14918
Szczegóły |
Tytuł |
14918 |
Rozszerzenie: |
PDF |
Jesteś autorem/wydawcą tego dokumentu/książki i zauważyłeś że ktoś wgrał ją bez Twojej zgody? Nie życzysz sobie, aby podgląd był dostępny w naszym serwisie? Napisz na adres
[email protected] a my odpowiemy na skargę i usuniemy zabroniony dokument w ciągu 24 godzin.
14918 PDF - Pobierz:
Pobierz PDF
Zobacz podgląd pliku o nazwie 14918 PDF poniżej lub pobierz go na swoje urządzenie za darmo bez rejestracji. Możesz również pozostać na naszej stronie i czytać dokument online bez limitów.
14918 - podejrzyj 20 pierwszych stron:
Tom Veitch i Martha Veitch
LOS �OWCY
Opowie�� Greedo
Przek�ad Jaros�aw Kotarski
1. Uchod�ca
� Oona goota, Greedo? � pytanie zabrzmia�o boja�liwie, a jedyn� odpowiedzi� by�y ironiczne
wrzaski skalnych ropuch, ukrytych w jaskini.
Paweeduk podrapa� si� po tapiropodobnym ryju i parskn�� bojowo. Odg�os uton�� bez echa
w czarnym otworze, w kt�rym te� bez �ladu znikn�� jaki� czas temu jego starszy brat. Nie maj�c
wyj�cia, w��czy� latark� i zacisn�� przyssawki drugiej d�oni na l�ni�cym no�u my�liwskim, kt�ry
dosta� od stryja Noka na dwunaste urodziny.
I wszed� do jaskini.
No i po paru krokach okaza�o si�, �e jaskinia, kt�r� obaj znale�li w�r�d ro�linno�ci, wcale nie
jest jaskini�, tylko korytarzem prowadz�cym do pancernych drzwi. Otwartych w dodatku.
Ostro�nie zajrza� przez prostok�tny otw�r, przy�wiecaj�c sobie silnym strumieniem �wiat�a.
Znajdowa� si� w sztucznie wydr��onym wn�trzu g�ry, w kt�rym ciche i nieruchome czeka�y trzy
srebrzyste kszta�ty statk�w kosmicznych.
� tfthan kwe kutha, Paweeduk! � to by� g�os brata, a po chwili zza pierwszego statku ukaza�a
si� jego d�o� z latark�. M�odszy z wahaniem podszed� bli�ej.
Pod�oga by�a r�wna i ch�odna, w niczym nie przypominaj�ca ubitej ziemi. Greedo za� sta�
w otwartym w�azie �rodkowego statku.
� Chod�, nie ma si� czego ba�. Zobacz, co znalaz�em w �rodku � zach�ci�.
Wn�trze jednostki dla obu m�okos�w stanowi�o prawdziw� skarbnic� cud�w i tajemnic.
Wszystko by�o dziwne i niezrozumia�e � metalowe kszta�ty, b�yskaj�ce �wiat�a i ekrany
z niezrozumia�ymi informacjami. Na dobr� spraw� znajomo wygl�da�y jedynie kwatery
mieszkalne � Greedo mia� wra�enie, �e ju� w nich kiedy� by�, cho� nie mia� �adnych wspomnie�
z tego okresu. Prawd� m�wi�c, jedyne, co pami�ta� ze swojego dzieci�stwa, to �ycie w puszczy
porastaj�cej okolic�. Matka zbiera�a orzechy, wujowie hodowali lataj�ce batty, z kt�rych by�o
i mleko i mi�so, a wszyscy razem � oko�o dw�ch tysi�cy Rodian � �yli w jednej osadzie, po�o�onej
w cieniu pot�nych i roz�o�ystych tendril�w. By�o to jedyne �ycie, jakie zna� przez te pi�tna�cie lat,
kt�re min�y od jego narodzin.
�ycie p�yn�o spokojnie, gdy� � poza schodz�cymi niekiedy z g�r drapie�nymi kotami � nie
by�o tu naturalnych wrog�w dla inteligentnej rasy. Manki zreszt� pojawia�y si� jedynie w okresie
rui, czyli raz do roku. Dzieci i m�odzie� mia�y w�wczas zakaz opuszczania osady, a doro�li,
uzbrojeni w wydobyte ze skrytek miotacze, stali na stra�y czekaj�c, a� kocie w�dr�wki dobiegn�
ko�ca.
Greedo nie m�g� wtedy spa�, s�ysz�c basowe pomruki karabin�w plazmowych. Rano po
strzelaninie na centralnym placu wywieszano zabitego drapie�nika, a po sezonie bro� znika�a a� do
nast�pnego roku. Starsi nigdy nie wspominali o tym przy m�odzie�y, ale Greedo pods�ucha� ich
kiedy�, gdy rozmawiali o �yciu w�r�d gwiazd. S�ysza� w�wczas dziwne i niezrozumia�e s�owa:
�Imperium�, �wojna klan�w�, ��owcy nagr�d� czy �Rycerze Jedi�. Czego� mu w tym �yciu
brakowa�o, cho� nie bardzo wiedzia� czego. Czu�, �e nie pasuje do tego ro�linnego �wiata...
Srebrzyste statki by�y tego dowodem � to o nich m�wili wujowie. Najwy�szy czas, by spyta�
matk�, dlaczego zosta�y tu ukryte. By� ju� wystarczaj�co doros�y, by to wiedzie�.
Gdy wr�cili do osady, matka siedzia�a przy ognisku przed chat�, zaj�ta �uskaniem orzech�w.
Pomaga�a sobie ko�cianym no�em; pogwizdywa�a, a jej r�ce porusza�y si� zwinnie. Greedo kucn��
obok i zacz�� z bia�ego korzenia tendrila rze�bi� statek kosmiczny. Gdy sko�czy�, przyjrza� mu si�
ostentacyjnie i spyta�:
� Kiedy nauczysz mnie o srebrnych statkach ukrytych we wn�trzu g�ry?
D�onie Neeli znieruchomia�y.
� Znalaz�e� je � to by�o stwierdzenie, nie pytanie.
� Znale�li�my je z Paweedukiem...
� M�wi�am Nokowi, �e trzeba zasypa� wej�cie! � westchn�a z uczuciem. � Ale on za bardzo
kocha przesz�o��... nie m�g�by si� wykrada�, by je ogl�da�...
Wr�ci�a do obierania orzech�w, ale zwolni�a tempo. Greedo czu�, �e rewelacje ma prawie
w zasi�gu r�ki.
� Mamo, opowiedz mi o statkach. Prosz�...
Spojrza�a na niego wilgotnymi oczyma i wreszcie si� zdecydowa�a.
� Te statki... przylecieli�my tu na nich... dwa lata po twoich narodzinach...
� To ja si� tu nie urodzi�em?
� Urodzi�e� si� na planecie Rodia, tam, sk�d pochodzi nasza rasa. Wtedy nasta� tam czas
�mierci... tw�j ojciec zosta� zabity, gdy nosi�am w sobie twego brata. Musieli�my ucieka�...
alternatyw� by�a �mier�.
� Nie rozumiem.
Westchn�a wiedz�c, �e musi mu powiedzie� wszystko... albo prawie wszystko. Osi�gn�� ju�
wiek, w kt�rym najgorsza prawda by�a lepsza od najlepszego k�amstwa.
� My, Rodianie, zawsze byli�my my�liwymi i wojownikami. Zawsze kochali�my �mier�,
a wiele lat temu, gdy nie by�o ju� na co polowa�, nauczyli�my si� hodowli, aby mie� co je��,
i zacz�li�my polowa� na siebie nawzajem. Dla rozrywki.
� Zabijali�my si� wzajemnie? � Greedo by� nieco wstrz��ni�ty.
� Dla sportu. Cz�� uwa�a�a to za g�upot� i nie chcia�a dalej bra� udzia�u w tym
bezsensownym okrucie�stwie. Tw�j ojciec te�... by� wielkim �owc� nagr�d, ale odm�wi� udzia�u
w �owach gladiator�w, jak je nazywano.
� Co to jest ��owca nagr�d�? � spyta� Greedo, czuj�c dziwny dreszcz przechodz�cy po plecach.
� Tw�j ojciec polowa� na kryminalist�w i innych, za kt�rych g�owy wyznaczono cen�. By�
szanowany za swoje umiej�tno�ci i dzi�ki niemu byli�my bogaci...
� Dlatego go zabili?
� Nie. Jeden z przyw�dc�w klan�w, Czerwony Navik, zwany tak od znamienia
pokrywaj�cego wi�kszo�� twarzy, wykorzysta� �owy gladiator�w do sprowokowania wojny
z innymi klanami. W jej wyniku tw�j ojciec zosta� zamordowany, nasza fortuna przepad�a, a klan
wybito prawie do nogi. Ci z klanu Tetsus, kt�rzy zdo�ali zbiec, przybyli tu i tu �yj�.
