. W drugiej po�owie XIX wieku rozpocz�� on dzia�alno��
maj�c� na celu zapewnienie' niewidomym r�norodnej pomocy, kt�ra
nie le�a�a w zamierzeniach zak�ad�w kszta�cenia. W r. 1883 za�o�y�
w Pary�u instytucj� pod nazw� Association Valentin Haiiy pour le Bien
des Aveugles, obejmuj�c� ca�okszta�t pracy dla niewidomych. G��wn�
zas�ug� Maurice de la Sizeranne by�o to, �e powo�a� elit� odpowiednio
przygotowanych niewidomych do wsp�pracy, a nawet do kierownictwa
instytucji dla niewidomych. By� to prawdziwy przewr�t w samej kon-
cepcji pomocy niewidomym, by�o to w pewnym znaczeniu ich wyzwo-
lenie, gdy� dot�d traktowani byli oni w tych instytucjach wy��cznie
jako podopieczni. Sizeranne unikn�� jednocze�nie i drugiej kra�cowo�ci,
polegaj�cej na traktowaniu niewidomych jako elementu zupe�nie samo-
wystarczalnego i nie potrzebuj�cego pomocy widz�cych. Koncepcja
Maurice de la Sizeranne polega�a na wprowadzeniu racjonalnej i harmo-
nijnej wsp�pracy mi�dzy niewidomymi a widz�cymi. Podobne insty-
tucje powstawa�y jednocze�nie na ca�ym �wiecie, zale�nie od lokalnych
potrzeb i mo�liwo�ci.
Trzecim momentem prze�omowym w dziejach kszta�cenia niewido-
mych by�o wyst�pienie Ludwika Braille'a4. Braille stworzy� prosty,
a jednocze�nie doskona�y system pisma punktowego, kt�ry przetrwa�
do dzi� bez �adnych zmian. Alfabet Braille'a nie od razu zyska� popu-
larno��. Pocz�tkowo nawet w Instytucie Paryskim nie by� uznany. Przez
d�ugie lata uczniowie tego instytutu pos�ugiwali si� nim po kryjomu.
Trzeba by�o 25 lat wysi�k�w Braille'a, w�wczas ju� pedagoga, i jego
przyjaci�, aby jego system uznany zosta� przez w�adze o�wiatowe.
Pierwsza ksi��ka przepisana r�cznie systemem Braille'a wysz�a w 1829 r.
Wprawdzie sze�ciopunkt Braille'a sam przez si� nie rozwi�zywa� pro-
blemu niewidomych, lecz by� kluczem otwieraj�cym bramy zamykaj�ce
dost�p do �wiata ksi��ek, �wiata nauki i sztuki. By� to moment prze�o-
mowy w dziejach kszta�cenia niewidomych.
W Polsce pierwsz� szko�� dla niewidomych by� oddzia� otworzony
w r. 1842 przez ks. Szczygielskiego przy powsta�ym ju� dawniej, a istnie-
j�cym do dnia dzisiejszego Instytucie dla G�uchoniemych w Warszawie 5.
We Lwowie pod zaborem austriackim za�o�ono w roku 1845, pocz�t-
kowo dla 12 niewidomych, prywatn� szko��, tzw. Zak�ad Ciemnych.
3 M. de la S u z e r a n n e, Niewidomy o niewidomych (t�um. z franc), Warszawa,
(brw.).
4 P. H e n r i, La Vie et l'oeuvre de Louis Braille, Paris 1952.
5 Ks. T. G1 e m m a, Z dziej�w mi�osierdzia chrze�cija�skiego w Polsce, Kra-
k�w 1947.
9
W prowincji pozna�skiej, w Bydgoszczy^ powsta�a w 1872 r. szko�a
w specjalnie na ten cel wybudowanym gmachu.
W r. 1926 ociemnia�a lekarka dr Maria Strzemi�ska za�o�y�a w Wilnie
Towarzystwo Kuratorium nad Ociemnia�ymi, zajmuj�ce si� wychowaniem
niewidomych dzieci oraz przygotowaniem do pracy zawodowej doros�ych
niewidomych. Staraniem tego� Towarzystwa stworzono w Wilnie w la-
tach 1928�1929 Pa�stwow� Szko�� Specjaln� dla Dzieci Niewidomych;
W roku 1944 Niemcy ust�puj�cy z Wilna pod naporem wojsk radzieckich
podpalili budynek Zak�adu i rozstrzelali wszystkich wychowank�w i pra-
cownik�w. W ten spos�b po 15 latach istnienia plac�wka kszta�cenia
niewidomych w Wilnie przesta�a istnie�.
W r. 1910 R�a Czacka (p�niej matka El�bieta, franciszkanka) za-
�o�y�a w Warszawie O�rodek Szkolenia Niewidomych. Z powodu wy-
buchu I wojny �wiatowej O�rodek ten mia� ograniczone pole dzia�ania.
Dopiero po unormowaniu si� stosunk�w powojennych zosta� przeniesiony
do Lasek, gdzie maj�c odpowiedni teren i fachowy personel, znalaz�
normalne warunki rozwojowe.
Zak�ad dla ociemnia�ych w Laskach opr�cz pracy wychowawczej
i dydaktycznej prowadzi� od r. 1918 dzia�alno�� eksperymentaln� o du�ej
warto�ci spo�eczno-naukowej. Do roku 1963 obj�� on swoimi wp�ywami
650 niewidomych. Za�o�ycielka Towarzystwa powo�a�a zakon �e�ski
(SS. Franciszkanki S�u�ebnice Krzy�a) celem zapewnienia Zak�adowi
sta�ego, ideowego i bezinteresownego personelu. Formami dzia�alno�ci
by�y tu szko�y wraz z internatami, zak�ady opieki zamkni�tej dla do-
ros�ych, patronat i jego agendy jako forma opieki otwartej. �Celem zak�a-
d�w Towarzystwa Opieki nad Ociemnia�ymi by�o kszta�cenie i wycho-
wywanie zast�pu dzielnych niewidomych, kt�rzy powinni sta� si� pio-
nierami sprawy i s�u�y� innym niewidomym swoj� prac� i przyk�adem,
pomagaj�c towarzyszom niedoli i sami znajduj�c rado�� w u�ytecznej
pracy'"8. Szko�a stawia�a sobie ambitne zadania, aby �doprowadzi� nie-
widomych do przeci�tnie wy�szego poziomu umys�owego i kulturalnego
ni� ten, kt�ry by mogli osi�gn�� w szkole powszechnej dla widz�cych".
Uwa�ano to za konieczne z dw�ch powod�w: aby przyzwyczaiwszy umys�
niewidomego do powa�nej pracy i drobnych zainteresowa� odsun�� od
niego apati�, nud� i zniech�cenie, oraz aby uzbroi� go lepiej w walce
o byt i da� mu przewag� pod wzgl�dem duchowym i kulturalnym nad
tymi, kt�rym zwykle musi ust�powa� pod wzgl�dem zaradno�ci fi-
zycznej 7.
6 Sprawozdanie z dzia�alno�ci Towarzystwa Opieki nad Ociemnia�ymi, Laski,
1938, s. 36.
