11814
Szczegóły |
Tytuł |
11814 |
Rozszerzenie: |
PDF |
Jesteś autorem/wydawcą tego dokumentu/książki i zauważyłeś że ktoś wgrał ją bez Twojej zgody? Nie życzysz sobie, aby podgląd był dostępny w naszym serwisie? Napisz na adres
[email protected] a my odpowiemy na skargę i usuniemy zabroniony dokument w ciągu 24 godzin.
11814 PDF - Pobierz:
Pobierz PDF
Zobacz podgląd pliku o nazwie 11814 PDF poniżej lub pobierz go na swoje urządzenie za darmo bez rejestracji. Możesz również pozostać na naszej stronie i czytać dokument online bez limitów.
11814 - podejrzyj 20 pierwszych stron:
TOVE JANSSON
MA�E TROLLE I DU�A POW�D�
TYTU� ORYGINA�U SZWEDZKIEGO SM?TROLLEN OCH DEN STORA
�VERSV�MNINGEN
PRZE�O�Y�A TERESA CH�APOWSKA
By�a zima 1939 roku, czas wojny. Praca sta�a w miejscu; mia�o si� uczucie, �e ka�da pr�ba
stworzenia obrazu rzeczywisto�ci jest ca�kowicie niepotrzebna.
Mo�e wi�c nic dziwnego, �e nagle ogarn�a mnie ch�� napisania czego�, co zaczyna�oby
si� od �By� sobie kiedy��. Dalszy ci�g musia� oczywi�cie by� bajk�, tego nie da�o si� unikn��,
ale zrezygnowa�am z ksi���t, ksi�niczek i ma�ych dzieci, wybieraj�c na ich miejsce gniewn�
figurk�, kt�r� sygnowa�am rysunki satyryczne i kt�r� nazwa�am Muminkiem.
To opowiadanie, w po�owie gotowe, posz�o w zapomnienie. Jednak w roku 1945 m�j
przyjaciel powiedzia� mi, �e mog�aby z niego powsta� ksi��ka dla dzieci, �ebym je
doko�czy�a, zrobi�a ilustracje i mo�e to wezm�.
Chcia�am, �eby tytu� mia� co� wsp�lnego z Muminkiem i szukaniem jego Tatusia (na wz�r
poszukiwa� Kapitana Granta) � ale wydawnictwo �yczy�o sobie �Ma�e trolle�, bo czytelnicy
b�d� lepiej rozumieli.
Opowiadanie jest do�� mocno zainspirowane ksi��kami, kt�re czyta�am w dzieci�stwie i
kt�re kocha�am: troch� Juliuszem Verne�em, troch� Collodim (Dziewczynka o b��kitnych
w�osach) i tak dalej. A czemu� by nie?
Tak czy inaczej sta�o si� ono moim pierwszym happy endem!
Tove Jansson
Musia�o by� ju� p�ne popo�udnie, gdzie� pod koniec sierpnia, kiedy Muminek i jego
Mama weszli w samo serce wielkiego lasu. By�o ca�kiem cicho i tak ciemno mi�dzy
drzewami jak po zapadni�ciu zmroku. Tu i �wdzie ros�y olbrzymie kwiaty �wiec�ce w�asnym
�wiat�em niczym migotliwe lampy, a g��boko w�r�d cieni porusza�y si� ma�e bladozielone
punkciki.
� Robaczki �wi�toja�skie � powiedzia�a Mama Muminka, nie mieli jednak czasu, by
stan�� i bli�ej im si� przypatrze�. Wybrali si� przecie� na poszukiwanie mi�ego i ciep�ego
miejsca, gdzie mo�na by zbudowa� dom i wpe�zn�� do niego, zanim nadejdzie zima.
Muminki nie znosz� zimna, a zatem dom musi by� gotowy najp�niej w pa�dzierniku. Poszli
wi�c dalej, zapuszczaj�c si� coraz g��biej w cisz� i ciemno��. Po jakim� czasie Muminek
poczu� niepok�j i szeptem zapyta� Mam�, czy wed�ug niej s� tu jakie� niebezpieczne
zwierz�ta.
� Raczej nie � odpowiedzia�a � ale mo�e id�my troch� szybciej. Mam nadziej�, �e
jeste�my tacy mali, �e je�li si� pojawi co� niebezpiecznego, to nas nie zauwa�y.
Nagle Muminek chwyci� Mam� mocno za �apk�.
� Patrz � szepn�� tak wystraszony, �e ogonek mu zesztywnia�.
Z cienia za pniem wpatrywa�o si� w nich dwoje oczu. Mama w pierwszej chwili te� si�
wystraszy�a, ale zaraz powiedzia�a uspokajaj�co:
� To chyba bardzo ma�y zwierzaczek. Czekaj, po�wiec� na niego. W ciemno�ci, jak
wiesz, wszystko wygl�da gro�niej.
Zerwa�a wielki, ja�niej�cy kwiat i po�wieci�a nim w g��b cieni. I wtedy zobaczyli, �e siedzi
tam rzeczywi�cie bardzo ma�y zwierzaczek, wygl�daj�cy sympatycznie, troch� wystraszony.
� No i widzisz � powiedzia�a Mama Muminka.
� Co wy za jedni? � spyta� zwierzaczek.
� Ja jestem Muminek � odpar� Muminek, kt�ry zd��y� nabra� odwagi. � A to moja
Mama. Mam nadziej�, �e nie przeszkodzili�my ci w niczym. (Mama najwyra�niej nauczy�a
go uprzejmo�ci).
� Ach, sk�d�e � odpowiedzia� zwierzaczek. � W�a�nie czu�em si� przygn�biony i
t�skni�em za towarzystwem. Bardzo wam si� spieszy?
� Owszem � odrzek�a Mama Muminka. � Bo szukamy dobrego, s�onecznego miejsca,
gdzie mo�na by zbudowa� dom. Mo�e masz ochot� p�j�� z nami?
� Czy mam! � ucieszy� si� zwierzaczek i podbieg� do nich w podskokach. � Ja si�
zgubi�em i my�la�em, �e ju� nigdy nie zobacz� s�o�ca.
Ruszyli wi�c we tr�jk� w dalsz� drog�, zabieraj�c z sob� du�y tulipan, �eby im
przy�wieca�. Ale otaczaj�ca ich ciemno�� coraz bardziej g�stnia�a, kwiaty pod drzewami
�wieci�y coraz s�abiej, a� wreszcie wszystkie po kolei zgas�y. Po chwili ujrzeli po�yskliw�
czarn� wod�, powietrze zrobi�o si� ci�kie i by�o zimno.
� Ojej, jak okropnie � odezwa� si� zwierzaczek.
� To jest bagno. Nie odwa�� si� w nie wej��.
� Dlaczego? � zapyta�a Mama Muminka.
� Bo mieszka w nim Wielki W�� � odpowiedzia� bardzo cicho zwierzaczek, rozgl�daj�c
si� na wszystkie strony.
� E tam � �achn�� si� Muminek, �eby pokaza�, jaki jest odwa�ny. �Jeste�my tacy mali,
�e chyba nas nie wida�. Nigdy nie odnajdziemy s�o�ca, je�eli nie zdecydujemy si� przej�� na
drug� stron�. Chod� i przesta� marudzi�!
� Mo�e tylko kawa�ek � opiera� si� zwierzaczek.
� Ale b�d�cie ostro�ni. Robicie to wszystko na w�asne ryzyko!