� Dlaczego mi nigdy o tym nie m�wi�a�?
� Bo nie by�o potrzeby wywlekania mrocznej przesz�o�ci. Tu stali�my si� pokojowo
nastawionym plemieniem, sam wiesz, �e broni u�ywamy tylko na manki. Przysi�gli�my l�duj�c tu,
�e nasze dzieci nie poznaj� naszej przesz�o�ci, dop�ki w pe�ni nie dorosn�. �ami� teraz t�
przysi�g� opowiadaj�c ci to wszystko... ale jeste� ju� prawie doros�y, a wzrostem dor�wna�e�
ojcu...
Bez trudu stwierdzi�, �e m�wi prawd�: pachnia�a jak zwykle przy silnych emocjach. Ale by�o
tyle spraw, o kt�rych chcia� si� dowiedzie�, tyle rzeczy, kt�rych chcia� si� nauczy�...
� Mamo, co to jest �Imperium�? Zmarszczy�a elastyczny ryj z dezaprobat�.
� Powiedzia�am ci to, co musisz wiedzie�, Greedo. Na reszt� przyjdzie w�a�ciwy czas. Teraz
pora spa�!
Greedo zna� j� zbyt dobrze, by si� �udzi�, �e zyska co� uporem, tote� wykona� polecenie, cho�
nie do ko�ca � wiele godzin przewraca� si� na sienniku, rozmy�laj�c o srebrzystych statkach,
o ojcu i o tym, jakby to by�o, gdyby dalej �yli w�r�d gwiazd.
2. Czerwony Navik
Dok�adnie miesi�c i dzie� po tym, jak Greedo odnalaz� srebrzyste statki, Czerwony Navik,
szef klanu Chattza, odnalaz� resztki klanu Tetsus.
Greedo z bratem wspinali si� w�a�nie na wyj�tkowo wysokiego tendrila, gdy dostrzegli na
niebie silny rozb�ysk. Rozb�ysk powi�ksza� si� i rozkwita�, a� wreszcie zobaczyli czerwony kszta�t,
kt�ry dos�ownie r�s� w oczach. Kszta�t okaza� si� statkiem kosmicznym, ze dwadzie�cia razy
wi�kszym ni� ukryte w jaskini. S�ysz�c w dole zaniepokojone g�osy, Greedo zjecha� po g�adkim
pniu, u�ywaj�c przyssawek na ko�cach palc�w jako hamulc�w. Brat praktycznie siedzia� mu na
karku.
W osadzie panowa�o o�ywienie i wyczuwa�o si� strach. M�czy�ni pod wodz� Noka i stryja
Teeka wydobywali ze skrytek bro�.
� Pospiesz si�, Paweeduk! � wrzasn�� Greedo staj�c na ziemi. � Musimy uratowa� mam�! Nie
mog� jej zabi�!
� O czym ty m�wisz? Przecie� nikt nikogo nie zabija! � zaprotestowa� m�odszy, ale pos�usznie
pogna� za bratem.
Czerwony statek tymczasem obni�y� lot, wypu�ci� wsporniki i wyl�dowa� w ob�oku kurzu na
skraju osady. W jego burcie otwar�y si� z sykiem dwa szerokie wej�cia, opad�y rampy i Greedo
stan�� w p� kroku, z podziwem gapi�c si� na opancerzonych wojownik�w w�asnej rasy,
wysypuj�cych si� z wn�trza olbrzymiej jednostki. By�o ich z p�torej setki; ka�dy w l�ni�cym,
p�ytowym kombinezonie pancernym i z gro�nie wygl�daj�cym blasterem w d�oniach.
Greedo dobr� minut� im si� przygl�da�, zanim zauwa�y�, �e brat coraz rozpaczliwiej ci�gnie
go za r�kaw. A potem us�ysza� g�os matki, ka��cy im obu ucieka�. Ostatni� rzecz�, jak� zauwa�y�,
zanim wykona� polecenie, by� wysoki Rodianin z czerwon� plam�, zajmuj�c� wi�kszo�� twarzy,
schodz�cy po rampie. Krzykn�� jaki� rozkaz i powietrze wype�ni� laserowy ogie� i krzyki
gin�cych.
Potem za Greedo i jego bliskimi zamkn�a si� zielona �ciana ro�linno�ci.
Wuj Nok i stryj Teeku wraz z kilkunastoma innymi dotarli do jaskini jako pierwsi. Gdy
Greedo dobieg� tam wraz z nast�pn� grup�, g�ra ze zgrzytem i rykiem otworzy�a si�, wywo�uj�c
miniaturowe trz�sienie ziemi i osuwiska. W s�onecznym blasku zal�ni�y trzy srebrzyste kszta�ty,
a cisz�, jaka zapad�a po odsuni�ciu pokrywy pierwszego statku, przerwa�o niskie buczenie
w rozgrzewanych silnikach.
� Teraz wiesz, dlaczego tu przychodzi�em? � spyta� wuj Nok na widok Neeli. � Trzyma�em je
w gotowo�ci na taki dzie� jak dzisiejszy. Wsiadajcie, nie mamy czasu!
Z lasu co chwila wypadali nowi uchod�cy, czym pr�dzej �aduj�c si� na pok�ady. Gdy ju�
pierwszy statek by� pe�ny, uni�s� si� wykorzystuj�c nap�d grawitacyjny i znikn�� w chmurach. Po
paru minutach drugi zrobi� to samo. Trzeci � pusty, nie licz�c za�ogi � czeka� na reszt� ocala�ych
z masakry, gdy z lasu wypad� Skee, jeden z najlepszych my�liwych w osadzie, z daleka
wrzeszcz�c, by startowali, bo za nim nie ma ju� nikogo �ywego. Za�oga nie zd��y�a nawet
zamkn�� w�azu, bo pot�ny strumie� energii stopi� stabilizatory, a moment p�niej drugi strza�
dzia�a laserowego trafi� w si�owni�, zmieniaj�c jednostk� w jaskraw� kul�, przez chwil�
konkuruj�c� ze s�o�cem.
Na pok�adach dw�ch jednostek, kt�re zd��y�y wystartowa�, nie us�yszano wybuchu, ale
wyra�nie by�o go wida�, zanim statki znikn�y w przestrzeni.
3. Nar Shaddaa
Planuj�c ucieczk� na wypadek nag�ego ataku, Nok zaprogramowa� pierwszy skok tak, by
wyj�� z nadprzestrzeni w rejonie du�ego ruchu, poniewa� naj�atwiej jest znikn�� w t�umie.
Najwi�ksze t�umy zawsze towarzysz� handlowi, wi�c ich ostatecznym celem by� Nar Shaddaa,
ksi�yc b�d�cy jednocze�nie gigantycznym portem kosmicznym. Okr��a on planet� Nal Hutta,
�wiat, z kt�rego wywodzi si� czerwiopodobna rasa Hutt. Mi�dzy Nar Shaddaa a najodleglejszymi
zak�tkami galaktyki trwa� ci�g�y ruch rozmaitych statk�w i okr�t�w, od zwyk�ych transportowc�w
do luksusowych jacht�w. Te ostatnie nale�a�y przewa�nie do przedstawicieli rasy Hutt, kt�rzy
mieli chyba wrodzone predyspozycje do przewodzenia rozmaitym organizacjom przest�pczym,
jak Galaktyka d�uga i szeroka. Statki Tom�w, okr�ty najemnik�w czy pirat�w nale�a�y do normy,
a zdarza�y si� i takie ciekawostki, jak luksusowe liniowce pasa�erskie czy monstrualne orki,
w kt�rych migrowa�y ca�e rasy. Naturaln� kolej� rzeczy nie mog�o w okolicy zabrakn�� jednostek
imperialnych, od niszczyciela w d�.
Powierzchni� ksi�yca stanowi� monstrualny labirynt wysokiego na wiele mil miasta,
budowanego od dawien dawna bez �adu, sk�adu i porz�dku. Magazyny s�siadowa�y
z mieszkaniami, urz�dy z l�dowiskami, warsztaty z fabrykami, a wszystko to by�o podzielone na
poziomy i po��czone pl�tanin� system�w komunikacyjnych, opasuj�cych powierzchni� i wn�trze
miejskiego molocha. Mieszkali tu przedstawiciele praktycznie ka�dej inteligentnej rasy,
a w mrocznych sferach z dala od powierzchni satelity wykszta�ci�o si� nawet par� odr�bnych
odmian, �yj�cych w tym rasowym tyglu. Dwa srebrne statki, a na nich Greedo z matk� i bratem
oraz ca�a reszta uciekinier�w, wyl�dowa�y w sektorze kontrolowanym przez korelia�skich
przemytnik�w, kt�rzy nade wszystko cenili sobie porz�dek w magazynach i spok�j w okolicy.