7 Tam�e, s. 32.
10
Szko�a dla niewidomych w Laskach istnieje tak�e obecnie i stoi na
wysokim poziomie8. Poza ni� istniej� szko�y podstawowe dla dzieci
niewidomych w Bydgoszczy, Wroc�awiu, Krakowie i w Owi�skach pod
Poznaniem. Dost�pne dane liczbowe wskazuj�, �e w szko�ach dla niewi-
domych w roku szkolnym 1939 by�o 390 uczni�w. Obecnie w szko�ach
podstawowych dla niewidomych uczy si� ok. 700 uczni�w, szacunkowo
za� liczba niewidomych dzieci wynosi 1300. W szko�ach podstawowych
dla doros�ych uczy si� ponad 100 os�b, w szko�ach �rednich 121 os�b,
w wy�szych uczelniach 39 os�b.
USTALENIE POJ�� SPECYFICZNYCH
Zdawa�oby si�, �e okre�lenie poj�cia �lepoty jest bardzo proste.
W istocie jednak sprawa komplikuje si�, gdy� nie budz�cy w zasadzie
zastrze�e� termin ��lepota medyczna" nie jest jednoznaczny z takimi
poj�ciami, jak �spo�ecznie niewidomy", �praktycznie niewidomy", albo
nawet �zawodowo niewidomy". Problematyczno�� wielu rozstrzygni��
spowodowana jest konieczno�ci� uwzgl�dnienia praktycznej u�yteczno�ci
wzroku lub jego szcz�tk�w. Prawie na wszystkich kongresach niewido-
mych, jak i na wielu fachowych naradach okulist�w radzi si� nad w�a�ci-
wym okre�leniem poj�cia �lepoty. Do dnia dzisiejszego jednak nie usta-
lono w skali mi�dzynarodowej jednolitego i zadowalaj�cego poj�cia.
��lepota medyczna", okre�lana r�wnie� jako ��lepota czarna", zachodzi
w �ci�le naukowym znaczeniu wtedy, gdy brak jest nawet poczucia
�wiat�a. W tym stadium cz�owiek prze�ywa najg��bsze psychiczne i prak-
tyczne skutki �lepoty. Zachowanie nawet s�abego poczucia �wiat�a jest
pewnym u�atwieniem i z�agodzeniem losu cz�owieka dotkni�tego �lepot�.
Wielk� warto�� stanowi dla niego rozr�nianie dnia i nocy, silnego
�wiat�a i cieni, zauwa�enie �r�d�a �wiat�a, np. lampy czy jasnego dnia,
a mo�e jeszcze b�yszcz�cych, barwnych reflektor�w. Odczu�by on bardzo
bole�nie strat� nawet tak nik�ego reagowania na �wiat�o. Strach przed
ca�kowit� �lepot� u takich niewidomych jest bardzo du�y, cho� w tym
wypadku nie mo�e by� mowy o �widzeniu", tzn. dostrzeganiu przed-
miot�w. Poniewa� jednak takie s�abe reagowanie na �wiat�o ma warto��
wy��cznie subiektywn�, psychologiczn�, nie przeszkadza ono do uznania
takiego niewidomego za �medycznie niewidomego".
Ze wszystkich ludzi uj�tych statystycznie jako �niewidomi" mo�na
tylko 30�40% uzna� wed�ug do�wiadcze� lekarskich za �medycznie
niewidomych". Pozosta�ych 60�70% uwa�a si� za �spo�ecznie" lub �prak-
8 W. Dola�ski, Nasze szkolnictwo i jego zadania, Warszawa 1955.
11
tycznie niewidomych". Chodzi tu o tak wielkie ograniczenie wzroku, �e
zachowane jego szcz�tki s� praktycznie bezu�yteczne.
Okre�lenie s�abo�ci wzroku i uwzgl�dnienie dalszych jego uszkodze�,
jak ograniczenie pola widzenia, jest w r�nych krajach r�nie ustalane,
np. w Niemczech 1/25. Oznacza to, �e cz�owiek ograniczony w widzeniu
mo�e przy pomocy optycznych �rodk�w pomocniczych rozpozna� z od-
leg�o�ci 1 m to, co normalne oko widzi z odleg�o�ci 25 m. W Anglii
przyjmuje si� 3/60 normalnej ostro�ci widzenia, tzn. widoczno�� z 3 m
odleg�o�ci taka, jak� normalnie widz�cy cz�owiek posiada z odleg�o�ci
60 m. �wiatowa Rada Opieki nad Niewidomymi przy ONZ w wyniku
posiedzenia w 1954 r. rozszerzy�a to ograniczenie nawet do 1/10. M�wi�c
po prostu znaczy to, �e jako niewidomi maj� by� rejestrowani ludzie,
kt�rzy z odleg�o�ci 1 m widz� to, co normalne oko widzi z odleg�o�ci
10 m. Te bardzo znaczne odchylenia w okre�leniu poj�cia �lepoty gmat-
waj� i zamazuj� obraz faktycznej liczebno�ci �lepoty w poszczeg�lnych
krajach, a wi�c i w �wiecie. Faktycznie przy takim ograniczeniu obejmuje
si� poj�ciem �lepoty r�wnie� �jeszcze widz�cych niewidomych". Takie
poj�cie zawiera niemo�liw� do przyj�cia sprzeczno��. Poj�cie �lepoty
nie zezwala na obj�cie nim zachowanej jeszcze obiektywnie zdolno�ci
widzenia nawet wtedy, gdy ona jest tak znikoma, �e staje si� praktycznie
bezu�yteczna. Przy pomocy wzroku 1/25 mo�na bez trudno�ci policzy�
palce na 1�2 m odleg�o�ci, a na ciemnym tle nawet przy pomocy 1/60.
Tak ograniczona mo�no�� widzenia nie wystarcza jednak do czytania
i pisania czy wykonywania zawodu. W wielu czynno�ciach codziennego
�ycia osoby te s� uzale�nione tak�e od obcej pomocy, musz� pos�ugiwa�
si� pismem punktowym i ucz�szcza� do szko�y dla niewidomych. Stoj�
one poniek�d na progu �lepoty. Ale oko ich, cho� w silnym ograniczeniu,
mo�e si� jeszcze zachwyca� barwami i formami. Co ta reszta wzroku
znaczy dla cz�owieka, przekona� si� mo�na tylko wtedy, gdy si� j� straci.
Pe�ne tragicznej tre�ci s�owo �niewidomy" traci sens, je�li obejmiemy
nim posiadaj�cych jeszcze obiektywne mo�liwo�ci widzenia. Dlatego
rzecz� niedopuszczaln� jest s�owne czy poj�ciowe zamazywanie okre-
�lenia �niewidomy". Trzeba stosowa� je oszcz�dnie.
Pogl�d taki zwyci�y� w Niemczech i z j�zyka ustawowego usuni�to
tak niejasne poj�cia, jak �spo�ecznie niewidomy" czy �praktycznie nie-
widomy", wprowadzaj�c na ich miejsce okre�lenie jasne i jedynie
w�a�ciwe: �w wysokim stopniu s�abo widz�cy". W wypadku �wysokiego
stopnia s�abego widzenia" chodzi o te osoby, kt�re ze wzgl�du na silne
ograniczenie widzenia musz� by� gospodarczo i spo�ecznie zr�wnane w pra-
wach z niewidomymi. Takie uj�cie jest jednoznaczne i uniemo�liwia
wszelkie zamazywanie poj�cia �niewidomy". Nale�a�oby sobie �yczy�,
12
�eby takie okre�lenie poj�cia �lepoty zwyci�y�o na ca�ym �wiecie i zo-
sta�o uznane jako wi���ce w ustawodawstwie mi�dzynarodowym. Uj�cie
takie w �adnym wypadku nie oznacza lekcewa�enia sytuacji �w wysokim
stopniu s�abo widz�cych". Ich problemy w praktycznym �yciu pokrywaj�
si� z problemami niewidomych, s� oni pod wzgl�dem spo�eczno-gospo-
darczym nierozerwalnie zwi�zani ze spraw� niewidomych. Ale to nie
narusza w �adnym wypadku konieczno�ci rozr�nienia �niewidomych"
i �w wysokim stopniu s�abo widz�cych".