Zacz�li st�pa� od k�pki do k�pki, najciszej jak tylko mogli. W czarnej mazi dooko�a co�
bulgota�o i szemra�o, p�ki jednak �wieci�a tulipanowa lampa, czuli si� bezpiecznie. W
pewnym momencie Muminek po�lizgn�� si� i o ma�o nie wpad� do bagna, ale Mama zd��y�a
schwyci� go w ostatniej chwili.
� Dalej musimy pop�yn�� ��dk� � o�wiadczy�a. � Masz ca�kiem mokre nogi. Na pewno
si� przezi�bisz.
Wydoby�a z torebki suche skarpetki i przenios�a Muminka i zwierzaczka na du�y li��
nenufaru. Wszyscy troje spu�cili ogonki do wody i wios�uj�c nimi skierowali si� prosto na
�rodek trz�sawiska. Pod ich li�ciem przemyka�y jakie� ciemne, ledwo widoczne stworzenia,
wp�ywa�y i wyp�ywa�y spomi�dzy korzeni drzew, co� pluska�o i nurkowa�o, a ich tymczasem
spowi�a mg�a. Wtem zwierzaczek j�kn��:
� Ja chc� do domu!
� Nie b�j si�, zwierzaczku � odpar� Muminek dr��cym g�osem. � Za�piewamy co�
weso�ego i �
Gdy to m�wi�, tulipan zgas� i zrobi�o si� ca�kiem ciemno. Us�yszeli syczenie i poczuli, �e
li�� nenufaru zako�ysa� si�.
� Szybko, szybko � krzykn�a Mama Muminka. � Zbli�a si� Wielki W��.
Zanurzyli g��biej ogonki i wios�owali z ca�ych si�, a� woda pieni�a si� przy dziobie. Wtem
zobaczyli p�yn�cego za nimi w�a. Wygl�da� gro�nie, mia� ponure, ��te oczy.
Wios�owali jak mogli najszybciej, ale on dogania� ich, by� coraz bli�ej i ju� otworzy�
paszcz�, w kt�rej drga� d�ugi j�zor. Muminek zas�oni� �apkami oczy, wrzasn�� �Mamusiu!�, i
tylko czeka�, �e zostanie zjedzony.
Nic si� jednak nie sta�o. Wyjrza� wi�c ostro�nie spomi�dzy palc�w i zobaczy� co� bardzo
dziwnego. Tulipan zn�w �wieci�, a na jego rozchylonych p�atkach sta�a dziewczyna o
jasnob��kitnych w�osach si�gaj�cych jej do st�p.
Tulipan �wieci� coraz ja�niej. W�� zacz�� mruga� oczami i nagle, gniewnie sycz�c,
zawr�ci� i znikn�� w mule.
Muminek, jego Mama i zwierzaczek byli tak podnieceni i zdziwieni, �e przez d�ug� chwil�
nie mogli wydoby� s�owa.
Wreszcie Mama Muminka odezwa�a si� uroczy�cie:
� Dzi�kujemy najgor�cej za pomoc, pi�kna pani. A Muminek uk�oni� si� g��biej ni�
kiedykolwiek, bo nigdy w �yciu nie widzia� kogo� tak pi�knego jak ta b��kitnow�osa
dziewczyna.
� Pani mieszka w tym tulipanie? � spyta� nie�mia�o zwierzaczek.
� To m�j dom � odpowiedzia�a. � Mo�esz nazywa� mnie Tulipp�.
Potem powios�owali wolno na drug� stron� bagna. Ros�y tu g�sto paprocie i Mama
Muminka uwi�a pod nimi gniazdko w mchu, �eby si� mogli przespa�. Muminek le�a� tu� przy
niej i przys�uchiwa� si� rechotaniu �ab w trz�sawisku. Noc tchn�a tajemniczymi, nieznanymi
d�wi�kami i d�ugo nie m�g� zasn��.
Nast�pnego ranka Tulippa sz�a przodem, a jej b��kitne w�osy �wieci�y jak najja�niejsza
jarzeni�wka. Droga wiod�a coraz bardziej pod g�r�, a� wreszcie zrobi�o si� tak stromo, �e nie
widzieli, gdzie g�ra si� ko�czy.
� Tam na szczycie �wieci chyba s�o�ce � odezwa� si� t�sknie zwierzaczek. � Strasznie
mi zimno.
� Mnie te� � doda� Muminek i kichn��.
� No tak, tego si� w�a�nie spodziewa�am � powiedzia�a Mama. �Przezi�bi�e� si�.
Prosz� ci�, usi�d� tu, a ja rozpal� ognisko.
Na�ci�ga�a suchych ga��zi, zrobi�a z nich wielki stos i podpali�a go iskierk� z b��kitnych
w�os�w Tulippy. Siedzieli we czw�rk� patrz�c w ogie�, a Mama Muminka opowiada�a im
rozmaite historie. M�wi�a, jak to by�o, kiedy by�a ma�a i Muminki nie musia�y przemierza�
strasznych las�w i trz�sawisk, �eby znale�� miejsce nadaj�ce si� do zamieszkania.
� W owym czasie mieszkali�my razem z trollami domowymi u ludzi, najcz�ciej za ich
piecami kaflowymi � powiedzia�a. � Niekt�rzy z nas jeszcze do dzi� tam s�, to znaczy tam,
gdzie ludzie maj� piece kaflowe, bo my nie lubimy centralnego ogrzewania.
� Oni wiedzieli o was? � zapyta� Muminek.
� Niekt�rzy tak � odpar�a Mama. � Przewa�nie odczuwali nasz� obecno�� jak ch�odny
powiew w szyj�, zw�aszcza gdy byli sami.
� Opowiedz co� o Tatusiu � poprosi� Muminek.
� By� niezwyk�ym Muminkiem
� powiedzia�a jego Mama z t�skn� zadum�. � Ci�gle chcia� si� przenosi� z jednego pieca
do drugiego. Nigdzie nie by�o mu dobrze. No i znik� � odszed� z Hatifnatami, tymi ma�ymi
w�drownikami.
� Co to za jedni? � spyta� zwierzaczek.
� To taki rodzaj trollowatych zwierz�tek � wyja�ni�a Mama Muminka. � Przewa�nie s�
niewidoczni. Czasem siedz� pod pod�ogami u ludzi i kiedy wieczorem robi si� cicho, s�ycha�,
jak tam drepcz� i szuraj�. Ale najcz�ciej w�druj� dooko�a �wiata, nigdzie si� nie zatrzymuj� i
nic ich nie obchodzi. Nigdy si� nie wie, czy Hatifnat jest weso�y czy z�y, zmartwiony czy
zdziwiony. Jestem przekonana, �e nie maj� w og�le �adnych uczu�.
� Czy Tatu� sta� si� teraz Hatifnatem? � zapyta� Muminek.
� Nie, sk�d�e � odrzek�a Mama. � Oni go po prostu zwiedli zabieraj�c ze sob�.
� A gdyby�my go tak spotkali kt�rego� pi�knego dnia! � odezwa�a si� Tulippa. �
Ucieszy�by si� chyba?
� Na pewno � powiedzia�a Mama Muminka. � Ale to si� nam raczej nie uda. �1
zacz�a pochlipywa�. Brzmia�o to tak �a�o�nie, �e po chwili wszyscy poci�gali nosami, a gdy
ju� rozp�akali si� na dobre, tyle innych smutnych spraw zacz�o przychodzi� im na my�l, �e
p�akali coraz bardziej i bardziej. W�osy Tulippy zblad�y ze zmartwienia i ca�kiem zmatowia�y.
Po d�u�szej chwili tego p�akania nagle gdzie� w g�rze odezwa� si� stanowczy g�os:
� Dlaczego tak lamentujecie?