I byli w stanie zapewni� jedno, a wyegzekwowa� drugie na terenie uznanym za sw�j. Tolerowali
trzy rzeczy: hazard, drobnych z�odziejaszk�w i pojedynki mi�dzy �owcami nagr�d. Dzi�ki temu
w ich sektorze roi�o si� od kasyn i knajp, a ulice wype�nia�y wielogatunkowe t�umy. Je�li kto� mia�
ochot� na przest�pstwo grubszego kalibru, zdrowiej dla niego by�o przenie�� si� do innego sektora.
Rodianie zamieszkali w rejonie magazyn�w na Poziomie Osiemdziesi�tym �smym i znale�li
zatrudnienie jako s�u��cy i za�adunkowi. Nok przykaza� wszystkim, aby unikali afiszowania si�
w miejscach publicznych czy kasynach, by nie kusi� losu: w�r�d Chattz�w tak�e byli �owcy
nagr�d. Zapewni� te�, �e pozostan� tu nied�ugo � do chwili, kiedy znajd� jak�� lesist� planet�,
gdzie b�d� mogli zamieszka� w spokoju. Dla doros�ych nie by� to radosny okres; brak im by�o lasu
i spokoju. Dla Greeda i jego r�wie�nik�w wr�cz odwrotnie � otworzy� si� przed nimi nowy,
nieznany Wszech�wiat.
Cztery lata p�niej Greedo wraz z pozosta�ymi uchod�cami nadal przebywa� na Nar Shaddaa.
Mia� dziewi�tna�cie lat i nauczy� si�, jak przetrwa� w nowych warunkach � ale nie tylko. Teraz ju�
wiedzia�, jak post�powa�, by sta� si� w tym �wiecie drapie�nikiem. Albo tak mu si� przynajmniej
wydawa�o.
4. �owcy nagr�d
� Jacta nin chee yja, Greedo!
Greedo odskoczy� na widok trzech grawimotor�w i przesadzi� dziurawy p�ot oddzielaj�cy ci�g
pieszy od jezdni, chocia� by�y to tereny zakazane przez wuja Noka. Obserwuj�c brata i jego
koleg�w �cigaj�cych si� pomi�dzy pojazdami, Greedo zmarszczy� z dezaprobat� ryj: mogliby
wreszcie dorosn�� i przesta� si� wyg�upia�. On sam ju� dawno przehandlowa� pojazd, kupi�
porz�dne buty i r�bn�� komu� nowiutk� kurtk� ze sk�ry rancora (kt�rej w �aden spos�b nie by�by
w stanie kupi�). Nauczy� si�, jak rozbiera� pompy termiczne i regulatory tarcz w co bardziej
luksusowych jachtach, podczas gdy ich w�a�ciciele za�ywali k�pieli czy innego relaksu. Anky
Fremp � jego jedyny przyjaciel � wprowadzi� go w arkana czarnego rynku i skontaktowa�
z paserami. Od dw�ch lat tworzyli zesp� � on i Siona Skup biomorf (bo do takiego gatunku
zalicza� si� Anky). A Paweeduk nadal pozosta� g�upim g�wniarzem. Faktycznie, czas najwy�szy,
�eby dor�s�!
Greedo by� bystrym obserwatorem, a okazji do rozwijania tego talentu nie brakowa�o. Co
prawda ponad po�owa kupc�w i handlarzy pracowa�a legalnie dla wielkich transgalaktycznych
korporacji, za to druga po�owa nawet nie dzia�a�a na granicy prawa � by�a zdecydowanie poza nim.
Wszystkim za� przy�wieca� jeden cel: jak najszybciej si� wzbogaci�. Wszystkim poza jedn� grup�,
kt�ra prawie nie pojawia�a si� na ulicach mimo przejawianej w handlu aktywno�ci. Nazywano ich
Rebeliantami � politycznymi przeciwnikami despotycznej w�adzy Imperatora Palpatine�a. Ich
siedzib� by� stary magazyn na Poziomie Osiemdziesi�tym �smym, niedaleko rejonu, w kt�rym
zamieszkali Rodianie. G��wnym obiektem ich zainteresowania by�a bro�, kt�ra przybywa�a ukryta
w transportach egzotycznych metali, a znika�a w �adowniach szybkich �amaczy blokad,
�adowanych przewa�nie nad ranem i natychmiast startuj�cych. Greedo doskonale zdawa� sobie
spraw�, �e Imperium sporo by zap�aci�o za tak� informacj�, tyle �e nie zna� nikogo, kto by
pracowa� dla Imperium, a do oficjalnego przedstawiciela nie mia� najmniejszego zamiaru si�
zg�osi�. � Taki g�upi nie by�.
Przez zgie�k ulicy przedar� si� nagle wizg laser�w, wi�c odruchowo kucn��, chowaj�c si� za
�cian�, kt�r� niedawno przeskoczy�. Nie przeszkadza�o mu to obserwowa� rozwoju wydarze�
przez wygodn� dziur� � strzelaniny zawsze by�y interesuj�ce. Celem najwyra�niej by� cz�owiek
w zielonym uniformie Imperialnego, kt�ry nagle zacz�� biec w rozst�puj�cym si� b�yskawicznie
t�umie. W �lad za nim pogoni�y nast�pne b�yski laserowego ognia, dziurawi�c �ciany, a� kt�ry�
trafi� go w plecy, rozci�gaj�c na chodniku nieca�e trzy metry od kryj�wki Greeda.
Z cienia wysz�y dwie imponuj�ce postacie i nie spiesz�c si� podesz�y do le��cego. Wi�ksza
mia�a nieco przyrdzewia�y he�m z przy�bic� i pe�n�, ithala�sk� zbroj�. Mniejszy osobnik odznacza�
si� plamist� sk�r� i szerokim dziobem; ubrany by� w pl�tanin� sk�rzanych pas�w, metalowych
sprz�czek i bandolier�w z amunicj�.
� Nie �yje, Goa � oceni� wy�szy tr�caj�c le��cego butem.
� Szkoda, Dyyz, pr�bowa�em go tylko zrani�. �ywy by� wart dwa razy wi�cej.
Dyyz bez komentarza schyli� si� i przerzuci� zabitego przez rami�.
� Sam mu czasem da�em w �ap�... � mrukn��. � Ciekawe, czym si� tak narazi� zwierzchnikom,
�e go urz�dowo wci�gni�to na list� poszukiwanych. Skasujmy za niego i chod�my si� czego�
napi�.
� �wietnie, bo w g�bie mi zasch�o, jakby�my byli na Tatooine. Dopiero wtedy, pod wra�eniem
pierwszego bliskiego spotkania z �owcami, Greedo dostrzeg�, �e Goa d�wiga na plecach
zdecydowanie za du�y karabin laserowy, wzbogacony mas� elektroniki i dodatkowego
wyposa�enia. Nigdy dot�d nie widzia� podobnej broni, a stara� si� przygl�da� ka�dej, jak� napotka�.
Niewykluczone, �e by�a robiona na zam�wienie; ta ewentualno�� znacznie zwi�ksza�a jego
szacunek dla �owcy. Ku jego zaskoczeniu obaj skierowali si� w stron� p�otu, a im bli�ej
podchodzili, tym gro�niej wygl�dali. Dyyz mia� he�m z parasteelu o przy�bicy wykonanej na
podobie�stwo trupiej czaszki, co w po��czeniu z w�skimi otworami wizjer�w pot�gowa�o
wra�enie zagro�enia. Jego pancerz nale�a� do wybitej setki lat temu rasy Ithullan, kt�rzy kochali
wojn� i zostali wyniszczeni do ostatniego przez r�wnie wojowniczych Mandoloceo�czyk�w.
S�dz�c po stanie zniszczenia, zbroja pochodzi�a zapewne z imperialnego muzeum. Str�j drugiego
niedwuznacznie sugerowa�, �e nigdy nie bywa zdejmowany, a zu�yte elementy zast�puje si�
nowymi, dodawanymi w miar� potrzeby i fanaberii u�ytkownika, dzi�ki czemu sta� si� z czasem
ruchom� ekspozycj� wojskowego ekwipunku. Goa by� przedstawicielem rasy wywodz�cej si� od
ptak�w, o czym �wiadczy�a jego g�owa, co prawda pozbawiona pi�r, za to zaopatrzona
w masywny dzi�b i par� ma�ych, acz przenikliwych oczek po bokach.
Gdy obaj dotarli do p�otu, Greedo czym pr�dzej znikn�� z pola widzenia. Po chwili us�ysza�
nowy g�os � szorstki i nieprzyjemny:
� No, patrzcie! To� to Dyyz Nataz i Warhog Goa. Gdzie�cie si� szwendali, �az�gi? Nie
powinni�cie wykr�ca� takiego numeru staremu kumplowi.