Mo�na by s�dzi�, �e ka�dy zdrowo my�l�cy cz�owiek b�dzie unika�
nazywania go niewidomym. Ale im bardziej pa�stwo i spo�ecze�stwo
w ustawodawstwie b�d� �agodzi� skutki tego kalectwa, tym bardziej
wzro�nie niebezpiecze�stwo, �e s�abo widz�cy b�d� usi�owali wedrze�
si� do grona niewidomych i zr�wnanych z nimi w �wysokim stopniu
s�abo widz�cych" celem korzystania z ich przywilej�w. Nie mo�emy
w naszych rozwa�aniach pomin�� tego nadu�ywania �lepoty.
Przy okre�laniu obiektywnej si�y wzroku okulista jest zdany w du�ej
mierze na subiektywne dane pacjenta, kontroluj�c je dopiero swoj�
metod� badania. Z wy�ej podanych powod�w wypowiedzi pewnych
pacjent�w maj� w�tpliw� warto��. Lekarz musi mie� du�e do�wiadczenie,
w kt�rym obok wiedzy fachowej po��dana jest r�wnie� znajomo�� psy-
chiki cz�owieka. W niekt�rych wypadkach konieczna jest d�u�sza obser-
wacja pacjenta. Na podstawie prostej konsultacji i w ramach godzin
przyj�� lekarskich cz�ciowa �lepota rzadko mo�e by� oceniana bez-
b��dnie, zw�aszcza wtedy, gdy pacjent chce by� uznany za niewidomego
lub zr�wnany z nim w prawach.
Systematycznie od czasu do czasu ponawiane badania r�nicy mi�dzy
niewidomymi b�d� te� �w wysokim stopniu s�abo widz�cymi" a s�abo
widz�cymi le�� zar�wno w interesie spo�ecze�stwa, jak i w interesie
spo�eczno-prawnego po�o�enia faktycznie niewidomych.
Wed�ug Schoefflera �niewidomym jest cz�owiek, kt�ry nie widzi nic";
�w wysokim stopniu s�abo widz�cy" to ten, kt�ry posiada nie wi�cej
jak 1/25 normalnej ostro�ci wzroku w lepszym oku przy u�yciu jak naj-
lepszych �rodk�w pomocniczych1. Na takie uj�cie problemu zgadzaj�
si� zar�wno najbardziej kompetentne ko�a niewidomych, jak i najwy-
bitniejsi oftalmologowie. Takie uj�cie problemu jest r�wnie� zgodne
z zasadami praktycznego zaopatrzenia niewidomych.
Tylko te dwie wymienione grupy zar�wno z medycznego, jak i spo-
�ecznego punktu widzenia tworz� problem niewidomych. Niestety � do-
tychczas brakuje jednolitego, oficjalnego dla ca�ego �wiata okre�lenia
1 M. Schoeffler, Der Blinde im Leben des Volk.es, Lipsk�Jena 1956, s. 29.
13
�lepoty, przeznaczonego do u�ytku szkolnictwa dla dzieci niewidomych,
do cel�w pomocy spo�ecznej, rewalidacji itp.
Odbywszy w�dr�wk� przez r�ne instancje mi�dzynarodowe, jak
Komisja Spo�eczna i Rada Gospodarczo-Spo�eczna Organizacji Narod�w
Zjednoczonych, Konferencja �wiatowych Organizacji dla Spraw Os�b
Upo�ledzonych, Techniczna Grupa Robocza Narod�w Zjednoczonych dla
Rehabilitacji Upo�ledzonych, przyj�ta zosta�a rezolucja, kt�r� rozes�ano
przez Sekretariat ONZ do ministerstw spraw zagranicznych pa�stw
wchodz�cych w sk�ad ONZ. W Polsce rezolucja ta zosta�a uznana przez
Rad� Naukow� przy Ministerstwie Zdrowia za �miarodajn� dla wszyst-
kich czynnik�w urz�dowych i spo�ecznych, zajmuj�cych si� zwalczaniem
�lepoty i opiek� nad niewidomymi".
W t�umaczeniu polskim definicja ta ma nast�puj�ce brzmienie: �Za
�lepot� uznaje si�: a) zupe�ny brak wzroku, b) ostro�� wzroku nie prze-
kraczaj�c� 3/60 lub 10/200 (Snellen) w lepszym oku przy zastosowaniu
szkie� wyr�wnuj�cych wad� wzroku. Niestety, i to �okre�lenie mi�dzy-
narodowe" nie przyj�o si� praktycznie ani w Polsce, ani w innych kra-
jach, czego dowodem u nas jest stosowanie przez lekarzy procentowego
okre�lania stopnia utraty wzroku.
Z uwagi na potrzeby praktyczne wynikaj�ce z opracowywania specjal-
nych uprawnie� dla niewidomych komisja powo�ana przez Polski Zwi�zek
Niewidomych opracowa�a projekt obowi�zuj�cej i w praktyce stosowanej
definicji �lepoty. Brzmi on nast�puj�co:
1. Do niewidomych w �cis�ym tego s�owa znaczeniu zalicza
si� dzieci i doros�ych, kt�rzy nic nie widz� od urodzenia albo od tak
wczesnego dzieci�stwa, �e nie pami�taj�, aby kiedykolwiek cokolwiek
widzieli.
2. Do ociemnia�y ch zalicza si� wszystkich bez wzgl�du na
wiek, kt�rzy pos�ugiwali si� wzrokiem, lecz go ca�kowicie utracili:
nagle, np. w okresie dzia�a� wojennych (inwalidzi wojenni i cy-
wilne ofiary wojny), podczas wypadku przy pracy (inwalidzi pracy),
skutkiem nieszcz�liwych wypadk�w, zatru�, po r�nych operacjach itp.
stopniowo, np. w wyniku przewlek�ych chor�b, braku bezpie-
cze�stwa i higieny pracy, jako p�niejsze nast�pstwa dzia�a� wojennych,
wypadk�w itp.
3. Do szcz�tkowo widz�cych zalicza si� ludzi bez wzgl�du
na wiek, kt�rzy maj� bardzo du��, lecz nie ca�kowit� utrat� wzroku,
to znaczy:
odr�niaj� tylko �wiat�o od ciemno�ci i nie mog� poprawi� widzenia
szk�ami,
14
z odleg�o�ci 1 m rozpoznaj� zarys s�upa, drzew, ludzi, ale nawet przy
zastosowaniu szkie� nie mog� si� pos�ugiwa� wzrokiem przy zabawie
(dzieci), podczas nauki, w pracy itp.,
maj� bardzo ograniczone pole widzenia, np. patrz� jakby przez ma�y
otw�r, poza kt�rym wszystko jest dla nich zakryte.