Natychmiast przestali i zacz�li rozgl�da� si� na wszystkie strony, ale nie by�o wida� tego,
kto do nich przem�wi�.
W tym momencie pojawi�a si� drabinka sznurowa, kt�ra bujaj�c si� zjecha�a po zboczu
g�ry. Wysoko nad nimi jaki� stary pan wysun�� g�ow� z drzwi w skale i zawo�a�:
� O co chodzi?
� Przepraszamy � odpowiedzia�a Tulippa dygaj�c. � Prosz� zrozumie�, �askawy panie,
wszystko jest naprawd� bardzo smutne: Tatu� Muminka gdzie� si� zawieruszy�, a my tu
marzniemy i nie umiemy przedosta� si� na drug� stron� tej g�ry, �eby odnale�� s�o�ce. I w
dodatku nie mamy gdzie mieszka�.
� Ach tak � odpar� stary pan. � No to zapraszam do mnie.
� Moje s�o�ce jest najpi�kniejsze ze wszystkich, jakie tylko mo�na sobie wyobrazi�.
Ogromnie trudno by�o wdrapa� si� po sznurowej drabince, zw�aszcza Muminkowi i jego
Mamie, bo mieli bardzo kr�tkie n�ki.
� Wytrzyjcie teraz stopy � poprosi� stary pan wci�gaj�c za nimi drabink�. Zamkn��
drzwi bardzo starannie, �eby nic niebezpiecznego nie mog�o si� przez nie przedosta�.
Wszyscy razem weszli na ruchome schody, kt�re ponios�y ich prosto w g��b g�ry.
� Jeste�cie pewni, �e na tego pana mo�na liczy�? � spyta� szeptem zwierzaczek. �
Pami�tajcie, �e robicie to wszystko na w�asne ryzyko.
Co powiedziawszy zrobi� si� bardzo, bardzo malutki i schowa� si� za Mam� Muminka.
Nagle o�wieci� ich jasny blask, a ruchome schody wjecha�y prosto w przepi�kny krajobraz.
Drzewa mieni�y si� rozmaitymi barwami, pe�no na nich by�o owoc�w i kwiat�w, kt�rych
nigdy przedtem nie widzieli, a pod drzewami le�a�y w trawie b�yszcz�ce bia�e p�aty �niegu.
� Hej, hej! � wykrzykn�� Muminek i pobieg� ulepi� kul� �niegow�.
� Uwa�aj! B�dzie zimna! � zawo�a�a Mama.
Lecz gdy Muminek w�o�y� �apki w �nieg, stwierdzi�, �e to wcale nie jest �nieg, tylko lody.
A zielona trawa chrz�szcz�ca pod stopami to cieniutkie w��kienka cukru. Przez ��k� p�yn�y
w rozmaite strony strumyki w r�nych kolorach, pieni�ce si� i szemrz�ce nad z�otym
piaskiem.
� Zielona lemoniada! � wykrzykn�� zwierzaczek, kt�ry schyli� si�, �eby si� napi�. � To
wcale nie woda, to lemoniada!
Mama Muminka podesz�a prosto do strumyka, kt�ry by� ca�kiem bia�y, bo bardzo lubi�a
mleko. (Lubi je wi�kszo�� Mumink�w, w ka�dym razie gdy troch� wydoro�lej�). Tulippa
skaka�a z drzewa na drzewo i zrywa�a gar�ciami kawa�ki czekolady i cukierki, a gdy tylko
zerwa�a kt�ry� z b�yszcz�cych owoc�w, natychmiast wyrasta� nowy. Zapomniawszy o
k�opotach zapuszczali si� dalej i dalej w zaczarowany ogr�d. Stary pan szed� wolno za nimi i
wydawa� si� bardzo zadowolony z ich zdumienia i podziwu.
� Wszystko to sam zrobi�em � powiedzia�. � S�o�ce te�.
Gdy na nie spojrzeli, zobaczyli, �e nie jest prawdziwym s�o�cem, tylko wielk� lamp� z
fr�dzlami ze z�otego papieru.
� Co� podobnego! � odezwa� si� rozczarowany zwierzaczek. � A ja my�la�em, �e to
naprawd� s�o�ce. Teraz widz�, �e �wieci jako� dziwnie.
� Masz racj�. Nie potrafi�em go zrobi� lepiej � przyzna� stary pan, troch� dotkni�ty. �
Ale jeste�cie chyba zadowoleni z ogrodu?
� Jeszcze jak! � odpar� Muminek, kt�ry w�a�nie jad� ma�e kamyki. (Bo by�y z
marcepanu).
� Gdyby�cie mieli ochot� tu zosta� � powiedzia� stary pan � m�g�bym zbudowa� dla
was marcepanowy dom, w kt�rym by�cie zamieszkali. Bo mnie si� tu czasem przykrzy
samemu.
� By�oby bardzo mi�o � odezwa�a si� Mama Muminka � ale je�eli pan nie we�mie nam
tego za z�e, to b�dziemy musieli ruszy� w dalsz� drog�. Bo zamierzamy zbudowa� sobie dom
w prawdziwym s�o�cu.
� Nie! Pozw�l nam tu zosta�! � wrzasn�li Muminek, zwierzaczek i Tulippa.
� Dobrze, dobrze, dzieci � powiedzia�a Mama Muminka. � Jeszcze zobaczymy.
M�wi�c to u�o�y�a si� do snu pod czekoladowym krzaczkiem. Gdy si� obudzi�a, doszed� j�
gwa�towny skowyt i od razu zrozumia�a, �e Muminka boli brzuch. (To si� Muminkom bardzo
cz�sto zdarza). Nap�cznia� od wszystkiego, co Muminek zjad�, i okropnie bola�. Obok niego
siedzia� zwierzaczek i jeszcze g�o�niej j�cza�, bo go rozbola�y z�by od tylu cukierk�w. Mama
Muminka nie zbeszta�a ich, tylko wyj�a z torebki dwie tabletki i ka�demu da�a jedn�, a
potem zapyta�a starego pana, czy mo�e ma basen z dobr�, ciep�� kaszk�.
� Niestety nie mam � odpar�. � Ale jest jeden z bit� �mietank� i drugi z marmolad�.
� Hm � zastanowi�a si� Mama Muminka. � Jak pan sam widzi, oni potrzebuj�
porz�dnego, ciep�ego jedzenia. Gdzie jest Tulippa?
� Powiedzia�a, �e nie mo�e zasn��, bo tu s�o�ce nigdy nie zachodzi � odrzek� ze
smutkiem stary pan. � Naprawd� bardzo mi przykro, �e nie jest wam u mnie dobrze.
� Jeszcze kiedy� wr�cimy � pocieszy�a go Mama Muminka. � Ale teraz musz� si�
postara�, �eby�my si� zn�w znale�li na �wie�ym powietrzu.
Co powiedziawszy wzi�a Muminka i zwierzaczka za �apki i zawo�a�a na Tulipp�.
� Mo�e skorzystacie ze zje�d�alni? � zaproponowa� uprzejmie stary pan. � Biegnie
�rodkiem g�ry i wpada prosto w �wiat�o s�oneczne.
� Dzi�kuj�, ch�tnie � odpar�a Mama Muminka. � W takim razie do zobaczenia.
� Do zobaczenia � powt�rzy�a Tulippa. (Muminek i zwierzaczek nie mogli wydoby�
s�owa, bo tak si� strasznie �le czuli).
