Upload dokumentów - promocja książek - darmowy hosting pdf - czytaj fragmenty
"Wybaczcie szczerość, lecz przy myciu szyb w przeszklonym kredensie (psiukam trochę płynu i rozprowadzam go starą gazetą) moje myśli, zupełnie jak podczas pisania, wędrują ku istocie rzeczy: czy chłopczykowi złej matki wpłynęłaby na sprzedaż moich książek?" Fragment
Szczegóły | |
---|---|
Tytuł | Macocha |
Autor: | Hulova Petra |
Rozszerzenie: | brak |
Język wydania: | polski |
Ilość stron: | |
Wydawnictwo: | Afera |
Rok wydania: |
Tytuł | Data Dodania | Rozmiar |
---|
PDF Upload - Zapytania o Książki - Dokumenty © 2018 - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Recenzje
Mocny początek książki prawdę Ci powie. A „Macochę” otwiera narratorka nawołująca z balkonu, lekko „podwiniona”, prowokacyjnie pyta kto marzy o życiu gorszym niż ma. Wiemy, że zwraca się do nas, czytelników, sadza nas w niewygodnej pozycji, od początku nakazuje unieść albo opuścić rękę i wybrać, po której stronie stoimy, czy żeby nie jesteśmy „aulą pełną humanistów, ubóstwiających taplanie się w depresji, pewnymi, że rozpacz zbliża do istoty rzeczy.” Balkon widniejący na okładce jest zatem bardzo wymowny, ponieważ na nim losy się dużo dantejskich scen, teatralnych wręcz dramatów, w życiu zapijaczonej narratorki, której dni nierzadko uciekają spod zegara, razem z wycinkami rzeczywistości. Ironiczny róż i rząd kwiatów oplatający kolejne epizody tej wyrazistej powieści będą żywo kontrastować z czernią opowieści. Petra Hulová po głośnym debiucie w „Czasie czerwonych gór” i równie dzielnym „Plastikowym M3” będącym opowieścią o życiu praskiej prostytutki, dostarcza nam tym razem książkę ponoć najbardziej zbliżoną do biografii samej autorki. Według jednych to ta najgorsza, według innych najlepsza – „Macocha”. Poznajcie zatem Julie, nie dowiecie się, które fragmenty życia bohaterki będą korespondować z życiem samej Petry, nie to tutaj jest istotne, potok słów samej Julie przeczołga was po sobie na tyle, że nie będziecie wiedzieli gdzie podziać własne oburzenia i poruszenia. Przed Wami książka, która zachwyca i odpycha zarazem. Dokona w Was swoistego katharsis bądź zapcha pewną dozą obrzydzenia. Ponieważ ta opowiadanie lepi się od potu, spermy a zapijana jest procentami. Julie sama jest autorką tzw. romansideł bezwstydnie paradującą w szlafroku, który odchyla się nie wiadomo kiedy, lecz wiedzcie, że kryją się za nim kłopotliwe prawdy i nieokiełznane monologi. Julie, a czy również może Petra, mówi o sobie „zarozumiała baba na samozatrudnieniu”, „że sprawy ważkie są odkładane na później, a czytelnika karmi się mądrościami z second handu” , że jej przemyślenia są „zbyt dołujące i bezsensownie sceptyczne”. W żadnym wypadku. Czytelnik nie czuje, by opychał się tutaj zużytą narracją. Petra konstruuje gargantuiczny wylew szczerości, polewa nas parzącym wrzątkiem nadwrażliwości. Jest nam niewygodnie, treści uwierają, słowa są brudne, mocne, mięsiste. Narratorka nie stroni od krytykowania samej siebie, lecz „dostaje się” tutaj wszystkim – konsumpcyjnemu, wiecznie goniącym za czymś, społeczeństwu, mężowi/mężom, dzieciom, sąsiadce. Jest restrykcyjna dla siebie i świata. Otwiera przed nami dotkliwe tematy i przeprowadza na naszych wyeksponowanych wnętrzach operacje bez znieczulenia. Jest szczera do dosłownego bólu wrażliwego czytelnika. Tak jak i w świecie filmu nagradza się najbardziej depresyjne i przepoczwarzone role, tak i w świecie książki najbardziej genialne są te powieści, którym przewodzi dojmujący smutek i ciężkość tematu. Nie przeszkadza mi to, że książka ebook przeczołga mnie, pobrudzi własnymi wypocinami narracji. Tylko chirurgiczna szczerość potrafi przebić się przez fasady cynizmu i obojętności, by dotrzeć do czytelnika bardziej niż cukierkowe opakowania bestsellerów. Aborcje, in vitro, przemijanie, niedomyte dzieci, niechciane dzieci, kariera a rodzina, toksyczne relacje z mężczyznami, alkoholizm i więdnący człowiek. Wydawnictwo Afera ostrzegało, że to jazda bez trzymanki i czytający w istocie musi się przygotować na ostrą książkę, nie dla kogoś, kto szuka wygładzonych kantów języka. Nieokiełznany strumień świadomości narratorki oscyluje pomiędzy tym, co prawdziwe, wyobrażone a także zapomniane w malignie alkoholowej. Z kart książki będą wyciekać wulgaryzmy, ludzkie płyny i nagość połączone z pewną dozą ordynarności wraz z wstrząsającymi obrazami macierzyństwa alkoholiczki, która przeistacza się, przepoczwarza się, w porzuconą przez wszystkich macochę. Petra jest władczynią narracji. Rwie się, rozciąga, przeciąga nas po meandrach własnej wyobraźni. Kanonada opinii, łamania tematów tabu, skoków w przeszłość i transportacji w gorzkie „teraz”. Dobrała mowa doskonale odzwierciedlający nieporządek i zagubienie panujące w samej bohaterce i jej mieszkaniu. Jestem anglistką, więc daleko mi do oceniania jakości przekładu z języka czeskiego, lecz wszystkie znaki na niebie i sploty słów w książce pdf wskazują na to, że należy się duży pokłon w stronę Julii Różewicz, która podjęła się zadania przekładu tej torpedy językowej. Pozwólcie sobie na chwile zachwytu ponad mową a także oburzenia tematyką i czytajcie mięsistą „Macochę”. Jednak wiedzcie też, że nie odzobaczycie tego, co tam ujrzycie, a nie ma lepszego zachęcenia do sięgnięcia po książkę niż jej kontrowersyjność i nieokiełznana szczerość narratorki, która gdzieś przemyca samą autorkę.