� Spokojnie, Gorm; dostaniesz swoj� dzia�k�. W�a�nie za�atwili�my tego �apownika i jak nam
tylko imperialni zap�ac�, zaraz damy ci kas�.
� Jak cholera, Dyyz � warkn�� Goa. � Nas jest dw�ch, a on sam. Mo�e poczeka� na to, co mu
jeste�my winni.
� Jestem wart sze�ciu takich jak wy, g�wnomioty...
Co� �upn�o, da�y si� s�ysze� odg�osy szarpaniny i nagle karabin Goa, tak podziwiany przez
Greeda, wyl�dowa� obok niego. Greedo odruchowo wyci�gn�� ku niemu r�ce, gdy rozleg� si� g�os
Gorma:
� Oddaj mi go, Dyyz, to pozwol� wam po�y� jeszcze z dzie�... Greedo wyjrza� ostro�nie.
Gorm, o dwie g�owy wy�szy od Dyyza, by� ubrany w pe�ny pancerz p�ytowy z zamkni�tym
he�mem, w kt�rym czerwono po�yskiwa�y receptory wzrokowe. Wygl�da� na droida, cho� nie
ca�kiem... Greedo ostro�nie uni�s� bro�, odbezpieczy�, a potem jeszcze ostro�niej wsta� i opar�
karabin o szczerb� w p�ocie tak, by celowa� dok�adnie w plecy Gorma. Dostrzeg� zaskoczony
wzrok Goa i nacisn�� spust. Co� gwizdn�o, rykn�o i plun�o ogniem, a Gorm zwali� si� na ziemi�
z dymi�c� dziur� zamiast plec�w: karabin okaza� si� plazmowy, nie laserowy. Goa zagulgota�
i rzuci� si� w kierunku karabinu, ale Greedo wycelowa� w niego bro�, co skutecznie unieruchomi�o
�owc�.
� Tylko spokojnie, m�odzie�cze. On ma bardzo delikatny spust � odezwa� si� Goa
pojednawczo.
Dyyz parskn�� �miechem.
� Dzi�ki za uratowanie �ycia. Jeste�my twymi d�u�nikami, ch�opcze, ale mi�o by by�o, gdyby�
odda� memu partnerowi jego bro�. Troch� nam si� spieszy.
Greedo prze�azi przez dziur� w p�ocie, nie spuszczaj�c broni z Warhoga, i podszed� do
le��cego Gorma. W lekko dymi�cej dziurze wida� by�o stopione uk�ady, nadpalone druty i inny
elektroniczny z�om.
� To droid? � upewni� si�.
� Mo�na tak powiedzie� � Goa odzyska� g�os. � Wiesz co? Oddaj mi bro�, a dostaniesz dzia�k�
z tego celnika. Uczciwie j� zarobi�e�.
� Mam lepszy pomys� � u�miechn�� si� Greedo. � Znam spos�b, dzi�ki kt�remu wszyscy
mo�emy naprawd� dobrze zarobi�.
5. Korelianin i Wookie
Anky Fremp siedzia� na skraju platformy parkingowej, majtaj�c nogami nad g��bok� na wiele
mil szczelin� w miejskiej zabudowie. Sionian Skup byli ras� humanoidaln� o niewielkich, blisko
osadzonych oczach, w�osach sztywnych jak druty i sk�rze barwy nie�wie�ego sera. Anky
zajmowa� si� w�a�nie zrzucaniem butelek na d�, co by�o o tyle bezsensowne, �e przy odleg�o�ci
dziel�cej p�yt� l�dowiska od powierzchni ksi�yca nie mia� nawet cienia szansy, by zobaczy� lub
us�ysze�, jak w co� trafi. Jedyn� rozrywk� stanowi�o przypadkowe wcelowanie w przelatuj�cy
pojazd albo inny �rodek transportu grawitacyjnego.
� Po co si� wyg�upiasz? � zmarszczy� si� Greedo. � To krety�ska zabawa, dobra dla mojego
m�odszego brata. Jak stra�nik ci� z�apie, wyl�dujesz w kopalni i tyle b�dziesz z tego mia�.
� Niby racja... za stary jestem na takie g�upoty... No, dobra: ostatnia.
Siedem poziom�w ni�ej z hangaru wystartowa� skuter, kt�rego pilot dosta� butelk� prosto
w ochronny kask. Butelka p�k�a z mi�ym trzaskiem, a zaraz potem posypa�y si� wymy�lne obelgi
pilota. Poniewa� w �lad za obelgami w g�r� poderwa� si� pojazd, Fremp zdecydowa�, �e czas
najwy�szy zmieni� i miejsce, i zaj�cie. Obaj pomaszerowali �wawo w kierunku gara�u Ninxa,
b�d�cego ostatnio ich ulubionym miejscem.
� Dobra, opowiedz dok�adniej � Fremp wr�ci� do tematu. � Wzbogacisz si� dzi�ki tym dw�m
�owcom, tak?
� Tak. Powiedzia�em im o Rebeliantach na Osiemdziesi�tym �smym Poziomie. Imperium
p�aci du�e nagrody za informacje o Rebelii, a Dyyz i Goa powiedzieli, �e si� ze mn� podziel�.
� A ty podzielisz si� ze mn�?
� Pewnie, �e ci co� skapnie � oznajmi� ja�niepa�sko Greedo. � A sobie kupi� statek. Ninx ma
zgrabny incoma�ski kuter, w sam raz dla mnie. I odst�pi go za czterna�cie tysi�cy. Jedyne, czego
mu brak, to przetwornice mocy.
� Co� takiego to mo�emy ukra��.
� W�a�nie. Nawet sam mog� je ukra�� � poprawi� go Greedo. Sko�czyli dyskusj�, kiedy doszli
do tajnego wej�cia do gara�u.
Greedo w ka�dym razie nie mia� ochoty, by Fremp poczu� si� wsp�w�a�cicielem
jakiejkolwiek cz�ci jego nowego statku.
Pomocnik Ninxa by� Korelianinem i specjalist� od nap�du nadprzestrzennego. Nazywa� si�
Warb. S�ysz�c brz�czyk alarmu, podszed� do monitora ukazuj�cego ukryte drzwi. Obie widoczne
na nim postacie rozpozna� bez najmniejszego trudu.
� Cze��, Anky... Greedo. Macie jakie� pompki?
� Jutro, Warb.
� Dobra, to do jutra. Shuga nie ma, a ja mam troch� roboty.
� Chcia�bym pokaza� Anky�emu ten kuter, co go chc� kupi� � wtr�ci� Greedo.
� Hm... no dobra, w�a�cie. Ale jak mi b�dzie brakowa� jakiego� narz�dzia, to wiem, komu za
to nogi z ty�ka powyrywa� � ostrzeg� Warb i zwolni� blokad�.
Zanim drzwi zamkn�y si� za nowo przyby�ymi, Warb wr�ci� do sprawdzania nap�du
poobijanego frachtowca typu YT-1300, kt�rego nowy w�a�ciciel pomaga� przy robocie. Dopiero
wczoraj wygra� statek w sabacca, szcz�ciarz. Wn�trze warsztatu, zwanego nie wiedzie� czemu
gara�em, rozmiar�w sporej jaskini, by�o zastawione statkami kosmicznymi w r�nych stadiach
naprawy, czyli rozbebeszenia, bo trudno by�o inaczej nazwa� pootwierane kad�uby obwieszone
p�kami przewod�w i obstawione cz�ciami. W dodatku z wind i podno�nik�w zwiesza�y si� ca�e
elementy konstrukcyjne. Resztki wolnego miejsca wype�nia�y skrzynie z cz�ciami zapasowymi,
a ca�o�ci dope�nia�y droidy techniczne, kr�c�ce si� g��wnie przy masywnym transportowcu typu
Kuat Starjammer JZX, zajmuj�cym prawie po�ow� pomieszczenia. B�yski jonowej spawarki
dobywaj�ce si� z g�rnej cz�ci kad�uba statku dowodzi�y, �e przynajmniej jeden droid si� nie
obija�.
Greedo i Anky doszli wreszcie do przeciwleg�ej �ciany, pod kt�r� sta� kuter � wed�ug
oficjalnej nomenklatury incom corsair. Stateczek l�ni� niczym arkania�ski klejnot i wygl�da� na
prawie nowy.
� Nazw� go ��owca Mank�w� � oznajmi� z dum� Greedo. � �adny, nie?
� I tylko za czterna�cie tysi�cy? Nie wierz�! Shug pewnie wymieni co si� tylko da na stary
z�om, ledwie ci go sprzeda!