� Mi�o mi by�o � odpowiedzia� stary pan. Zjechali wi�c �rodkiem g�ry w
osza�amiaj�cym tempie, a gdy wyl�dowali po jej drugiej stronie, kr�ci�o im si� w g�owach tak
okropnie, �e musieli posiedzie� na ziemi d�u�sz� chwil�, zanim przyszli do siebie. Wreszcie
rozejrzeli si� dooko�a. Przed nimi b�yszcza� w s�o�cu ocean.
� Ja si� chc� wyk�pa�! � krzykn�� Muminek, kt�ry ju� zd��y� ozdrowie�.
� Ja te� � powt�rzy� zwierzaczek, po czym obaj wskoczyli prosto w promie� s�o�ca na
wodzie. Tulippa podpi�a w�osy, �eby nie zgas�y, i bardzo ostro�nie wesz�a do wody.
� Ojej, jaka zimna � j�kn�a.
� Nie sied�cie za d�ugo � zawo�a�a Mama Muminka, po czym po�o�y�a si� w s�o�cu, bo
wci�� jeszcze by�a bardzo zm�czona.
Nagle zjawi� si� spaceruj�cy po piasku Mr�wkolew*. Wydawa� si� bardzo zagniewany.
� To jest moja pla�a � o�wiadczy�. � Prosz� si� st�d wynosi�!
� Na pewno tego nie zrobi�, ani my�l� � odpar�a Mama Muminka.
Wtedy Mr�wkolew zacz�� kopa� i ry� sypi�c jej piaskiem w oczy, tak �e po chwili ju� w
og�le nic nie widzia�a. Podchodzi� coraz bli�ej, a potem nagle zacz�� si� zakopywa� w piasku
robi�c wko�o siebie coraz g��bszy do�ek. W ko�cu by�o ju� wida� tylko jego oczy na dnie
do�ka, lecz mimo to nie przestawa� rzuca� piaskiem w Mam� Muminka. Mama zje�d�a�a
coraz g��biej do do�ka, rozpaczliwie si� miotaj�c, �eby si� z niego wydosta�
� Na pomoc, na pomoc! � wrzeszcza�a wypluwaj�c piasek. � Ratunku!
Muminek us�ysza� j� i szybko wyskoczy� z wody. Uda�o mu si� z�apa� Mam� za uszy,
ci�gn�� j� z ca�ej si�y i mordowa� si�, wymy�laj�c r�wnocze�nie Mr�wkolwu. Zwierzaczek i
Tulippa te� przybiegli na pomoc i w ko�cu uda�o im si� wydoby� Mam� Muminka z pu�apki.
Mama zosta�a uratowana. (Mr�wkolew dalej si� zakopywa�, ju� tylko ze z�o�ci, i nikt nie wie,
czy uda�o mu si� kiedykolwiek wyj�� z do�ka). Min�o sporo czasu, nim oczy�cili sobie oczy
z piasku i troch� si� uspokoili. Ale ch�tka na k�piel przesz�a im zupe�nie. Ruszyli wi�c
brzegiem morza w nadziei, �e znajd� jak�� ��dk�. S�o�ce ju� zachodzi�o, a za horyzontem
gromadzi�y si� gro�ne, czarne chmury. Wygl�da�o na to, �e b�dzie burza. Wtem zobaczyli, �e
troch� dalej na pla�y co� si� rusza. By�a to ca�a gromada ma�ych bladych istot usi�uj�cych
zepchn�� na wod� �agl�wk�. Mama Muminka d�ugo im si� przypatrywa�a, po czym g�o�no
zawo�a�a:
� To w�drownicy! Hatifnatowie!
I pobieg�a do nich jak mog�a najszybciej. Kiedy Muminek, zwierzaczek i Tulippa te� do
nich do��czyli, Mama Muminka sta�a otoczona Hatifnatami (kt�rzy si�gali jej tylko do pasa),
m�wi�a co�, pyta�a i wymachiwa�a �apkami, bardzo podniecona. Pyta�a raz po raz, czy na
pewno nie spotkali nigdzie Tatusia Muminka, ale oni tylko patrzyli na ni� przez chwil� swymi
okr�g�ymi, bezbarwnymi oczami, po czym zn�w wzi�li si� do pchania �agl�wki po piasku.
� Ach � zawo�a�a Mama Muminka � zapomnia�am w po�piechu, �e oni nie umiej�
m�wi� i nic nie s�ysz�.
Wobec tego narysowa�a na piasku �licznego Muminka i du�y znak zapytania. Ale
Hatifnatowie w og�le si� ni� nie interesowali. Uda�o im si� wreszcie spu�ci� ��d� na wod� i
teraz zaj�ci byli wci�ganiem �agli. (Niewykluczone, �e w og�le nie zrozumieli, o co jej
chodzi, bo Hatifnatowie s� bardzo niem�drzy).
Tymczasem czarny wa� chmur nadci�gn�� bli�ej, a na morzu pojawi�y si� fale.
� Nie mamy innego wyj�cia, jak zabra� si� z nimi � zdecydowa�a Mama Muminka. �
Pla�a jest pusta i wygl�da ponuro, a ja nie mam ochoty spotka� jeszcze jakiego� Mr�wkolwa.
Wskakujcie do ��dki, dzieci!
� Dobrze, ale nie na moje ryzyko � mrukn�� zwierzaczek wchodz�c jednak na pok�ad za
reszt�. �agl�wka wyp�yn�a na morze z Hatifnatem przy sterze. Niebo coraz bardziej
ciemnia�o, na grzbietach fal pokaza�y si� bia�e grzebienie i grzmia�o gdzie� w dali.
Powiewaj�ce na wietrze w�osy Tulippy bardzo s�abo l�ni�y.
� Znowu si� teraz boj� � pisn�� zwierzaczek. � Zaczynam prawie �a�owa�, �e si� z
wami zabra�em.
� E tam � obruszy� si� Muminek, ale od razu straci� ochot� do m�wienia i przycupn��
ko�o swojej Mamy. Co jaki� czas zbli�a�a si� fala wi�ksza od innych i bryzga�a przez burt�.
��d� p�yn�a przed siebie pod pe�nymi �aglami, z ogromn� szybko�ci�. Tu i �wdzie widzieli
nimfy ta�cz�ce na grzbietach fal, niekiedy przemyka�a ca�a gromada ma�ych morskich trolli.
Grzmia�o coraz bardziej, co chwila krzy�owa�y si� b�yskawice.
� Teraz mnie w dodatku mdli � stwierdzi� zwierzaczek i zacz�� wymiotowa�. Mama
Muminka trzyma�a go za g�ow�. S�o�ce dawno ju� zasz�o, ale w �wietle b�yskawic zauwa�yli
morskiego trolla, kt�ry usi�owa� p�yn�� r�wno z �odzi�.
� Hej, jak si� masz! � zawo�a� Muminek przekrzykuj�c sztorm, �eby pokaza�, �e si� nie
boi.
� Hej, hej � odpowiedzia� troll � wygl�dasz na mojego krewnego.
� By�oby mi bardzo mi�o � odkrzykn�� Muminek uprzejmie. (Pomy�la� jednak, �e to z
pewno�ci� bardzo dalekie pokrewie�stwo, bo Muminki s� szlachetniejszym gatunkiem ni�
trolle morskie).
� Wskocz do �odzi � zawo�a�a Tulippa do trolla � bo inaczej zostaniesz w tyle.
Troll przeskoczy� przez reling i otrz�sn�� si� z wody jak pies.
� Pi�kna pogoda � stwierdzi�. � Dok�d p�yniecie?
� Wszystko nam jedno dok�d, byle dotrze� do l�du � j�kn�� zwierzaczek, ca�kiem
zielony od choroby morskiej.