Niewidomi od urodzenia, ociemniali i szcz�tkowo widz�cy mog� ko-
rzysta� ze wszystkich uprawnie� przys�uguj�cych niewidomym i po-
winni nale�e� do Polskiego Zwi�zku Niewidomych.
Nie dotyczy to natomiast: posiadaj�cych jedno oko dobrze widz�ce
bez szkie� lub przy pomocy szkie� � nawet wtedy, gdy drugim okiem
nic nie widz� lub tylko szcz�tkowo, oraz niedowidz�cych, kt�rych du�y
ubytek wzroku daje si� uzupe�ni� odpowiednio dobranymi szk�ami, tak
�e mog� oni pos�ugiwa� si� wzrokiem przy zabawie (dzieci), podczas
nauki, w pracy itp.
Z kolei zajmiemy si� wyja�nieniem poj�cia rewalidacji. Jest ono
swoistym odpowiednikiem pierwotnie przyj�tego (i zwi�zanego ze spraw�
produktywizacji inwalid�w) okre�lenia �rehabilitacja". R�wnie� w s�-
downictwie u�ywa si� terminu rehabilitacja. Wyrazem �rehabilitowa�"
okre�la si� tam przyj�cie z powrotem do spo�ecze�stwa cz�owieka, kt�ry
zosta� z niego wykluczony na podstawie wyroku s�dowego. W��czenie �
na nowo � inwalidy w normalny tok �ycia spo�ecznego nazywano tak�e
rehabilitacj�. Jednak�e przyczyna pierwotnego wytr�cenia z normalnego
�ycia jest w obu wypadkach zasadniczo r�na. Dlatego te� niewidomi,
jak i inni inwalidzi mog� do okre�lenia �rehabilitacja" przywi�zywa�
znaczenie pejoratywne. Z tego w�a�nie wzgl�du przyj�o si� obecnie ju�
prawie powszechnie okre�lenie rewalidacja, kt�re oznacza szeroko
poj�te usprawnienie, przygotowanie do mo�liwie normalnego �ycia i wyj-
�cie ze stanu inwalidztwa w celu rozwoju w�asnej osobowo�ci i podj�cia
samodzielnej tw�rczej pracy.
Rozwa�ania etymologiczne wyja�niaj� zajmuj�cy nas termin z punktu
widzenia lekarskiego. Validus w j�zyku �aci�skim oznacza zdrowy, in
jest zaprzeczeniem. St�d invalidus t�umaczy si� �niezdrowy", czyli wy-
��czony ze zdrowych. Zast�pienie przedrostka in przedrostkiem re, a wi�c
revalidus oznacza �z powrotem zdrowy", co w j�zyku polskim t�umaczy
si� �ozdrowiony".
Okre�lenie stanu inwalidzkiego i rewalidacji w uj�ciu Ministerstwa
Pracy i Opieki Spo�ecznej jest jednostronne i wyja�nia tylko stosunek
inwalidy do pracy. Rewalidacja z tego punktu widzenia polega na doborze
odpowiedniej pracy dla inwalidy. Za tak� uwa�a si� wszelk� prac�,
w kt�rej wykonaniu inwalida osi�gnie przeci�tn� wydajno�� pracownika
nieinwalidy i jest zdolny pracowa� 8 godzin dziennie bez szkody dla
zdrowia. Przez danie inwalidzie r�wnych szans z nieinwalid� mo�na
15
m�wi� o pe�nym przywr�ceniu go spo�ecze�stwu. Kryteria odpowiedniej
pracy nie odnosz� si� do wszystkich inwalid�w. Maj� one zastosowanie
g��wnie w tych przypadkach, w kt�rych proces chorobowy jest w za-
sadzie zako�czony mimo istniej�cego inwalidztwa (np. u inwalid�w
z utrat� s�uchu, mowy, wzroku, ko�czyn). W tym wypadku mamy do
czynienia z inwalid� zdrowym 2.
Rewalidacja ociemnia�ych zawiera w rzeczywisto�ci jeszcze inne czyn-
niki, a mianowicie gospodarczo-ekonomiczny, spo�eczny i kulturalno-pe-
dagogiczny3. Czynnik gospodarczo-ekonomiczny uzasadnia kierunek re-
walidacji, stanowi�c o potrzebie szkolenia ociemnia�ego w danym za-
wodzie. Czynnik spo�eczny konieczny jest ze wzgl�du na fakt, �e ociem-
nia�y �yje w spo�ecze�stwie, kt�re kszta�tuje sw�j stosunek do niego
na podstawie pracy i udzia�u w �yciu spo�ecznym. Udzia� w tym �yciu
mo�e by� r�ny. Najbardziej b�dzie ceniony talent czy praca umys�owa
na wysokim poziomie (praca naukowa, talent literacki, muzyka, �piew),
nast�pnie walory gospodarcze, etyczne, kulturalne, zwi�zane z prac�
odpowiedni� dla niewidomego, daj�c� mu mo�no�� rozwoju jego zdol-
no�ci. Przy tym im bardziej praca ociemnia�ych b�dzie po�yteczna, za-
spokajaj�ca potrzeby og�lne spo�ecze�stwa, tym bardziej zwi�kszy si�
powa�ny stosunek do nich. Pozytywna ocena spo�ecze�stwa daje niewi-
domemu wielkie zadowolenie i jednocze�nie wi��e go ze spo�ecze�stwem,
do kt�rego wnosi on jakie� warto�ci czy to pracy umys�owej, czy
osi�gni�cia w dziedzinie kultury, czy te� prac� fizyczn�.
Termin rewalidacja, rozumiany nawet jako szeroko poj�te uspraw-
nienie, przygotowanie do mo�liwie normalnego �ycia i wyj�cie ze stanu
inwalidztwa w celu rozwoju w�asnej osobowo�ci i podj�cia samodzielnej
tw�rczej pracy, budzi jednak pewne refleksje i zastrze�enia.
Podstaw� bowiem kszta�cenia niewidomych, ociemnia�ych czy w inny-
spos�b upo�ledzonych (z wyj�tkiem przewlekle chorych) nie mo�e by� �
w znaczeniu pierwotnym � �d��enie do wyj�cia ze stanu inwalidztwa".
do przywr�cenia im ca�kowitego zdrowia. W przyt�aczaj�cej wi�kszo�ci
wypadk�w by�oby to nieliczenie si� z rzeczywisto�ci�. Ich powr�t i w��-
czenie do spo�ecze�stwa, ich praca i osobista spokojna afirmacja �ycia
maj� si� dokona� nie dzi�ki ich uzdrowieniu, lecz raczej dzi�ki p r z y-
s t o s ow a n i u ich do tego, aby w warunkach swego kalectwa byli
warto�ciowymi, u�ytecznymi i szcz�liwymi lud�mi.
W stosunku do ociemnia�ych proces przystosowania, czyli
adaptacji, polega przede wszystkim na:
2 A. H u 1 e k, Dob�r pracy dla inwalid�w, Warszawa 1951, s. 5.
3 H. Ruszczyc, Szkolenie zawodowe, Warszawa 1955, s. 11; Niewidomi w Pol-
sce Ludowej, Warszawa 1955.
16
1. przeciwdzia�aniu zjawiskom frustracyjnym celem osi�gni�cia r�w-
nowagi i og�lnego dynamizmu psychofizycznego;
2. rozszerzaniu zakresu adekwatno�ci poznania �wiata zewn�trznego;
3. rozwoju osobistych dyspozycji psychofizycznych, umo�liwiaj�cych
maksymalne przezwyci�enie ogranicze� zwi�zanych z kalectwem;
4. w��czeniu si� do tw�rczego udzia�u w �yciu spo�ecznym przez
przygotowanie do pracy i uspo�ecznienie.