� W�tpi�! Wie, �e b�d� �owc�, a �owca nagr�d potrzebuje szybkiego i sprawnego statku.
Gdyby si� okaza�o, �e ma stary z�om w si�owni, m�g�bym go zwr�ci� i przesta� by� przyjacielem
Warba. Takie rzeczy ju� si� zdarza�y...
� To ty chcesz by� �owc� nagr�d?! � zdziwi� si� Anky.
� Jasne � Greedo wypi�� dumnie pier�. � M�j przyjaciel Warhog Goa obieca� nauczy� mnie
zawodu. Twierdzi, �e Rodianie to doskonali �owcy.
� A my�lisz, �e mnie te� by m�g� tego nauczy�?
� Nie s�dz�, �eby Sionanie bywali �owcami � parskn�� Greedo. Anky w duchu przyzna� mu
racj� � mieszka�cy planety Skup s�yn�li ze zdecydowanie innych talent�w. Byli og�lnie (cho�
nieoficjalnie ma si� rozumie�) uwa�ani za najlepszych z�odziei w galaktyce.
� Nie �am si�, ka�dy ma swoje powo�anie � pocieszy� go Greedo. � Chod�, poka�� ci, jak
wygl�da wewn�trz.
Okaza�o si� jednak, �e w�az jest zamkni�ty i musz� poszuka� Warba. Wr�cili wi�c do
frachtowca, przy nap�dzie kt�rego grzeba� mechanik. Greedo ju� mia� zamiar go zawo�a�, gdy
zauwa�y� par� przetwornic Dekk-6, le��cych sobie spokojnie na jednej ze skrzy� z cz�ciami.
Dekki by�y najlepsze � jeszcze do niedawna uwa�ano za takie Modogi, ale technika sz�a naprz�d
tak b�yskawicznie, �e trzeba by�o �ledzi� j� na bie��co. Greedo �ledzi�. By�a to zreszt� jedyna
zas�uga Imperium i zawsze rozw�j nowych broni stymulowa� rozw�j techniki. Frernp tak�e
dostrzeg� przetwornice i obaj w milczeniu podziwiali l�ni�ce cacka. Para nowych dekk�w
dochodzi�a do dwudziestu tysi�cy kredyt�w � a te by�y nowe.
� Za�o�� si�, �e Warb chce je zamontowa� w tym z�omie � Greedo wskaza� na YT-1300. �
B�dzie musia� troch� przerobi� obudow�, �eby pasowa�y do konwertora...
� A do twojego pasowa�yby bez �adnych przer�bek.
Greedo rozejrza� si�: Warb wraz z w�a�cicielem i pot�n� bateri� znikali w�a�nie we wn�trzu
statku. Takich przetwornic jak te nie znajdzie si� rozbieraj�c luksusowe zabawki; to jest sprz�t
potrzebny do podr�y mi�dzygwiezdnych, a nie do snucia si� po planecie. Da� sobie przecie�
s�owo, �e jego statek b�dzie najszybszy i najnowocze�niejszy, cho�by nawet z zewn�trz nie
wywiera� osza�amiaj�cego wra�enia.
No i nikt na nich nie patrzy�.
Greedo zdj�� kurtk� i przykry� ni� przetwornice � mimo swej warto�ci nie by�y wielkie, ka�da
mia�a rozmiar �redniej pi�ci.
� Idziemy, Anky � powiedzia�. � Za dwadzie�cia minut mam si� spotka� z Warhogiem.
� Jasne.
Nagle Greedo poczu�, �e co� go �apie wp� i unosi. Z wra�enia upu�ci� kurtk�, kt�ra r�bn�a
o pod�og� wysypuj�c zawini�t� zawarto��.
� HNUUAARRN! � To, co go z�ap�o, by�o par� ow�osionych �ap, kt�rych w�a�cicielem by�
Wookie.
� Pu�� mnie, ty kupo k�ak�w!
Wookie obr�ci� go w powietrzu, by m�c przyjrze� si�, kogo trzyma, i rykn��:
� NNHNGRAAACH!
S�dz�c po wyszczerzonych z�bach i b�ysku w oczach, by� naprawd� z�y. Anky Fremp te�
doszed� do tego wniosku i wycofa� si� w stron� drzwi.
� Co si� dzieje, Chewie? � Korelianin pojawi� si� w otwartym w�azie z d�oni� na blasterze.
Warb depta� mu po pi�tach. � HNNRRAWWN!
Dla Greedo by�y to jedynie ryki w�ciek�o�ci, ale Korelianin najwyra�niej rozumia� je
doskonale.
� Krad� nasze dekki? �licznie! Warb, co to za lokalne obyczaje? Wiesz, ile da�em za te
przetwornice? To mia� by� zdaje si� uczciwy warsztat dla uczciwych przemytnik�w.
� Przepraszam, Han. M�wi�em Shugowi, �eby nie wpuszcza� tej ho�oty z ulicy, ale polubi�
tego zielonego... Znasz zasady, Greedo. Shug dowie si� o wszystkim, wi�c je�li masz cho� troch�
instynktu samozachowawczego, nie pojawisz si� tu wi�cej. Ma si� rozumie�, je�li Wookie
najpierw nie przetr�ci ci karku.
Wookie nadal trzyma� go dobry metr nad pod�og� i najwyra�niej czeka� na decyzj�
Korelianina.
� Poczekaj, Chewie � poleci� ten�e. � Damy mu nauczk�. Gdzie po�o�y�e� te zu�yte modogi,
Warb?
Wookie postawi� Greeda, ale go nie pu�ci�. Warb natomiast wyci�gn�� ze stoj�cego nieopodal
pojemnika na �mieci dwie sczernia�e i skorodowane przetwornice typu modog i da� je
Korelianinowi. Ten za� wr�czy� je Greedo.
� Chcia�e� przetwornice, to masz. �wie�o wymontowane z �Soko�a Milenium�, czyli, mo�na
by rzec, z atestem. Jedyne, co za nie chc�, to ta sk�rzana kurtka. Co ty na to? Uczciwy interes? �
spyta� z u�miechem.
Wookie potrz�sn�� Rodianinem, a� mu g�owa zata�czy�a.
� T... te jada � wykrztusi� Greedo, co mo�na by�o przet�umaczy� jako: �Jeszcze ci� dostan�.
� Czy on powiedzia� to, co my�l�, �e powiedzia�? � zainteresowa� si� pytaj�cy.
� Chyba si� zgodzi� � zachichota� Warb.
� Doskonale. Dzieciak umie wykorzystywa� okazje do dobrych interes�w.
Greedo zignorowa� wyci�gni�t� d�o�, prychn�� obra�liwie i cisn�� zu�yte cz�ci na pod�og�.
Ledwie Wookie go pu�ci�, pogna� do wyj�cia.
� HWARRNNUNH!
� �e co prosz�? Mia�em go mo�e jeszcze przeprosi�?! G�wniarzy trzeba uczy� szacunku, bo
inaczej nie wiadomo, co z nich wyro�nie, Chewie. Warb, chcesz kurtk�? No to masz w prezencie
urodzinowym.
� Serdeczne dzi�ki, Han, a sk�d ty wiesz, kiedy mam urodziny?
6. Nauczyciel Spurch
Goa siedzia� samotnie w rogu �Meltdown Cafe� i liczy� poka�ny plik banknot�w. Widz�c
wchodz�cego Greeda machn�� energicznie r�k�. Greedo wci�� jeszcze by� z�y, ale stara� si� tego
nie okazywa�, przechodz�c przez zat�oczon� sal� statecznie i pewnie. Humor nieco mu si�
poprawi�, gdy jaki� stary twilek ust�pi� mu pospiesznie z drogi.
� Cze��, Spurch.
� Siadaj! Napijesz si�?... Tylko nie za blisko. Bez obrazy, ale wy, Rodianie, nie naj�adniej
pachniecie dla Didlanina.
Greedo siad� wi�c po przeciwnej stronie sto�u, a Goa zam�wi� dla niego butelk� Tatooine
sunburn.
� Niez�a kasa, Goa � zagai� Greedo; nadal mia� nadziej�, �e mimo wszystko Ninx sprzeda mu
kuter.
� M�w mi Warhog � zaproponowa� �askawie Goa. � Nie lubi� drugiego imienia. Mojej matce
si� podoba�o, bo w naszym j�zyku oznacza �Odwa�ny �apacz Chrz�szczy�. Masz, to dla ciebie za
informacj� o Rebeliantach. Op�aci�a si� sowicie.
� Cthn vulyen stka wen! � ucieszy� si� Greedo.
Spojrza� na nomina�y i rado�� mu przesz�a � razem by�o w pliku ze dwie�cie kredyt�w. Wizja
kutra zacz�a odp�ywa� w sin� dal.