� W takim razie lepiej b�dzie, jak na chwil� przejm� ster � powiedzia� troll. � Bo tym
kursem wyp�yn�liby�cie prosto na ocean.
M�wi�c to odsun�� siedz�cego przy sterze Hatifnata i zacz�� halsowa�. Zdziwi�o ich, o ile
wszystko �atwiej teraz sz�o, kiedy mieli ze sob� trolla. ��d� ta�cz�c posuwa�a si� do przodu, a
co jaki� czas wykonywa�a d�ugie skoki ponad grzbietami fal.
Zwierzaczek mia� ju� troch� weselsz� min�, a Muminek krzycza� z zachwytu. Tylko
Hatifnatowie wpatrywali si� oboj�tnie w horyzont. Nie obchodzi�o ich nic poza tym, by gna�
przed siebie, od jednego obcego miejsca do drugiego.
� Znam doskona�y port, ale wej�cie jest tak w�skie, �e tylko bardzo do�wiadczeni
marynarze, jak ja, potrafi� sobie z tym poradzi�. � Za�mia� si� g�o�no i pozwoli� �agl�wce
wykona� olbrzymi skok przez fale. I wtedy zobaczyli w�r�d b�yskawic wy�aniaj�cy si� z
morza l�d. Mamie Muminka wyda� si� dziki i tajemniczy.
� Jest tam co� do jedzenia? � zapyta�a.
� Wszystko jest � odpar� troll. � Prosz� si� mocno trzyma�, bo teraz wp�yniemy prosto
do portu!
Gdy to m�wi�, wpadli do czarnej szczeliny, w kt�rej huragan wy� mi�dzy strasznie
wysokimi �cianami skalnymi. Morze bryzga�o na nie bia�� pian� i obawiali si�, �e zaraz si� o
nie rozbij�. Tymczasem ��d�, lekko jak ptak, wlecia�a do du�ego portu, gdzie przezroczysta
woda by�a spokojna i zielona jak w jakiej� lagunie.
� Bogu dzi�ki � odetchn�a Mama Muminka, kt�ra tak naprawd� nie liczy�a na trolla. �
Wygl�da tu ca�kiem przyjemnie.
� Zale�y, co kto lubi � odrzek� troll. � Ja na przyk�ad wol� sztorm. Najlepiej b�dzie, jak
wr�c� na morze, zanim fale opadn�. � To powiedziawszy fikn�� kozio�ka prosto do wody i
znik�.
Kiedy Hatifnatowie widz� nieznany l�d, wst�puje w nich �ycie. Teraz jedni zabrali si� do
zwijania �agli, inni chwycili za wios�a i zacz�li z zapa�em wios�owa� w stron� zielonego,
ukwieconego wybrze�a. ��d� przybi�a do ��ki pe�nej dzikich kwiat�w i Muminek wyskoczy�
na l�d pomagaj�c sobie cum�.
� Uk�o� si� i podzi�kuj Hatifnatom za rejs � rzek�a Mama Muminka. Muminek sk�oni�
si� g��boko, a zwierzaczek z wdzi�czno�ci� zamacha� ogonkiem.
� Bardzo dzi�kujemy � powiedzia�y Mama Muminka i Tulippa dygaj�c a� do ziemi.
Lecz gdy wszyscy zn�w podnie�li wzrok, Hatifnat�w ju� nie by�o.
� Chyba zrobili si� niewidzialni � zauwa�y� zwierzaczek. � Dziwne towarzystwo.
Ca�a czw�rka wesz�a mi�dzy kwiaty. S�o�ce zaczyna�o ju� wschodzi� i wszystko
b�yszcza�o i l�ni�o w rosie.
� Chcia�abym tu mieszka� � odezwa�a si� Tulippa. � Te kwiaty s� jeszcze pi�kniejsze
ni� m�j tulipan. Poza tym moje w�osy nigdy do niego nie pasowa�y kolorystycznie.
� Patrzcie, dom z prawdziwego z�ota! � wykrzykn�� nagle zwierzaczek pokazuj�c �apk�.
Na �rodku ��ki sta�a wie�a, a w jej licznych oknach odbija�o si� s�o�ce. Najwy�sze pi�tro
by�o ca�e szklane i tam s�oneczny blask czerwienia� jak p�on�ce z�oto.
� Ciekawa jestem, kto tam mieszka � powiedzia�a Mama Muminka. � Mo�e jednak za
wcze�nie, �eby ich budzi�.
� Ale ja jestem strasznie g�odny � odezwa� si� Muminek.
� My te� � zawt�rowali zwierzaczek i Tulippa i wszyscy troje spojrzeli na Mam�
Muminka.
� No to chod�my � zdecydowa�a. Podesz�a do wie�y i zastuka�a. Po kr�tkiej chwili
otworzy�o si� okienko w drzwiach i wyjrza� ch�opiec o w�osach tak rudych, �e a�
czerwonych.
� Jeste�cie rozbitkami? � spyta�.
� Prawie � odpar�a Mama Muminka. � Ale ca�kiem na pewno jeste�my g�odni.
Wtedy ch�opiec otworzy� drzwi na o�cie� i powiedzia�:
� Prosz� bardzo.
A gdy zobaczy� Tulipp�, sk�oni� si� nisko, bo nigdy przedtem nie widzia� tak pi�knych
b��kitnych w�os�w. Tulippa r�wnie g��boko dygn�a, bo uzna�a, �e jego rude w�osy s�
prze�liczne. I weszli wszyscy za ch�opcem kr�conymi schodkami a� na najwy�sze pi�tro, z
kt�rego gdzie nie spojrze� wida� by�o morze. Na �rodku pokoju sta� st� z ogromn� mis�
dymi�cego morskiego puddingu.
� Czy to naprawd� dla nas? � spyta�a Mama Muminka.
� Oczywi�cie � odpowiedzia� ch�opiec. � Podczas sztormu obserwuj� st�d morze i ci,
kt�rzy zdo�aj� si� uratowa� wp�ywaj�c do mojego portu, s� zapraszani na morski pudding.
Zawsze tak jest.
Usiedli wi�c dooko�a sto�u i po bardzo kr�tkiej chwili ca�a misa zosta�a opr�niona.
(Zwierzaczek, kt�ry nie zawsze mia� dobre maniery, wzi�� j� pod st� i wyliza� do czysta).
� Strasznie dzi�kujemy � powiedzia�a Mama Muminka. � Pewnie wielu by�o takich,
kt�rych zaprosi�e� tu, na g�r�, na morski pudding.
� Owszem � odpowiedzia� ch�opiec. � Byli przybysze z rozmaitych zak�tk�w �wiata:
W��czykije, duszki morskie, ma�e �yj�tka i du�e stworzenia, Migotki i Paszczaki. Czasem te�
jeden czy drugi �aboryb.
� A nie widzia�e� przypadkiem jakich� Mumink�w? � spyta�a Mama Muminka dr��cym
z przej�cia g�osem.
� Owszem, jednego � odrzek� ch�opiec. � Po cyklonie w poniedzia�ek.
� To chyba nie m�g� by� Tatu�! � wykrzykn�� Muminek. � Czy mia� zwyczaj
wk�adania ogonka do kieszeni?
� Mia�, faktycznie � stwierdzi� ch�opiec. � Pami�tam doskonale, bo to bardzo �miesznie
wygl�da�o.
S�ysz�c te s�owa Muminek i jego Mama tak si� ucieszyli, �e padli sobie w obj�cia, a
zwierzaczek skaka� w miejscu krzycz�c z rado�ci.