M. Grzegorzewska 4 wskazuje nast�puj�ce czynniki akcji terapeutycz-
no-wychowawczej, zmierzaj�cej do adaptacji upo�ledzonych:
1. Kompensacja, kt�ra ma zast�pi� w mo�liwie najwi�kszej mierze
zamkni�te czy uszkodzone, a wi�c tak czy inaczej utrudnione drogi kon-
taktu ze �wiatem zewn�trznym (przyrodniczym i spo�ecznym), z pozna-
waniem go, prze�ywaniem i przystosowaniem si� do �ycia w warunkach,
jakie stwarza kalectwo i jakie narzuca �wiat zewn�trzny.
2. Korektura niesprawnego czy nieprawid�owego dzia�ania analizatora
wzrokowego, co w odniesieniu do ociemnia�ych mo�e mie� zastosowanie
przy zachowaniu przez nich resztek wzroku. Korektura czynno�ci zmy-
s��w nie uszkodzonych, cennych dla procesu kompensacji. Korektura
og�lnych czynno�ci �yciowych. Korektura adekwatno�ci wyobra�e� su-
rogatowych.
3. Usprawnienie czynno�ci, np. �wiczenie orientacji przestrzennej
1 w og�le �yciowej niewidomych. Usprawnienie do wy�szego poziomu
czynno�ci nie uszkodzonych przez upo�ledzenie, zapewniaj�ce inwalidzie
poczucie pewnej niezale�no�ci i u�yteczno�ci spo�ecznej, dzia�aj�ce wi�c
w kierunku defrustracyjnym.
4. Usprawnienie techniczne (aparaty, protezy, okulary).
5. Dynamizowanie, kt�re dzia�a wychowawczo, wzmagaj�c napi�cie
uczuciowe i wol�, a wi�c aktywno�� i inicjatyw�, tw�rczo��, zapa� do
pracy, si�� woli, pasj� do walki z trudno�ciami. Drog� ku temu jest
u�atwienie upo�ledzonemu realizowania jego potrzeb zwi�zanych z d�-
�eniem do spo�ecznie tw�rczej afirmacji w�asnego �ja", potrzeb o cha-
rakterze intelektualnym, spo�ecznym, artystycznym, moralnym, funkcjo-
nalnym.
Uwzgl�dnienie wymienionych czynnik�w w pracy pedagogicznej
2 ociemnia�ymi ma na celu przystosowanie ich do po�ytecznego uczestni-
czenia w pe�nym �yciu spo�ecznym, a przez to udost�pnienie im dobrego
samopoczucia.
Mimo wszystkich wysi�k�w jednak �ycie to musi odbiega� od �normy",
bo poza nieprzekraczaln� barier� �lepoty, kt�ra pozbawia ociemnia�ych
4 M. Grzegorzewska, Adaptacja osobista i spo�eczna jednostki upo�le-
dzonej (skrypt z wyk�ad�w pedagogiki specjalnej), Warszawa 1959.
17
wra�e� wizualnych, specyficzne s� tak�e zwi�zane z tym faktem pewne
zjawiska ich �ycia psychicznego oraz warunki �ycia w spo�ecze�stwie.
Zubo�enie i deformacja obrazu poznawczego �wiata, pewien brak pro-
porcji i w�a�ciwego uwarunkowania w rozwoju i wsp�pracy I i II uk�adu
sygnalizacyjnego, ograniczenie dozna� estetycznych, podobnie jak i szereg
innych ogranicze�, kt�re w dalszym ci�gu tej pracy szczeg�owo om�-
wimy, s� nieuniknionymi konsekwencjami braku wzroku. St�d te�
swoisto�� �ycia psychicznego i spo�ecznego ludzi ociemnia�ych jest tak
oczywista i nieodwracalna, �e okre�lenie �rewalidacja" zdaje si� nie
oddawa� w pe�ni sensu i tre�ci ich rozwoju. � a nawet go zw�a� �
przez wy��czenie aspektu indywidualnych dyspozycji i warunk�w �ycio-
wych, okre�laj�cych w du�ej mierze spos�b i granice osi�gni�� inwalidy.
Rozumiane nawet jako pewna przeno�nia, okre�laj�ca akcj� pomocy
�rodowiska zewn�trznego, zmierzaj�c� do dostosowania inwalidy do
spo�ecze�stwa, musi si� oprze� na jego mechanizmach przystosowawczych,
czyli kompensacji, korekturze, usprawnieniu, defrustracji, dynamice.
Dlatego wi�c, chocia� wszystkie czynno�ci i osi�gni�cia ociemnia�ego
dziej� si� w fizjologicznych, psychologicznych i spo�ecznych warunkach
�lepoty, s�dz�, �e d��enia akcji rewalidacyjnej polegaj� nie na
�wyj�ciu ze stanu inwalidztwa", lecz opieraj� si� na adaptacji, czyli
przystosowaniu dyspozycji psychofizjologicznych ociemnia�ego i specy-
ficznych warunk�w jego �ycia do tego, by sprosta� wymogom �ycia spo-
�ecznego i osobistym d��eniom mimo braku wzroku z jego wszelkimi
konsekwencjami.
St�d te� adaptacja psychiczna i spo�eczna ociemnia�ych wyznacza cel
i metody akcji terapeutyczno-wychowawczej w�r�d ociemnia�ych.
Uwzgl�dnia ona indywidualn� sytuacj�, stan i mo�liwo�ci osobiste
ociemnia�ego, otwieraj�c szerokie drogi dzia�ania i rozwoju w warunkach
braku wzroku.
Rewalidacja ociemnia�ego, czyli jego dostosowanie do spo�ecze�stwa,
dokonuje si� wi�c w tej mierze, w jakiej zdo�ano osi�gn�� jego adaptacj�
psychiczn� i spo�eczn�.
Analiza i wyja�nienie procesu adaptacji ociemnia�ych, a nast�pnie
wp�yw na jego prawid�owo�� i osi�gni�cia s� kluczowym zadaniem tyflo-
pedagogiki.
WSPӣCZESNA SYTUACJA OCIEMNIA�YCH W POLSCE LUDOWEJ
Wed�ug statystyki sporz�dzonej w okresie mi�dzywojennym przez
Lig� Narod�w ilo�� niewidomych na kuli ziemskiej wynosi�a w przy-
bli�eniu ponad 6 000 000 os�b. Jest to liczba olbrzymia, wymagaj�ca
przeciwdzia�ania: po��czonych wysi�k�w wielu ga��zi wiedzy, jak me-
Psychologlczne podstawy � 2
1-8
dycyny og�lnej, medycyny okulistycznej, eugeniki, higieny pracy i pro-
filaktyki, kt�re mog� i powinny przyczyni� si� do zmniejszenia ilo�ci
wypadk�w �lepoty.
Rozmieszczenie �lepoty na kuli ziemskiej jest bardzo nier�wnomierne,,
np. w Europie mamy przeci�tnie 114 niewidomych na 100 000 miesz-
ka�c�w, a w Azji i Afryce � ok. 700 na 100 000 mieszka�c�w. Z�e wa-
runki �ycia, brak higieny, urz�dze� sanitarnych, brak opieki lekarskiej
oraz bezpiecze�stwa i higieny pracy, ciemnota, przes�dy i zabobony
stwarzaj� warunki sprzyjaj�ce �lepocie.