� Co jest? Wygl�dasz na rozczarowanego � zainteresowa� si� Goa.
� Tego... my�la�em, �e b�dzie wi�cej...
� Chcesz by� �owc� nagr�d czy nie? To, co m�wi�em o Rodianach, to prawda: doskonali z nich
�owcy.
� Pewnie, �e chc� � przytakn�� Greedo, ale wiedzia� swoje: �owca potrzebowa� statku.
� Dobra. A ty sobie my�lisz, �e ja ci� b�d� szkoli� za darmo? O, przynie�li ci piwo, napij si�
i pomy�l.
Greedo pos�usznie si�gn�� po butelk�. P�yn by� mocny i gorzki, ale niewielkie mia�
do�wiadczenie jako piwosz, wi�c nie komentowa�. Poza tym by�o mu wstyd, bo Warhog mia� racj�.
� No... przyznaj�, �e nie pomy�la�em o tym...
� Tak to zawsze jest, jak kto� nie ma forsy, ch�opcze. Goa uczy za got�wk�, zapami�taj to
sobie. A teraz popatrz... � si�gn�� do jednego z wielu woreczk�w przyczepionych do pasa i wyj��
ze� gruby zwitek banknot�w. � To te� twoje: dwadzie�cia tysi�cy. Jedna trzecia tego, co zap�acili
imperialni za informacj�.
Greedo poczu�, �e wilgotniej� mu oczy: wizja ��owcy Mank�w� zacz�a ponownie nabiera�
realno�ci.
� Tylko pami�taj, jak we�miesz te pieni�dze, to nie pokazuj mi si� wi�cej na oczy, jasne? �
doda� z naciskiem Goa. � Musisz si� zdecydowa�: nauka u eksperta czy statek, kt�ry za tydzie�
rozwalisz, i par� weso�ych nocy w mie�cie. Mo�esz si� zabawi� albo by� drugim �owc�
w galaktyce. �eby� g�upio nie pyta�, to ja jestem pierwszym.
Greedo zastanawia� si� przez ca�� minut� � faktycznie chcia� tego corsaira, ale jeszcze bardziej
chcia� polowa�... i by� taki jak ojciec. A �owca nagr�d dobrze zarabia�, m�g� mie� w�asny ksi�yc
i kup� statk�w, a nawet okr�t wojenny.
� A nauczysz mnie wszystkiego? � spyta�.
� Pewnie, �e ci� naucz�. Do�wiadczalnie te� ci poka��, a to niewielu potrafi. Dla ka�dego bym
tego nie zrobi�, ale w ko�cu uratowa�e� mi �ycie. No i jako Rodianin jeste� urodzonym �owc�. To
co, umowa stoi?
Urodzony �owca � Greedo poczu�, jak rozpiera go duma. B�dzie taki jak ojciec. B�dzie �owc�.
� Stoi, Warhog! � zdecydowa� si� wyci�gaj�c d�o�. Goa u�cisn�� j� z lekkim obrzydzeniem.
� No to postawi� ci nast�pne piwo na oblanie rozs�dnej decyzji. Ale przy barze: musisz pozna�
ch�opc�w...
Wpychaj�c Greedo w t�um przy barze, Goa by� naprawd� z siebie zadowolony: zarobi� czysto
i prosto dwadzie�cia tysi�cy w zamian za kilka bana��w. G�wniarz w miesi�c albo najdalej dwa da
si� zabi�. Cho� Goa d�ugo by� �owc� nagr�d, jeszcze nie spotka� Rodianina, kt�ry nadawa�by si� do
czego� wi�cej ni� �ow�w na nie uzbrojone Ygnaughty.
7. Vader
Pi�tna�cie tysi�cy kilometr�w od ksi�yca-portu kosmicznego przestrze� p�k�a wypuszczaj�c
z nadprzestrzeni tr�jk�tny kszta�t pot�nego okr�tu wojennego Floty Imperium. Gwiezdny
niszczyciel �Vengenance� wszed� na stacjonarn� orbit� wok� Nal Hutta, a uderzeniowy oddzia�
szturmowc�w na sygna� dopi�� bia�e zbroje, zabra� bro� ze stojak�w-�adowarek i pogna� z tupotem
do hangaru. W hangarze parkowa�y dwa promy szturmowe klasy Gamma, zamaskowane
i wygl�daj�ce jak frachtowce.
Na mostku �Vengenance� dow�dca grupy uderzeniowej w�a�nie wys�uchiwa� ostatnich
rozkaz�w od odzianej na czarno postaci.
� Chc� je�c�w, kapitanie � podkre�li� Darth Vader. � Martwi Rebelianci nie powiedz� nam,
dok�d wysy�aj� bro�.
Metaliczny pog�os towarzysz�cy ka�dej sylabie podkre�la� gro�b� s��w.
� Tak jest, sir. Obiecuj�, �e incydent z Datar si� nie powt�rzy, sir.
� Utracili�my element zaskoczenia, a oni niepotrzebnie zyskali czas. Wiceadmira� Slenn
zap�aci� za ten b��d �yciem. Tym razem wola�bym, �eby nie by�o �adnych b��d�w i �eby nic nie
zdradzi�o naszego przybycia. Promy gotowe?
� Tak jest, sir. Kaza�em je zamaskowa� na lekkie frachtowce, a nasi agenci uzyskali
z kapitanatu portu kody daj�ce bezwzgl�dne pierwsze�stwo l�dowania. Mamy zgod� na wej�cie
do Sektora Korelia�skiego, kiedy tylko b�dziemy chcieli.
� Doskonale. A zatem startujcie i we�cie �ywcem tylu Rebeliant�w, ilu si� da. B�d� dok�adnie
�ledzi� przebieg operacji.
� Tak jest, sir. � Oficer strzeli� obcasami, zrobi� w ty� zwrot niczym na paradzie
i odmaszerowa� ku windzie.
Wartownik Rebelianckich Si� Specjalnych Spane Covis zobaczy� dwa przerdzewia�e
frachtowce wewn�trzuk�adowe, opadaj�ce ci�giem komunikacyjnym, kt�rego w�a�nie pilnowa�.
Zwolni�y przy dokach na Osiemdziesi�tym �smym Poziomie. Trampy jak trampy: poobijane,
po�atane i zu�yte; ani pierwsze, ani ostatnie, jakie widzia� z wypo�yczonego pokoju
obserwacyjnego, mieszcz�cego si� w wie�y kontrolnej numer jeden. Jego zadaniem by�o
ostrzeganie o wszelkich jednostkach floty imperialnej lub o innych nietypowych statkach
kosmicznych, kt�re mia�y zamiar l�dowa�. Przez wiele tygodni pe�nionej na zmiany s�u�by nie
zasz�o nic nienormalnego ani podejrzanego, tote� trudno si� dziwi�, �e nie przejmowa� si� zbytnio
swym zadaniem.
Dlatego te� up�yn�a d�u�sza chwila, nim do niego dotar�o, �e co� w tych statkach by�o nie tak
� luki �adunkowe by�y za ma�e, kolumny ch�odnicze �adowni ulokowane tak, jakby mia�y ch�odzi�
pomieszczenia za�ogi, i ca�a masa innych drobiazg�w. Wszystko wskazywa�o, �e to, co w�a�nie
przelecia�o, to nie by�a para uczciwych frachtowc�w, tote� czym pr�dzej uruchomi� comlink
i zameldowa�:
� Stardog Jeden do Dewback!
� O co chodzi, Dewback?
� Uwa�aj na ogon, para go�ci w drodze.
� Jasne, Dewback. Koniec pogaw�dki.
Dwudziestu �o�nierzy Si� Specjalnych Rebelii zaj�o przygotowane wcze�niej stanowiska
ogniowe we wn�trzu magazynu, obserwuj�c ulic� i l�dowisko za pomoc� ukrytych kamer.
W tylnej cz�ci przestronnego budynku grupa piechur�w gor�czkowo ko�czy�a za�adunek
masywnego transportowca typu 2-10. Za chwil� mieli walczy�, ale nie musieli zostawia� ca�kiem
dobrego uzbrojenia tylko dlatego, �e o ma�o nie dali si� zaskoczy�.
Jeszcze inna grupa wytacza�a na specjalnie przygotowan� pust� przestrze� po�rodku
magazynu dzia�o jonowe typu C4-CZN o wzmocnionym generatorze tarczy. Element zaskoczenia,
na kt�ry liczyli napastnicy, przesta� istnie�.