� Dok�d poszed�? � zapyta�a Mama Muminka. � M�wi� co� specjalnego? Gdzie mo�e
teraz by�? Jak si� czu�?
� Bardzo dobrze � odpowiedzia� ch�opiec. � Poszed� na po�udnie.
� W takim razie musimy zaraz ruszy� za nim � o�wiadczy�a Mama Muminka. � Mo�e
go dogonimy. Pospieszcie si�, dzieci. Gdzie jest moja torebka?
I zbieg�a p�dem po kr�conych schodkach, tak �e ledwo za ni� nad��yli.
� Zaczekajcie � krzykn�� ch�opiec. � Chwileczk�! Dogoni� ich w drzwiach.
� Wybacz, prosz�, �e nie po�egnali�my si� jak nale�y � powiedzia�a Mama Muminka
podskakuj�c w miejscu z niecierpliwo�ci. � Ale sam rozumiesz, �e�
� Nie o to mi chodzi � odpar� ch�opiec i sp�on�� rumie�cem r�wnie czerwonym, jak jego
w�osy. � Ja tylko tak sobie pomy�la�em � to znaczy, czy nie by�oby mo�liwe�
� No, m�w ju� � przynagli�a go Mama Muminka.
� Tulippo � powiedzia� ch�opiec � pi�kna Tulippo, czy nie mia�aby� ochoty zosta� u
mnie?
� Bardzo ch�tnie � odpowiedzia�a natychmiast Tulippa, ogromnie zadowolona. � Ca�y
czas, siedz�c tam na g�rze, my�la�am o tym, jak dobrze moje w�osy przy�wieca�yby z twojej
szklanej wie�y tym, co s� na morzu. I �wietnie umiem przyrz�dza� morski pudding.
Powiedziawszy to zaniepokoi�a si� troch� i spojrza�a na Mam� Muminka.
� Naturalnie, �e by�oby mi te� ogromnie mi�o pomaga� wam szuka� � doda�a.
� Ach, damy sobie rad� � odpar�a Mama Muminka.
� B�dziemy pisa� do was listy i opowiemy, jak nam posz�o.
Tak wi�c wszyscy u�ciskali si� na po�egnanie i Muminek ze swoj� Mam� i zwierzaczkiem
ruszyli prosto na po�udnie. Ca�y dzie� szli przez ukwiecony krajobraz, kt�ry Muminek by�by
ch�tnie zbada� na w�asn� r�k�, ale Mamie spieszy�o si� i nie pozwoli�a mu si� zatrzymywa�.
� Widzieli�cie kiedykolwiek takie dziwne drzewa? � zapyta� zwierzaczek. � Z takim
okropnie d�ugim pniem i ma�� wiech� na czubku? Wed�ug mnie to wygl�da g�upio.
� Sam jeste� g�upi � rzuci�a Mama Muminka, bo by�a zdenerwowana. � To s� przecie�
palmy, one zawsze tak wygl�daj�.
� Dla mnie mog� sobie by� � odpar� zwierzaczek czuj�c si� dotkni�ty.
Po po�udniu zrobi�o si� bardzo gor�co. Ro�liny powi�d�y, s�o�ce �wieci�o dziwnym,
czerwonym �wiat�em. Chocia� trolle ogromnie lubi� ciep�o, teraz wszyscy troje czuli si�
mocno zm�czeni i byliby ch�tnie odpocz�li troch� pod jednym z wielkich kaktus�w, kt�rych
wsz�dzie by�o pe�no. Ale Mamie Muminka nerwy nie pozwala�y si� zatrzyma�, dop�ki nie
natrafi na jaki� �lad Tatusia. Wi�c cho� zaczyna�o si� �ciemnia�, szli dalej, ca�y czas prosto na
po�udnie. Nagle zwierzaczek przystan�� nads�uchuj�c.
� Co� ha�asuje naoko�o nas!
Spomi�dzy li�ci dosz�y ich jakby szepty i szmery.
� To tylko deszcz � uspokoi�a go Mama Muminka. �Ale musimy wobec tego wpe�zn��
pod kaktusy.
Pada�o ca�� noc, a nad ranem zrobi�a si� wr�cz ulewa. Gdy wyjrzeli, wsz�dzie by�o szaro i
smutno.
� Nie ma rady � powiedzia�a Mama Muminka. � Musimy mimo wszystko i�� dalej. Ale
dostaniecie teraz co�, co schowa�am dla was na wszelki wypadek.
Wyj�a z torebki du�� tabliczk� czekolady, kt�r� zabra�a opuszczaj�c cudowny ogr�d
starego pana. Prze�ama�a j� na p� i ka�demu da�a jego cz��.
� A ty nie chcesz? � zapyta� Muminek.
� Nie � odpowiedzia�a. � Nie lubi� czekolady.
Szli wi�c dalej w ulewnym deszczu przez ca�y dzie� i jeszcze przez nast�pny. Nie znale�li
prawie nic do jedzenia pr�cz kilku przesi�kni�tych wod� batat�w* i gar�ci fig. Trzeciego dnia
pada�o bardziej ni� kiedykolwiek i z ma�ych potok�w zrobi�y si� wielkie Spienione rzeki.
By�o coraz trudniej posuwa� si� naprz�d, woda wci�� przybiera�a, a� w ko�cu musieli
wdrapa� si� na ma�e wzniesienie, inaczej porwa�by ich pr�d. Siedzieli wi�c na wzg�rku
przypatruj�c si� wiruj�cym odm�tom, kt�re coraz to si� do nich zbli�a�y.
Czuli, �e chyba nie unikn� przezi�bienia. Wsz�dzie dooko�a p�yn�o mn�stwo mebli,
dom�w i wielkich drzew porwanych przez pow�d�.
� Ja chyba zn�w chc� wr�ci� do domu � odezwa� si� zwierzaczek, ale nikt go nie
s�ucha�. Zobaczyli bowiem co� dziwnego, co p�yn�o obracaj�c si� w k�ko i ta�cz�c na
wodzie.
� To rozbitkowie! � wrzasn�� Muminek, kt�ry mia� dobry wzrok. � Ca�a rodzina!
Mamusiu, musimy ich wyratowa�!
Zbli�a� si� do nich rozko�ysany fotel z wy�cie�anym siedzeniem, coraz to utyka� w
wierzcho�kach drzew wystaj�cych z wody, ale potem, uwolniony przez pr�d, p�yn�� dalej.
Siedzia� w nim mokry kot, a ko�o niego pi�� r�wnie mokrych koci�t.
� Biedna matka! � zawo�a�a Mama Muminka i wskoczy�a do wody po pas. � Trzymaj
mnie, spr�buj� dosi�gn�� ich ogonem.
Muminek mocno schwyci� Mam�, a zwierzaczek tak si� tym podnieci�, �e w og�le nic nie
robi�. Fotel w�a�nie przep�ywa� wiruj�c, wi�c Mama Muminka b�yskawicznie zarzuci�a
ogonek na jego por�cz i poci�gn�a.
� Hej tam! Halo! � krzykn�a.
� Halo! Halo! � krzykn�� te� Muminek.
� Hej, hej � pisn�� zwierzaczek. � �eby� ich tylko nie pu�ci�a!
Fotel poma�u skr�ca� w stron� wzniesienia, a� wreszcie kt�ra� fala okaza�a si� przychylna i
wypchn�a go na l�d. Kotka zabra�a si� do suszenia swoich ma�ych, chwyta�a je po kolei za
sk�r� na karku i uk�ada�a rz�dkiem.