Ilo�� niewidomych w Polsce wed�ug aktualnej statystyki wynosi
ponad 17 000 os�b, w tym oko�o 1600 dzieci i m�odzie�y do lat 20. Ta
ostatnia grupa, wymagaj�ca przede wszystkim kszta�cenia og�lnego i za-
wodowego, podlega w�adzom o�wiatowym, reszt� niewidomych zajmuje si�
Ministerstwo Zdrowia i Opieki Spo�ecznej, kt�rego zadaniem jest reedu-
kacja i przystosowanie do nowych warunk�w �ycia oraz zapewnienie bytu
tym wszystkim, kt�rzy z racji podesz�ego wieku, nie mog�c pracowa�,
potrzebuj� opieki. Ca�o�ci� spraw niewidomych w PRL zajmuje si�
Polski Zwi�zek Niewidomych � organizacja, o kt�rej losach i zadaniach
decyduj� na zasadach samorz�du wewn�trznego sami niewidomi. Co-
najmniej 90% niewidomych traci wzrok po 20 roku �ycia. To jest punktem
wyj�cia dla akcji reedukacyjnej, za kt�rej naczelny cel uwa�a si� pro-
duktywizacj� we wszystkich dost�pnych dziedzinach pracy.
Obecnie Departament Spraw Spo�ecznych ONZ opracowuje projekt
przeprowadzenia akcji zapobiegania �lepocie we wszystkich krajach^
akcji opartej na najnowszych zdobyczach naukowych.
Je�li chodzi o szczeg�lnie nas zajmuj�c� spraw� rewalidacji doro-
s�ych ociemnia�ych w Polsce, to ju� w 1945 r. Ministerstwo Pracy i Opieki
Spo�ecznej zorganizowa�o szkolenie ociemnia�ych inwalid�w wojennych
w G�uchowie w dzia�ach: dziewiarskim, koszykarskim, szczotkarskim
i w introligatorskim. Poza tym Ministerstwo prowadzi�o r�wnie� w tym
okresie kilka turnus�w kr�tkofalowych kurs�w przysposobienia do prze-
mys�u w Poznaniu, Gda�sku, Nowej Soli i w Chorzowie oraz par� kurs�w
dla telefonist�w, kt�re jednak wygas�y z powodu niemo�no�ci zatrud-
nienia wi�kszej ilo�ci niewidomych w tym zawodzie. Ministerstwo Pracy
i Opieki Spo�ecznej prowadzi�o te� kursy masa�u w Warszawie, a na-
st�pnie w Krakowie.
Od czasu powstania sp�dzielczo�ci inwalidzkiej niewidomi szkoleni
s� w du�ym zakresie przywarsztatowo przy r�nych sp�dzielniach pracy;
pr�cz tego istnieje o�rodek szkoleniowy sp�dzielczo�ci pracy w Byd-
goszczy, kt�ry prowadzi� szkolenie w koszykarstwie, metalu i tapicerstwie.
We Wroc�awiu prowadzono � r�wnie� w ramach sp�dzielczo�ci pracy �
" 19
kursy podnoszenia kwalifikacji niewidomych w zawodzie szczotkarskim,
w wyniku kt�rych absolwenci uzyskuj� tytu� mistrzowski.
Polski Zwi�zek Niewidomych wykazuje du�� inicjatyw� i efektywno��
w zakresie szkolenia. Prowadzone by�y w Warszawie przez Zwi�zek
kursy szkolenia w pracach w rogo�ynie, wiklinie oraz tapicerskich, labo-
rant�w fotograficznych we Wroc�awiu, kursy kr�tkofalarstwa w Po-
znaniu i inne. Akcja rewalidacyjna z inicjatywy PZN, wychodz�c poza
ramy szkolenia zawodowego, uzupe�niana jest zawsze przez nauk� czy-
tania i pisania alfabetem Braille'a. Wyniki akcji rewalidacyjnej s� du�e,
lecz jeszcze w pe�ni nie zaspokajaj� potrzeb ociemnia�ych.
Og�em zatrudnionych w Polsce jest 5259 niewidomych m�czyzn
i kobietx. Z tej liczby oko�o 3484 os�b pracuje w sp�dzielczo�ci, 302
w przemy�le fabrycznym, 694 umys�owo, 94 w r�nych zawodach i po-
zostali jako rolnicy. W r. 1956 istnia�o 17 sp�dzielni niewidomych, prze-
wa�nie wielobran�owych, osi�gaj�cych bardzo dobre wyniki pracy.
Obecnie liczba ta wzros�a do 23. Spo�r�d zdolnych do pracy oczekuje
na zatrudnienie oko�o 2000 os�b.
Dr Hulek podaje liczb� 200 r�nych zaj�� odpowiednich dla niewi-
domych 2. Jednak�e wi�kszo�� z nich mo�e wykonywa� zaj�cia jedynie
najmniej skomplikowane, najcz�ciej rezerwowane dla niewidomych
i wykazuj�ce w praktyce odpowiednio du�� rentowno��.
Zaj�cia dost�pne dla niewidomych podzielono na grupy wed�ug mo�li-
wo�ci os�b o r�nym stopniu kalectwa:
a) niewidomi,
b) niewidomi z dodatkowym kalectwem,
c) s�abo widz�cy,
d) s�abo widz�cy lub o jednym oku z dodatkowym kalectwem.
a) Niewidomi:
obs�uga tokarek rewolwerowych, wiertarek, frezarek do gwint�w;
obs�uga maszyn trykotarskich; obr�bka drewna i prace stolarskie przy
wyrobie mebli; automatyczne wytwarzanie zakr�tek na tubkach cyno-
wych; torebkarstwo; monta� piast rowerowych; sztancowanie; produkcja
pude�ek do papieros�w; nabijanie ogniw do baterii elektrycznych; dzie-
wiarstwo; powro�nictwo; wyr�b obuwia filcowego; pakowanie czekolady
i cukierk�w; spinanie karton�w w fabrykach obuwia; liczenie �rub;
szczotkarstwo; wyplatanie sieci rybackich; krajanie r�cznymi, mecha-
nicznymi no�ycami metalowych arkuszy; masa�e; stroicielstwo fortepia-
n�w; obs�uga stacji telefonicznej; wiklmiarstwo artystyczne; niekt�re
1 J. S i 1 h a n, Jak pracuj�, niewidomi, Warszawa 1956.
2 A. Hulek, Dob�r pracy dla inwalid�w, Warszawa 1951.
20
zaj�cia w ciemniach fotograficznych; wyplatanie krzese�; roboty na
drutach; garncarstwo; tkactwo; wyciskanie powietrza z d�tek.
b) Niewidomi z dodatkowym kalectwem (ko�czyna
g�rna):
Karbowanie i zakr�canie termos�w; kontrola no�y tokarskich; nak�a-
danie dr��k�w do gum-peda��w; nak�adanie patent�w na butelki; obs�uga
telefonu (aparat klapkowy); pakowanie szpulek do pude�ek; pikowanie
wycink�w komutatorowych; wycinanie rog�w tektury; wygniatanie sera
szwajcarskiego; wbijanie klock�w drewnianych do obcas�w gumowych;
sztancowanie; szczotkarstwo.
c) S�abo widz�cy:
Ogrodnictwo; introligatorstwo; cukiernictwo; tapicerstwo; pszcze-
larstwo; obs�uga telefonu w du�ej centrali; magazynierstwo; niekt�re
czynno�ci w ciemni fotograficznej; sk�adanie i prasowanie odzie�y w pral-
niach i farbiarniach; naprawa but�w.
d) S�abo widz�cy lub o jednym oku z uszkodzeniem jednej ko�-
czyny g�rnej:
Telefony; telegraf; kontrola (pewnych dzia��w); obs�uga megafon�w;
galanteria metalowa.