Kanonierzy nie czekali, a� statki napastnik�w znieruchomiej� � ledwie uzyskali sta�y namiar
pierwszego, odpalili i prom zmieni� si� w kul� blasku i energii, od kt�rej zapali�y si� budynki po
obu stronach ulicy. Drugi prom zrzuci� fa�szywe os�ony udaj�ce kolumny ch�odz�ce, ods�aniaj�c
par� wie�yczek ze spr�onymi dzia�kami laserowymi. Pod koncentrycznym ostrza�em czterech
takich dzia�ek front magazynu przesta� istnie�, a z burt promu opad�y rampy i z wn�trza okr�tu
wypad�o sze��dziesi�ciu szturmowc�w, strzelaj�c w biegu. Kolejny strza� z dzia�a przeni�s� drugi
prom do historii, a krzy�owy ogie� otwarty przez czekaj�cych Rebeliant�w b�yskawicznie za�atwi�
desant.
Greedo tymczasem siedzia� w knajpie na Poziomie Dziewi��dziesi�tym Drugim z Dyyzem,
Warhogiem i innymi �owcami, czekaj�c na najnowsz� list� poszukiwanych. Jej autorem by� jeden
z mafioz�w z gatunku Hutt, a wie�� nios�a, �e wraz z nagrodami b�d� podpisane kontrakty. Nagle
zawy�y syreny alarmowe i za oknami przelecia�y pierwsze patrolowce korelia�skich stra�ak�w,
b�yskaj�c sygna�ami i kieruj�c si� wyra�nie w d�.
� Chyba skorzystali z naszej informacji � mrukn�� Warhog, puszczaj�c oko do Greeda.
� Mo�e. � Greedo zrobi� wszystko, by zabrzmia�o to nonszalancko. � Chyba, �eby by� to
jeszcze jeden po�ar wywo�any przez Mieszka�c�w P�mroku.
Ledwie sko�czy� m�wi�, a za oknem przewali�a si� nast�pna kolumna woz�w stra�ackich.
Zaczyna�o to wygl�da� powa�nie, a Greedo dopiero po rozmowie z Warhogiem i Dyyzem
zorientowa� si�, �e jego rodacy �yj� i pracuj� na tym samym poziomie co Rebelianci, a zatem
chc�c nie chc�c znajd� si� na drodze ka�dego powa�niejszego ataku si� imperialnych.
� Uch... tego... zobaczymy si� p�niej, Warhog. Musz� za�atwi� pewn� spraw�... � wykrztusi�.
� Jasne � Goa nawet si� nie zdziwi�. � My pewnie w nocy polecimy na Tatooine. Gdyby�my
si� nie spotkali, to powodzenia, ch�opcze!
Na Tatooine mieszka� jeden z najwi�kszych szef�w podziemia: Jabba Hutt, a Goa prawd�
m�wi�c ledwie zacz�� go uczy� czegokolwiek, tote� Greedo mia� du�� ochot� zosta�. Przewa�y�
jednak niepok�j o matk�, dlatego szybkim krokiem skierowa� si� do wind.
Ledwie wsiad�, nacisn�� przycisk �88� i winda opad�a jak kamie�, by po paru sekundach
�agodnie wyhamowa�. Stan�a, ale drzwi si� nie otworzy�y � czujniki wykry�y ogie� i dym, co
automatycznie blokowa�o wyj�cie i uruchamia�o alarm. Przez przezroczyste drzwi Greedo bez
trudu dostrzeg�, co si� pali i dlaczego � okolica by�a dos�ownie usiana trupami szturmowc�w.
Najwyra�niej atak wojsk Imperium nie by� �adnym zaskoczeniem. Miejsca, w kt�rym mieszkali,
Greedo nie by� w stanie dostrzec, ale �r�d�em ognia by�y magazyny le��ce znacznie bli�ej,
a stra�acy ca�kiem dobrze radzili sobie z ogniem, tote� chyba jego bliskim nic si� nie sta�o.
Zaskoczy�o go co innego: Rebelianci pomagali w gaszeniu po�aru.
Zanim zdo�a� si� zastanowi� nad t� ciekawostk�, us�ysza� zgrzyt rozdzieranego metalu,
a stra�acy jak jeden m�� odwr�cili si� w stron� dok�w. W chwil� p�niej zacz�li ucieka� i pada�
pod zmasowanym ostrza�em laserowym, a w polu widzenia pojawi�a si� czarna maszyna krocz�ca,
pluj�ca ogniem z tuzina stanowisk. Przypomina�a zmutowanego kraba, a raczej dwa kraby,
przeci�te na p� i po��czone w jedn� ca�o��. Z przodu i z ty�u mia�y masywne manipulatory
zako�czone szczypcami oraz stanowiska ogniowe, za� na �rodku, os�oni�tym pancernymi tarczami
antyradiacyjnymi, usytuowana by�a sterownia. Odn�a by�y chyba wspomagane silnikiem
grawitacyjnym, bo ca�o�� porusza�a si� zbyt p�ynnie jak na nap�d wy��cznie mechaniczny.
I zabija�a wszystko, co si� rusza�o.
Greedo czym pr�dzej wcisn�� Dziewi��dziesi�ty Drugi Poziom: czego jak czego, ale
�wiadk�w masakry stra�ak�w na pewno Imperium nie potrzebowa�o. Ostatni� rzecz�, jak�
zobaczy�, by� o�lepiaj�co bia�y strumie� plazmy, trafiaj�cy w p�on�cy magazyn Rebeliant�w,
a potem winda pomkn�a w g�r�.
Par� sekund p�niej ca�y sektor zadygota� jak po trafieniu asteroidem.
Greedo akurat wysiada� z windy i rozci�gn�o go na chodniku. Wstrz�s by� na szcz�cie tylko
jeden, ale wywo�a� naprawd� pot�n� panik�. Greedo podni�s� si� z trudem i dostrzeg� grup�
�owc�w, wypadaj�cych biegiem z knajpy. Kierowali si� ku zarezerwowanej platformie
l�dowiskowej, na kt�rej parkowa�y wy��cznie ich statki. Dostrzeg� w�r�d nich Dyyza, ale nigdzie
nie by�o Warhoga. Nagle na rami� spad�a mu d�o� w ci�kiej r�kawicy.
� Je�eli masz resztki zdrowego rozs�dku, to polecisz z nami � oznajmi� Goa. � Imperialni
dostali w ty�ek i b�d� szukali winnych. Nie mam ochoty odpowiada� za czyj�� niekompetencj�.
� Nie mog� tak zostawi� rodziny...
� O nich si� nie b�j. Pr�dzej czy p�niej i tak by� musia� si� z nimi rozsta�, chc�c by�
prawdziwym �owc�. R�wnie dobrze mo�esz to zrobi� teraz. No, ale ja do niczego ci� nie b�d�
zmusza�... � Goa odszed�, kieruj�c si� ku statkowi, do kt�rego wsiad� Dyyz.
Greedo przez chwil� pr�bowa� zdecydowa�, czego naprawd� pragnie. A potem ju� wiedzia�:
naprawd� chce by� �owc� nagr�d.
�Nova Viper�, czyli statek Dyyza i Warhoga z Greedem na pok�adzie uni�s� si� wraz z innymi
jednostkami �owc�w. Zg�aszali si� kolejno do kontroli lot�w o zezwolenie na odlot i wej�cie
w nadprzestrze�. Kontrola lot�w mia�a wa�niejsze sprawy na g�owie, tote� nie odpowiada�a.
Wobec czego �owcy kolejno dawali pe�ny gaz i wychodz�c na orbit� znikali.
Ostatnim obrazem, jaki Greedo zobaczy�, nim znale�li si� na orbicie, by� gigantyczny b�ysk,
po kt�rym zapad� si� ca�y kwarta� Sektora Korelia�skiego, poziom po poziomie. � O kurcz�,
posz�o ze dwadzie�cia poziom�w! � wzruszy� si� Dyyz. � Kupa dobrych kumpli w�a�nie zgin�a,
Goa.
� Ale my �yjemy i to si� liczy. Nie, Greedo?
Greedo nie odpowiedzia�, wpatrzony w seri� wybuch�w pluj�cych czarnym, t�ustym dymem.
A potem navicomp bipn�� i obraz znikn��.
8. Mos Eisley
W wej�ciu do mrocznego i ha�a�liwego lokalu sta�a masywna, opancerzona posta�,
przygl�daj�c si� obecnym czerwonymi elektronicznymi oczami.
� Czy to przypadkiem nie Gorm? � zdziwi� si� Dyyz Nataz. � Wydawa�o mi si�, �e go
zabili�my.
� Greedo rozwali� mu motywator, ale on ma biokomponenty z sze�ciu r�nych obcych ras �
odpar� spokojnie Goa. � Jedynym skutecznym sposobem, �eby go zabi�, jest zmiana ca�o�ci w par�
albo inny gaz.
� Nie mog�e� mi tego wcze�niej powiedzie�? Wyko�czy�bym go wtedy, a teraz znowu zacznie
si� nas czepia� o ten stary d�ug...
