Kylie Scott - Stage Dive - 2 Play-(Oficial)

Szczegóły
Tytuł Kylie Scott - Stage Dive - 2 Play-(Oficial)
Rozszerzenie: PDF

Jesteś autorem/wydawcą tego dokumentu/książki i zauważyłeś że ktoś wgrał ją bez Twojej zgody? Nie życzysz sobie, aby pdf był dostępny w naszym serwisie? Napisz na adres [email protected] a my odpowiemy na skargę i usuniemy zabroniony dokument w ciągu 24 godzin.

 

Kylie Scott - Stage Dive - 2 Play-(Oficial) PDF Ebook podgląd online:

Pobierz PDF

 

 

 


 

Zobacz podgląd Kylie Scott - Stage Dive - 2 Play-(Oficial) pdf poniżej lub pobierz na swoje urządzenie za darmo bez rejestracji. Kylie Scott - Stage Dive - 2 Play-(Oficial) Ebook podgląd za darmo w formacie PDF tylko na PDF-X.PL. Niektóre ebooki są ściśle chronione prawem autorskim i rozpowszechnianie ich jest zabronione, więc w takich wypadkach zamiast podglądu możesz jedynie przeczytać informacje, detale, opinie oraz sprawdzić okładkę.

Kylie Scott - Stage Dive - 2 Play-(Oficial) Ebook transkrypt - 20 pierwszych stron:

 