Zaj�cia podane dla grupy niewidomych os�b z dodatkowym kalectwem
mog� by� tym bardziej wykonywane przez osoby o zdrowych r�kach
lub z reszt� wzroku. Jedynie zaj�cia podane dla grupy os�b mniej po-
szkodowanych nie mog� by� wykonywane przez osoby o kalectwie wielo-
rodzajowym. Z wypowiedzi samych niewidomych wynika, �e najbardziej
odpowiednie s� dla nich czynno�ci, przy kt�rych zachodz� sta�e elementy
czynno�ci3.
O kierunkach kszta�cenia zawodowego decyduje obecnie przede
wszystkim gospodarka pa�stwowa i jej zapotrzebowanie na pracownik�w
w rozmaitych dziedzinach �ycia. Produktywizacja niewidomych nie
uwzgl�dnia dostatecznie indywidualnych zdolno�ci umys�owych i spraw-
no�ci fizycznej niewidomego pracownika, gdy� wymaga to wielu pr�b
i eksperyment�w maj�cych na celu rozszerzenie kr�gu zawod�w dla os�b
pozbawionych wzroku. Istnieje powszechna tendencja, aby kandydat�w
skierowywa� przede wszystkim do szczotkarstwa i dziewiarstwa. Trzeba
przyzna�, �e chwilowo jest to naj�atwiejsze wyj�cie, mo�e w wielu wypad-
kach s�uszne, ale nie najlepsze. R�czna praca przy wyrobie szczotek i arty-
ku��w dziewiarskich jest dro�sza od pracy maszynowej ?� mechanicznej.
Korzystnym warunkiem rozwoju sp�dzielni inwalidzkich szczotkarskich
J. Dziedzic, Rewalidacja i mo�liwo�ci pracy niewidomych, Warszawa 1957.
21
i dziewiarskich by�oby zagwarantowanie im wy��cznego odbioru surowca.
Jednak z punktu widzenia ekonomicznego stosunki tego rodzaju, sztucznie
utrzymywane, nie by�yby zdrowym objawem i mog�yby mie� racj� bytu
jedynie w okresie niedopuszczenia konkurencji do rywalizacji o rynek
zbytu.
Obecnie przestawienie gospodarki krajowej na nowe tory na skutek
uwzgl�dnienia samodzielno�ci przedsi�biorstw rolnych i przemys�owych,
a tak�e dzi�ki dopuszczeniu do drobnej wytw�rczo�ci inicjatywy pry-
watnej z jej pomys�owo�ci� i zaradno�ci� handlow�, mo�e stanowi�
powa�n� konkurencj� dla r�cznej pracy niewidomych sp�dzielc�w.
Nadto sp�dzielnie mog� odczu� bardzo dotkliwie brak surowca, kt�rego
ilo�� tak�e w minionym okresie by�a niewystarczaj�ca. Te wzgl�dy
musz� spowodowa� szersz� mechanizacj� prac niewidomych oraz prze-
stawienie si� na wi�ksz� r�norodno�� produkcji, je�eli sp�dzielnie
maj� skutecznie rywalizowa� z rozwijaj�c� si� konkurencj�. Warunki,
jakie si� wytworzy�y, si�� rzeczy wymaga� b�d� od CSI, wojew�dzkich
referat�w zatrudnienia i szkolnictwa specjalnego zwi�kszonych wysi�-
k�w w poszukiwaniu nowych dr�g zatrudnienia niewidomych i nowych
zawod�w tak�e w przemy�le.
Istniej� du�e ograniczenia w opanowaniu nowych zawod�w przez
niewidomych. W zasadzie trudno�ci te polegaj� na tym, �e w wi�kszo�ci
zaj�� uznanych za niedost�pne dla niewidomych istnieje rzeczywi�cie
pewna ilo�� czynno�ci, kt�rych ca�kowite opanowanie nie le�y w mo�li-.
wo�ciach cz�owieka pozbawionego wzroku; natomiast niekt�re odcinki
tej pracy niewidomy mo�e wykonywa� z tym samym powodzeniem, co
cz�owiek widz�cy.
Wed�ug Henryka Ruszczyca, wybitnego znawcy zagadnie� produkty-
wizacji niewidomych, szkolenie niewidomych mo�na prowadzi� w czterech
zasadniczych kierunkach4: rzemie�lniczym, przemys�owym, umys�o-
wym i artystycznym.
Zawody rzemie�lnicze mo�na podzieli� na �atwiejsze i trudniejsze;
te ostatnie wymagaj� specjalnego wprowadzenia do pracy. Prace w prze-
my�le mog� by� wykonywane albo w fabryce, albo w sp�dzielni prze-
mys�owej. Mo�na je r�wnie� podzieli� na zaj�cia dost�pne dla prawie
wszystkich niewidomych i na prace trudniejsze, wymagaj�ce specjal-
nego wprowadzenia oraz wi�kszej sprawno�ci i inteligencji pracownika.
Inne zawody � umys�owe i artystyczne � wymagaj� du�ej inteligencji
i zdolno�ci w pewnych kierunkach, tote� dost�pne s� tylko nielicznej
grupie niewidomych.
4H. Ruszczyc, Szkolenie zawodowe, Warszawa 1956.
22
Wskazane jest, aby ociemniali odznaczaj�cy si� walorami intelek-
tualnymi mieli mo�no�� pracy w zawodach umys�owych lub takich,
w kt�rych praca umys�owa stanowi znaczny procent czynno�ci. Prze-
wa�nie niewidomi lub ociemniali zatrudnieni s� przy prostych pracach
fizycznych, przy kt�rych pracownik nie ma okazji w��czenia wysi�ku
umys�owego. Prowadzi to do tego, �e pracownik nie podnosi swych kwa-
lifikacji i nie rozwija zdolno�ci tw�rczych. Praca mechaniczna powoduje
zawsze bezmy�lno��, a brak bod�ca, kt�ry by zach�ca� do podnoszenia
kwalifikacji, wp�ywa na zanik wszelkich zainteresowa� i na obni�enie
og�lnego poziomu umys�owego. Polski Zwi�zek Niewidomych zwraca
uwag�, �e szkolenie zawodowe jako podstawowy i zale�ny od inicjatywy
w�adz o�wiatowych czynnik rewalidacji ociemnia�ych winno uwzgl�dnia�:
1. wyzyskiwanie r�norodnych uzdolnie� niewidomych, zar�wno
fizycznych, jak i umys�owych;
2. specyficzne warunki regionalne, kt�re w pewnych okr�gach powo-
duj� charakterystyczne potrzeby (np. na terenach nadmorskich i przy
jeziorach � sieciarstwo, w okr�gach przemys�owych � metalurgia,
w okr�gach miejskich � koszykarstwo itp.);
3. trudno�ci w zdobywaniu surowca dla rozwijania niekt�rych zawo-
d�w (np. trudno�ci surowcowe dla szczotkarstwa).