� Spokojnie, Dyyz. Jodo Kost mi powiedzia�, �e Jabba da� Gormowi najlepszy kontrakt:
pi��dziesi�t tysi�cy za sprowadzenie Zardry.
� Zg�upia�e�?! Zardra to �owca, nie ofiara. Co Jabba ma do niej?
Siedzieli w lokalu o szumnej nazwie �Kantyna�, popijaj�c zielonkawy pica thundercloud
i obserwuj�c schodz�cych si� �owc�w. Przybywali z ca�ej Galaktyki, zwabieni list� Jabby.
W knajpie k��bi� si� wi�c wielorasowy t�um: Weequay, Aqualish, Arcona, Defel, Kauronian,
Fneeb, Quillhead, Bomodon, Alpheridian � ka�da z tych ras mia�a przynajmniej jednego
reprezentanta, Greedo zauwa�y� nawet dw�ch Rodian. Kiwn�li w jego stron�, ale nie odpowiedzia�
na powitanie. Dawno temu nauczy� si�, �e obcy Rodianie mog� by� niebezpieczni.
Do lokalu weszli nast�pni go�cie � Korelianin i Wookie. Greedo rozpozna� ich od razu i poczu�,
�e ogarnia go w�ciek�o��. Obaj nowo przybyli obejrzeli sobie go�ci i wyszli, nie zwracaj�c prawie
niczyjej uwagi.
� Widzia�e�? Solo � parskn�� Dyyz. � Znalaz�e� si�, mo�na powiedzie�, w nie najlepszym
towarzystwie.
� Han Solo? � Goa odwr�ci� si� gwa�townie. � By� tu?
� Razem z Chewbacc� rozejrzeli si� i w�a�nie wyszli. Solo jest na li�cie Jabby i na jego
miejscu spr�bowa�bym znale�� si� jak najdalej od Tatooine, najlepiej w innej galaktyce. � Dyyz
dopi� zielonkawy nap�j i czkn��. � Mia�e� opowiedzie�, dlaczego. Zardra jest warta pi��dziesi�t
kawa�k�w.
� Za Zardr�! � Goa uni�s� szklaneczk�; jak na pustynn� planet�, Tatooine produkowa�a
zadziwiaj�co zacne trunki.
Wypili. Goa wytar� r�kawic� usta i wyja�ni�:
� Zardra i Jodo Kast szukali w Systemie Stenness braci Thig, spec�w od kradzie�y przypraw.
Bracia byli dobrze uzbrojeni, bo ostatnio obrobili imperialny arsena�, niedu�y co prawda, ale
jednak. Postanowili si� wi�c rozdzieli�. Jodo rozpu�ci� wie�ci, �e szuka Thig�w, a Zardra
pozostawa�a w cieniu. Pewne by�o, �e bracia b�d� chcieli efektownej strzelaniny, bo zawsze to
lubili, tote� Zardra mia�a ich za�atwi� od ty�u ze stunera, bo Jabba chcia� ich �ywych. A ze
stunerem radzi�a sobie doskonale, wi�c Jodo by� spokojny o wynik.
� Ano � zgodzi� si� Dyyz � widzia�em j� w akcji. No to co si� porobi�o?
Greedo ca�y czas milcza�, p�awi�c si� w samozadowoleniu. Solo by� poszukiwany, a Goa mia�
go wprowadzi� do Jabby, kt�ry potrzebowa� �owc�w... czyli jego. Te rozkoszne rozmy�lania
przerwa�o mu pojawienie si� przy stole Gorma, kt�ry uwa�nie im si� przyjrza�. Zanim Greedo
zdo�a� co� zrobi� � a najwi�ksz� ochot� mia� wej�� pod st� � tamten odwr�ci� si� i odszed�.
� Mam nadziej�, �e Zardra go stopi � parskn�� Goa.
� Mo�e powinni�my j� ostrzec?
� Ju� nie, ma kup� znajomk�w w naszym fachu. Za�o�� si� o porz�dny stek z levayta, �e Jodo
ju� jej o wszystkim opowiedzia�.
� Pewnie masz racj�... Dobra, wykrztu� wreszcie, dlaczego Jabba Hutt got�w jest za ni�
zap�aci� pi��dziesi�t patoli.
� Bo zabi�a innego Hutta. Bracia Thig znale�li Joda w knajpie �Red Shadow� na Taboon, to
taka wypalona planeta, na kt�rej mog� �y� tylko Nessie. Jodo zreszt� si� specjalnie nie ukrywa�.
Jego pech, a raczej pech Zardry polega� na tym, �e w tym samym lokalu um�wili si� na pogaw�dk�
Hutt imieniem Mageye i drugi Hutt, czyli Balbol, kt�ry praktycznie jest w�a�cicielem ca�ego
Systemu Senness.
� No i co, Mageye dosta� w strzelaninie?
� Gorzej. Przynios�o go w palankinie pi�ciu Weequay�w, a jak si� zacz�a rozr�ba, Thigowie
zacz�li strzela� do wszystkiego co si� rusza. Trafili dw�ch tragarzy, palankin si� majtn�� i Hutt
wyl�dowa� prosto na Zardrze.
� Mia�a autentycznego pecha.
� Pecha to mia� Mageye, bo Zardra mia�a pe�ny pancerz. Ma�o brakowa�o, �eby jej to nie
pomog�o � to pono� by� du�y Hutt, a �mierdzia�, �e co� niesamowitego. No to odbezpieczy�a granat
termiczny i wsadzi�a mu prosto w pysk. � Goa przerwa�, a Dyyz omal si� nie ud�awi� ze �miechu. �
Miesi�c zdrapywali go ze �cian i odsmradzali lokal. Podobno nie do ko�ca pomog�o... � No tak... �
Dyyz nieco si� uspokoi�. � Wszystko jasne. A na kiedy jeste�my um�wieni z Jabb�?
Goa spojrza� na chronometr i odpar� spokojnie:
� Prawd� m�wi�c to jeste�my troszeczk� sp�nieni... Proponuj� si� ruszy�.
9. Jabba
Jabba Hutt, szef podziemia przest�pczego Tatooine i okolic, przyjmowa� interesant�w w swej
miejskiej rezydencji, po�o�onej w pobli�u lokalu, w kt�rym Greedo i jego towarzysze sp�dzili
ostatnich kilka godzin. Zanim tam doszli, byli dok�adnie obsypani piachem � znad pustyni
nadci�gn�a burza piaskowa, wciskaj�c wsz�dzie drobiny py�u.
� Jak oni tu utrzymuj� sprawne droidy? � zdziwi� si� Dyyz, gdy stan�li przed bram� w murze.
� Ju� mam osad na wizjerze.
� Dlatego tutaj droidy tak si� dobrze sprzedaj�. � Goa splun�� py�em mimo nasuni�tego na
g�ow� kaptura. � Farmerzy bez nich sobie nie poradz�, a py� zatyka filtry, niszczy elektrolit
i elektronik�. Po�owa mieszka�c�w zbiera, naprawia i przerabia ten elektroniczny z�om.
Bramy pilnowa�a para gomorrea�skich stra�nik�w o wygl�dzie ogolonych dzik�w,
uzbrojonych w pot�ne topory. Na widok go�ci chrz�kn�li ostrzegawczo, lecz kiedy Warhog poda�
has�o, odst�pili od kratownicy z �elaznych sztab. Brama unios�a si� skrzypi�c i tr�jka �owc�w
przesz�a pod ostro zako�czonymi szpikulcami. Goa maszerowa� przodem, pozostali trzymali si�
odruchowo z ty�u. Zdenerwowa�o to w ko�cu Warhoga, kt�ry rzuci� przez rami�:
� Co� si� taki nie�mia�y zrobi�, Dyyz? Jabby si� boisz? Przecie� to przyjaciel �owc�w! Greedo,
przesta� si� oci�ga�. Lekcja praktyczna numer jeden, temat: jak zosta� bogatym.
Nagle z cienia pod murem wyst�pi�o czterech Nikt�w i wymierzy�o blastery w Go�.
� Nudd choa! � krzykn�� jeden. � Kichawa joto!
� Nie wym�drzaj si�, w�a�nie �e jeste�my na czas! � Goa zignorowa� blastery i wmaszerowa�
do wn�trza budynku. Niktowie opu�cili bro�, a ten, co si� przedtem odezwa�, warkn�� co�
niezrozumia�ego.
Dyyz i Greedo ostro�nie pod��yli w �lady Warhoga.
Zaraz za drzwiami rozci�ga�a si� obszerna komnata audiencyjna, pe�na szumowin ze stu
r�nych ras i gatunk�w. Byli przedziwnie poubierani i uzbrojeni po z�by. Ha�as panowa� tu
straszny, ale znacznie przycich�, gdy wszed� Goa. Wi�kszo�� obecnych umilk�a, przyp