� Dzi�kuj� za �yczliw� pomoc � powiedzia�a. � Jeszcze nigdy mi si� nie zdarzy�o co�
tak strasznego. Brrr�
I zacz�a liza� swoje ma�e.
� Chyba si� przeja�nia � odezwa� si� zwierzaczek, bo chcia� odwr�ci� ich uwag� od
przykrej sytuacji. (Gn�bi�o go, �e w og�le nie pomaga� przy ratowaniu).
Tak by�o naprawd�, chmury rozesz�y si�, zab�ysn�� pierwszy promie� s�o�ca, po nim drugi
i nagle nad olbrzymi�, paruj�c� powierzchni� wody rozjarzy�o si� wspania�e s�o�ce.
� Hurra! � wykrzykn�� Muminek. � Zobaczycie, �e teraz wszystko si� u�o�y!
Lekki wiaterek rozp�dzi� do reszty chmury i teraz porusza� ci�kimi od deszczu
wierzcho�kami drzew. Wzburzona woda uspokoi�a si�, gdzie� zacz�� �wierka� ptaszek, a
kotka mrucza�a w s�o�cu�
� Musimy rusza� � postanowi�a Mama Muminka. � Nie mo�emy czeka�, a� woda
opadnie. Wsiadajcie na fotel, dzieci, spuszcz� go na wod� i pop�yniemy.
� Co do mnie, to raczej tu zostan� � o�wiadczy�a kotka ziewaj�c. � Nigdy nie nale�y
szuka� guza bez potrzeby. Wr�c� do domu, jak ziemia wyschnie.
Jej pi�cioro dzieci, odzyskawszy energi� w s�o�cu, usiad�o i te� ziewn�o. Mama Muminka
zepchn�a fotel z l�du.
� Uwa�aj! � upomnia� j� zwierzaczek. Siedzia� na oparciu fotela i rozgl�da� si�, bo
przysz�o mu na my�l, �e na pewno uda im si� znale�� co� kosztownego p�yn�cego z fal�
powodziow�. Mo�e, na przyk�ad, skrzynk� pe�n� bi�uterii. Dlaczego by nie? Patrzy� z wielk�
uwag�, a gdy nagle dostrzeg� co� po�yskuj�cego w wodzie, g�o�no krzykn�� z podniecenia.
� P�y�cie tam! � krzycza�. � Tam co� b�yszczy!
� Nie mamy czasu wy�awia� wszystkiego, co p�ywa naoko�o � powiedzia�a Mama
Muminka, ale powios�owa�a we wskazan� stron�, bo by�a mi�� mam�.
� To tylko butelka � zmartwi� si� rozczarowany zwierzaczek, kiedy j� wyci�gn��
ogonkiem.
� I nic w niej nie ma ciekawego � doda� Muminek.
� Ale sp�jrzcie � powiedzia�a jego Mama powa�nie. � To co� bardzo dziwnego, to
poczta butelkowa. W �rodku jest list.
Wyj�a z torebki korkoci�g i otworzy�a butelk�. Dr��cymi �apkami rozprostowa�a papier
na kolanie i przeczyta�a na g�os:
�Drogi znalazco, zr�b wszystko, �eby mnie uratowa�! Pow�d� zabra�a m�j pi�kny dom i
teraz siedz� na drzewie sam, zmarzni�ty i g�odny, a woda wci�� przybiera.
Nieszcz�liwy Muminek�
� Sam, g�odny i zmarzni�ty! � zap�aka�a Mama Muminka. � Ach, m�j biedny, ma�y
Muminku, tw�j Tatu� ju� pewnie dawno si� utopi�.
� Nie p�acz � powiedzia� Muminek. � Mo�e siedzi na drzewie gdzie� ca�kiem blisko. A
woda bardzo szybko opada.
I rzeczywi�cie. Tu i �wdzie wynurza�y si� z niej ma�e pag�rki, nad jej powierzchni�
stercza�y p�oty i dachy dom�w, a ptaki �piewa�y na ca�e gard�o.
Fotel, ko�ysz�c si�, sun�� powoli w stron� pag�rka, na kt�rym uwija�o si� mn�stwo
stworzonek usi�uj�cych wyci�gn�� z wody sw�j dobytek.
� To przecie� m�j fotel! � wrzasn�� wielki Paszczak, kt�remu uda�o si� zgromadzi� na
brzegu umeblowanie swojej jadalni. � Dlaczego p�yniecie na moim fotelu? Co to ma
znaczy�?
� Marna z niego ��dka � odci�a si� gniewnie Mama Muminka schodz�c na l�d. � Nie
chcia�abym jej za nic na �wiecie!
� Nie dra�nij go � szepn�� zwierzaczek. � Potrafi ugry��.
� G�upstwa! � �achn�a si� Mama Muminka. � Chod�cie, dzieci.
Poszli dalej brzegiem, a Paszczak bada� tymczasem mokre siedzenie swojego fotela.
� Patrzcie! � odezwa� si� Muminek wskazuj�c na pewnego marabuta, kt�ry przechadza�
si� mamrocz�c co� sam do siebie.
� Ciekawe, co o n zgubi�, bo wydaje si� jeszcze bardziej z�y ni� Paszczak.
� Bezczelny dzieciaku � rzek� marabut, kt�ry mia� dobry s�uch. � Gdyby� mia� kilkaset
lat i zgubi� okulary, te� by�by� niezbyt zadowolony.
M�wi�c to odwr�ci� si� do nich plecami i dalej szuka�.
� Chod� ju� � powiedzia�a Mama Muminka. � Musimy odnale�� twojego Tatusia.
Wzi�a Muminka i zwierzaczka za �apk� i szybko ruszy�a dalej. Po chwili w miejscu, gdzie
ju� nie by�o wody, zauwa�yli co� b�yszcz�cego w trawie.
� Na pewno diament! � wrzasn�� zwierzaczek. Gdy si� jednak przypatrzyli, zobaczyli,
�e to tylko okulary.
� Chyba marabuta, jak my�lisz, Mamo? � spyta� Muminek.
� Pewnie tak � odpar�a. � Najlepiej b�dzie, jak pobiegniesz i dasz mu je. Ucieszy si�.
Ale spiesz si�, bo tw�j biedny Tatu� siedzi gdzie� ca�kiem sam, mokry i g�odny.
Muminek pobieg� jak m�g� najszybciej na swych kr�tkich n�kach. Zobaczy� z daleka, �e
marabut brodz�c grzebie w wodzie.
� Halo, halo! � zawo�a�. � Mam wujaszka okulary.
� Nie mo�e by�! � ucieszy� si� marabut. � Ty w sumie nie jeste� chyba a� tak
niezno�nym dzieckiem.
W�o�y� okulary i kr�ci� g�ow� na wszystkie strony.
� Musz� ju� i�� � powiedzia� Muminek. � Bo my te� chodzimy i szukamy.
� Ach tak � odrzek� marabut uprzejmie. � A czego szukacie?
� Mojego Tatusia � wyja�ni� Muminek. � Siedzi gdzie� na jakim� drzewie.
Marabut zastanawia� si� d�u�sz� chwil�, a potem powiedzia� stanowczym g�osem:
� Nigdy go sami nie znajdziecie. Ale ja wam pomog�, poniewa� znalaz�e� moje okulary.
Schwyci� Muminka dziobem, bardzo ostro�nie, i posadzi� go sobie na plecach. Potem
zamacha� kilka razy skrzyd�ami i pofrun�� wzd�u� brzegu.
Muminek nigdy przedtem nie lata� i wyda�o mu si� to nies�ychanie zabawne, cho� troch�
przera�aj�ce. Bardzo by� dumny, kiedy marabut wyl�dowa� ko�o jego Mamy i zwierzaczka.