O wyborze rodzaju zawodu decydowa�yby wi�c rozstrzygni�cia w za-
kresie problem�w:
a) czy nauka danego zawodu jest gospodarczo uzasadniona,
b) czy zapewnione jest dostateczne zaopatrzenie w surowce,
c) jaki jest stosunek wydajno�ci niewidomego do wydajno�ci pracow-
nika widz�cego,
d) czy kalkulacja wypadnie zadowalaj�co dla niewidomego pracow-
nika.
Wsp�czesny stan rewalidacji ociemnia�ych w Polsce realizuje si�
dzi�ki uprawnieniom, jakie s� im ustawowo zagwarantowane. Niewi-
domi s� pe�noprawnymi obywatelami Polski Ludowej, tym samym za�
korzystaj� ze wszystkich praw przys�uguj�cych og�owi obywateli i wy-
konuj� w granicach swych mo�liwo�ci wszystkie obowi�zki obywatel-
skie. Uczestnicz� te� we w�adzach terenowych jako cz�onkowie woje-
w�dzkich, powiatowych i miejskich rad narodowych oraz mog�
kandydowa� na pos��w do sejmu.
Brak wzroku powoduje jednak niew�tpliwie trudniejsz� w por�w-
naniu z lud�mi widz�cymi sytuacj� ociemnia�ych w wykonywaniu przez
nich obowi�zk�w obywatelskich, w �yciu codziennym, w pracy, w nauce,
w zaspokajaniu potrzeb spo�ecznych, kulturalnych i innych.
Tote� aby w pewnej przynajmniej mierze zr�wna� mo�liwo�ci widz�-
23
cych z niewidomymi, pa�stwo daje szereg uprawnie� dodatkowych
obywatelom pozbawionym wzroku. Sprawa uprawnie� tego rodzaju dla
inwalid�w wojennych i inwalid�w pracy by�a uregulowana prawnie po
pierwszej wojnie �wiatowej. Dlatego obecne ustawodawstwo opiera si�
w tym zakresie na aktach prawnych z lat 1918�1939. Uregulowanie
natomiast sytuacji prawnej niewidomych wskutek wypadk�w losowych
I chor�b oraz ociemnia�ych, kt�rzy nie s� inwalidami wojennymi ani
inwalidami pracy, jest dokonywane stopniowo przez obecne organa pa�-
stwowe.
Odpowiednie artyku�y konstytucji PRL s� fundamentem stosunku
pa�stwa do niewidomych. S� oni uznani za ludzi pracy i otoczeni spe*-
�cjaln� opiek�, zapewniaj�c� zatrudnienie. Mianowicie w Ministerstwie
Zdrowia i Opieki Spo�ecznej, do kt�rego nale�y ca�okszta�t spraw niewido-
mych, istnieje departament rehabilitacji inwalid�w. W prezydiach woje-
w�dzkich, powiatowych i miejskich rad narodowych istniej� inspektorzy
rehabilitacji inwalid�w. Zadaniem ich jest zatrudnianie niewidomych
w r�nych zak�adach pracy oraz czuwanie nad nimi. Ponadto na pod-
stawie zarz�dzenia Ministerstwa Finans�w z 31 V 1957 r. wszyscy pra-
cuj�cy niewidomi zostali zwolnieni od p�acenia podatku od wynagrodze�.
Przedmiotem specjalnej troski jest zatrudnianie niewidomych w prze-
my�le, gdy� mo�liwo�ci tam istniej�ce s� tylko minimalnie wykorzystane
wskutek niew�a�ciwego stosunku dyrekcji zak�ad�w do kwestii zatrud-
nienia inwalid�w.
Opr�cz prawa do pracy i jej przywilej�w niewidomi korzystaj� w Pol-
skiej Rzeczypospolitej Ludowej z prawa do wypoczynku, do ochrony
zdrowia, do nauki i uczestnictwa w �yciu kulturalnym, z prawa do renty
oraz z ulg w op�atach za komunikacj�, radio.
Realizacja has�a przyj�tego w Polsce w zakresie rehabilitacji inwa-
lid�w, a mianowicie: �Rehabilitujemy si� poprzez prac� w sp�dzielczo�ci",
stworzy�a mo�liwo�ci niemal masowego zatrudnienia niewidomych. Jed-
nak�e praktyka �yciowa wykaza�a, �e istnieje konieczno�� �podbudowania
i uzupe�nienia rehabilitacji zawodowej odr�bnym przystosowaniem do
�ycia i wsp�ycia"5. Uwzgl�dniaj�c t� konieczno��, Polski Zwi�zek
Niewidomych rozpocz�� organizowanie kurs�w rehabilitacji podstawowej
i spo�ecznej, poprzedzaj�cych w�a�ciw� rehabilitacj� zawodow�. Kurs
rehabilitacji podstawowej ma za zadanie maksymalne usamodzielnienie
�yciowe inwalidy, doprowadzenie go do psychicznej akceptacji kalectwa,
u�wiadomienie mu dalszych perspektyw �yciowych mo�liwych mimo ka-
lectwa oraz poradnictwo zawodowe.
5M. Micha�a k, Zmiany w systemie rehabilitacji niewidomych w Polsce,
�Szko�a Specjalna", t. XXII, nr 4.
Ze wsp�czesnym pojmowaniem zada� rehabilitacji ociemnia�ych
wi��e si� wi�c bardzo �ci�le problematyka psychologiczna i wychowawcza.
W�a�nie w tej dziedzinie �ycia szczeg�lnie dobitnie uwypukla si� tera-
peutyczno-wychowawcza rola psychologa, kt�ry nie poprzestaje na sta-
wianiu diagnozy na podstawie metodycznych bada�. W celach huma-
nitarnych i szkoleniowych psycholog rewalidacji zmierza r�wnocze�nie
do zapewnienia inwalidom pomocy w procesie adaptacji. Jest to mo�liwe
dzi�ki naukowemu opracowaniu zasad i metod szkolenia, zatrudnieniu
oraz psychicznej rewalidacji ludzi upo�ledzonych.
Metody diagnostyczne pracy psychologa s� tu analogiczne do metod
stosowanych w innych dzia�ach psychologii. A wi�c stosowanie obser-
wacji, bada� testowych, eksperymentu naturalnego i laboratoryjnego,
kwestionariusza, metod projekcyjnych, wywiadu.
Postawa psychologa rewalidacyjnego musi by� jednak nacechowana
specjaln� wra�liwo�ci� i wnikliwo�ci�. Ze wzgl�du na tragiczne prze-
�ycia inwalid�w, na szczeg�lnie du�e ich zr�nicowanie indywidualne
oraz z uwagi na trudne zadanie adaptacji, przed kt�rym stoj�, wymaga
si� od psychologa nie tylko wiedzy i umiej�tno�ci, lecz tak�e szczeg�lnych
cech osobowo�ci. Cechy te powinny by� tego rodzaju, aby psycholog
umia� pozyska� zaufanie inwalidy, aby umia� pokierowa� procesem jego
adaptacji odpowiedzialnie, a nawet z zaanga�owaniem si� uczuciowym,
pe�nym �yczliwo�ci, zapa�u i realizmu. Ono bowiem wzmaga napi�cie
woli osoby rewalidowan