� Jestem do pani us�ug, mog� pom�c szuka� � rzek� marabut sk�adaj�c uk�on Mamie
Muminka. � O ile pa�stwo zechc� wsi���, to zaraz wyruszymy.
Podni�s� wpierw Mam� Muminka, a potem zwierzaczka, kt�ry piszcza� z podniecenia.
� Trzymajcie si� mocno � nakaza� marabut � bo teraz pofruniemy nad wod�.
� Jeszcze nam si� nigdy nie zdarzy�o nic r�wnie wspania�ego � zachwyci�a si� Mama
Muminka. � Latanie wcale nie jest takie nieprzyjemne jak my�la�am. Patrzcie na wszystkie
strony, mo�e dostrze�ecie gdzie� Tatusia.
Marabut frun�� wielkimi zakosami i nad ka�dym wierzcho�kiem drzewa obni�a� troch� lot.
Widzieli mn�stwo stworzonek siedz�cych na ga��ziach, ale nigdzie nie by�o tego, kogo
szukali.
� Te male�stwa te� wyratuj�, tylko p�niej � powiedzia� marabut nadzwyczaj
podniecony sw� ekspedycj� ratunkow�. D�ugo i umiej�tnie fruwa� tam i z powrotem nad
wod�, s�o�ce ju� zachodzi�o i sytuacja zdawa�a si� do�� beznadziejna. Nagle Mama Muminka
zakrzykn�a: � To on! � i zacz�a tak szale�czo wymachiwa� �apkami, �e o ma�o nie spad�a.
� Tatu�! � wrzeszcza� Muminek, a zwierzaczek wt�rowa� mu, po prostu z sympatii.
A tam, na jednej z najwy�szych ga��zi wielkiego drzewa siedzia� mokry, smutny Muminek
i wpatrywa� si� w rozlewisko. Obok siebie zawiesi� flag� SOS. Kiedy marabut usiad� na
drzewie i ca�a rodzina zesz�a po ga��ziach do Tatusia, ten tak si� zdziwi� i ucieszy�, �e nie
m�g� wykrztusi� s�owa.
� Ju� si� teraz nigdy nie rozstaniemy � chlipa�a Mama Muminka bior�c go w obj�cia. �
Jak si� czujesz? Nie jeste� przezi�biony? Gdzie by�e� tyle czasu? Czy ten dom, kt�ry
zbudowa�e�, by� bardzo �adny? Cz�sto o nas my�la�e�?
� Niestety, dom by� bardzo pi�kny � powiedzia� Tatu� Muminka. � M�j kochany
ch�opcze, jak ty uros�e�!
� No tak � odezwa� si� marabut, kt�rego zacz�o ogarnia� wzruszenie. � Najlepiej
b�dzie, jak przenios� was na l�d i spr�buj� jeszcze innych uratowa�, nim s�o�ce zajdzie.
Bardzo przyjemnie kogo� ratowa�.
Polecia� wi�c z nimi z powrotem na brzeg rozlewiska, a oni tymczasem opowiadali sobie,
jeden przez drugiego, o wszystkich prze�ytych okropno�ciach. Wzd�u� ca�ego brzegu pali�y
si� ogniska, rozbitkowie grzali si� i gotowali jedzenie, bo wi�kszo�� z nich zosta�a
pozbawiona dom�w. Marabut wysadzi� Muminka, jego rodzic�w i zwierzaczka przy jednym z
ognisk i szybko si� po�egnawszy odlecia� nad wod�.
� Dobry wiecz�r � powiedzia�o dwoje �aboryb�w, do kt�rych nale�a�o to ognisko. �
Usi�d�cie, prosimy, zupa zaraz b�dzie gotowa.
� Bardzo dzi�kuj� � odpar� Tatu� Muminka. � Nie macie poj�cia, jaki mia�em pi�kny
dom przed powodzi�. Zbudowa�em go ca�kiem sam. Gdy tylko doczekam si� nowego,
b�dziecie w nim zawsze mile widziani.
� Jak du�y by� tw�j dom? � zapyta� zwierzaczek.
� Trzy pokoje � odpar� Tatu�. � Jeden niebieski jak niebo, drugi z�ocisty jak blask
s�o�ca i trzeci w c�tki. No i na strychu pok�j go�cinny dla ciebie, zwierzaczku.
� Naprawd� my�la�e�, �e my te� tam zamieszkamy? � spyta�a Mama Muminka i bardzo
si� ucieszy�a.
� Jasne � odrzek�. � Zawsze was szuka�em, wsz�dzie. Nigdy nie zapomnia�em naszego
starego kochanego pieca kaflowego.
Usiedli wszyscy razem i jedz�c zup� opowiadali sobie o swoich prze�yciach, a� wreszcie
wzeszed� ksi�yc i ogniska zacz�y wygasa�. �aboryby po�yczy�y im koc, wi�c u�o�yli si�
pod nim ciasno ko�o siebie i zasn�li.
Nast�pnego ranka okaza�o si�, �e woda jeszcze
bardziej opad�a i wszyscy razem wyruszyli w pi�knym s�o�cu i bardzo dobrych humorach.
Zwierzaczek ta�czy� na czele pochodu i z rado�ci zawi�za� sobie kokardk� na ogonie. Szli
ca�y dzie� i gdziekolwiek dochodzili, wsz�dzie by�o �licznie, bo po deszczu rozkwita�y
najpi�kniejsze kwiaty, a na ukwieconych drzewach ros�y te� owoce. Wystarcza�o lekko
potrz�sn�� drzewem, �eby zaraz spad�y pod nogi. W ko�cu doszli do ma�ej doliny,
pi�kniejszej ni� wszystkie inne, kt�re tego dnia widzieli. Sta� w niej, na �rodku ��ki, dom
bardzo podobny do pieca kaflowego, bardzo �adny, pomalowany na niebiesko.
� To przecie� m�j dom! � zawo�a� Tatu� Muminka nie posiadaj�c si� z rado�ci. �
Dop�yn�� a� tu i teraz go mamy przed nami!
� Hip hip hurra! � krzykn�� na wiwat zwierzaczek i wszyscy zbiegli p�dem w dolin�,
�eby podziwia� dom. Zwierzaczek wdrapa� si� nawet na dach i tam jeszcze g�o�niej
wiwatowa�, bo na szczycie komina wisia� naszyjnik z du�ych, prawdziwych pere�, kt�ry
zaczepi� si� podczas powodzi.
� Teraz jeste�my bogaci � wrzeszcza� zwierzaczek. � Mo�emy sobie kupi� samoch�d i
jeszcze wi�kszy dom!
� Nie � odezwa�a si� Mama Muminka. � Ten dom jest najpi�kniejszy ze wszystkich,
nie mogliby�my mie� pi�kniejszego.
Wzi�a Muminka za �apk� i wesz�a do niebieskiego pokoju. I mieszkali potem w tej dolinie
przez ca�e �ycie, nie licz�c kilku wyjazd�w potrzebnych im dla odmiany.
* na wypadek gdyby�cie nie wiedzieli: Mr�wkolew jest drapie�nikiem, kt�ry zagrzebuje si� w piasku,
pozostawiaj�c za sob� niewielki, okr�g�y otw�r. Do tego otworu wpadaj� nic nie podejrzewaj�c mniejsze owady,
kt�re Mr�wkolew chwyta i po�era. Je�li mi nie wierzycie, mo�ecie to wszystko przeczyta� w encyklopedii
(przyp. autorki)
* batat � s�odki ziemniak, ro�lina uprawiana w tropikach