Strona 1 ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] Strona 2 Tytuł oryginału: Play (Stage Dive #2) Tłumaczenie: Marcin Kuchciński ISBN: 978-83-283-3224-9 Copyright © 2014 by Kylie Scott All rights reserved. Polish edition copyright © 2018 by Helion SA All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Wszystkie znaki występujące w tekście są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli. Autor oraz Wydawnictwo HELION dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz Wydawnictwo HELION nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce. Materiały graficzne na okładce zostały wykorzystane za zgodą Shutterstock Images LLC. Wydawnictwo HELION ul. Kościuszki 1c, 44-100 GLIWICE tel. 32 231 22 19, 32 230 98 63 e-mail: [email protected] WWW: (księgarnia internetowa, katalog książek)  Poleć książkę na Facebook.com  Księgarnia internetowa  Kup w wersji papierowej  Lubię to! » Nasza społeczność  Oceń książkę ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 3 Opinie o serii Stage Dive „Wszystko, z czego utkane s moje rockowe sny. Jazda bez trzy- manki, w trakcie której czuÿam w ŅoÿÂdku kaŅdy zakrÖt. Prze- jaŅdŅka, po której zakoāczeniu natychmiast chcÖ zawróciÄ i j powtórzyÄ. To ksiÂŅka dla kaŅdej dziewczyny, której zdarzyÿo siÖ czuÄ miÖtÖ do gwiazdy muzyki rockowej.” — blog ksiÂŅkowy Maryse „Ta ksiÂŅka wstrzÂsnÖÿa moim Ęwiatem!! Lick to uzaleŅniajÂca mieszanka pasji, dziÖki której cieplej robi siÖ w sercu, oraz lekkiej rozrywki. Historia, w której naprawdÖ moŅna siÖ zatopiÄ. Idealny rockowy romans!” — blog ksiÂŅkowy Aestas „WciÂgajÂca, seksowna i peÿna emocji.” — Dear Author „Przepyszne i smakowite. Zdecydowanie w mojej pierwszej dzie- siÂtce najlepszych ksiÂŅek tego roku!” — The Book Pushers ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 4 ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 5 Dla Hugh. Zawsze, kiedykolwiek i do koāca. ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 6 Podziękowania Wszystkie teksty piosenek dziÖki uprzejmoĘci Soviet X-Ray Record Club. WiÖcej na temat tego zespoÿu moŅecie dowiedzieÄ siÖ na stronie www.sovietxrayrecordclub.com. Ogromne podziÖkowania naleŅ siÖ mojej wspaniaÿej agentce, Amy Tannenbaum, cudownej redaktorce Rose Hilliard z St Martin’s Press, Cate, Haylee, Danielle i wszystkim z Macmillan Australia (rzÂdzicie!), wszystkim z Macmillan UK, oraz Joelowi, Markowi i Tarze z Momentum. Chas i wszyscy z Rockstar PR oraz Literary Services — Wam takŅe gorÂco dziÖkujÖ za Wasz ciÖŅk pracÖ. Kolejne na liĘcie podziÖkowaā s moje krytyczki: Jo (nie jesteĘ wcale taka zÿa, jak CiÖ malujÖ), Sali Benbow-Powers, Kendall Ryan i Hang Le. Bardzo ceniÖ sobie czas, jaki mi poĘwiÖciÿyĘcie, i Wa- sze szczere opinie. DziÖkujÖ moim przyjacióÿkom: Joannie Wylde, Kim Karr, Katy Evans, Kim Jones oraz Renee Carlino — za wsparcie i zdrowy roz- sÂdek. DziÖkujÖ wszystkim blogerom i czytelnikom, szczególnie zaĘ Dear Author, Jen i Gitte z Totally Booked, Aestas, Natasha is a Book Junkie, Maryse, The Rock Stars of Romance, Smut Book Club, Shh Mom’s Reading, Up All Night Book Blog, Smexy Books, The Book Pushers, Twinsie Talk, Book Chatter Cath, Katrina, Dawn, Under the Covers, Kaetrin, Amber, Angie, Lori, a takŅe wszystkim moim Groupie Girls. Na pewno zapomniaÿam wymieniÄ tu wielu osób, które okazaÿy mi pomoc i wsparcie. Przyjmijcie moje przeprosiny i szczere podziÖkowania. KaŅdej z Was chciaÿabym podarowaÄ gwiazdÖ rocka pod choinkÖ. ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 7 PLAY ¸ 7 ROZDZIAŁ PIERWSZY CoĘ byÿo nie tak. Wyczuÿam to, gdy tylko przeszÿam przez próg. Rzuciÿam torebkÖ na sofÖ, drug rÖk wÿÂczajÂc Ęwiatÿo. Po tonÂcym w póÿmroku korytarzu nagÿy bÿysk byÿ oĘlepiajÂcy. Przed oczami zataāczyÿy mi ja- skrawe punkciki. Gdy zniknÖÿy, zobaczyÿam wszystkie te miejsca… miejsca, w których jeszcze tego ranka byÿy róŅne rzeczy. Jak na przykÿad sofa. Torebka upadÿa na podÿogÖ, rozsypujÂc wokóÿ caÿ swoj zawartoĘÄ: tampony, monety, dÿugopisy i przybory do makijaŅu. Dezodorant w sztyf- cie potoczyÿ siÖ w kÂt — pusty, odkÂd zabrano z niego szafkÖ i stojÂcy na niej telewizor. Zostaÿ stóÿ i krzesÿa, które znalazÿam w sklepie ze sta- rociami, a takŅe regaÿ na ksiÂŅki z uginajÂcymi siÖ pod ich ciÖŅarem póÿ- kami. WiÖkszoĘÄ mebli jednak zniknÖÿa i pokój straszyÿ pustkÂ. — Skye? Brak odpowiedzi. — Co jest, do cholery? Gÿupie pytanie, odpowiedŃ byÿa bowiem oczywista. Drzwi do pokoju mojej wspóÿlokatorki byÿy szeroko otwarte. CiemnoĘÄ i koty kurzu. Trud- no nie zrozumieÄ, co tu siÖ staÿo. Skye wyprowadziÿa siÖ. Ramiona same opadÿy mi pod ciÖŅarem dwóch miesiÖcy zalegÿego czynszu, rachunków, które teraz bÖdÖ musiaÿa sama opÿaciÄ, i kosztów jedzenia. ėcisnÖÿo mnie w gardle. A wiÖc tak to jest, gdy opuĘci ciÖ przyjacióÿka. CiÖŅko mi byÿo zÿapaÄ oddech. — Anne, czy mogÖ poŅyczyÄ twój pÿaszcz z aksamitu? ObiecujÖ, Ņe… Lauren, sÂsiadka z mieszkania obok, weszÿa do Ęrodka (pukanie nigdy nie byÿo w jej stylu). Ale natychmiast — tak jak ja — stanÖÿa osÿupiona. — Gdzie wasza sofa? WziÖÿam gÿÖboki oddech, po czym powoli wypuĘciÿam powietrze. Nie pomogÿo. ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 8 8 « KYLIE SCOTT — SÂdzÖ, Ņe Skye j wziÖÿa. — Skye siÖ wyprowadziÿa? Otworzyÿam usta, ale co jeszcze moŅna byÿo w tej sytuacji powiedzieÄ? — Wyprowadziÿa siÖ i nie powiedziaÿa ci o tym? Lauren pokrÖciÿa gÿowÂ, a jej dÿugie, ciemne wÿosy zakoÿysaÿy siÖ w tÖ i z powrotem. Zawsze zazdroĘciÿam jej tych wÿosów. Moje miaÿy kolor rudawego blondu i byÿy cienkie. Wystarczyÿo, Ņebym zapuĘciÿa je choÄ trochÖ, a wyglÂdaÿyby, jakbym wsadziÿa gÿowÖ w wiadro smalcu. Dlatego nie pozwalaÿam, by byÿy dÿuŅsze niŅ do szyi. Nie, teraz moje wÿosy nie miaÿy Ņadnego znaczenia. WaŅny byÿ czynsz. Jedzenie. A fryzura? Nie, to naprawdÖ siÖ nie liczyÿo. Oczy paliÿy — zdrada byÿa jak bolesna zadra. Skye i ja od lat byÿyĘmy przyjacióÿkami. Ufaÿam jej. GadaÿyĘmy o chÿopakach, dzieliÿyĘmy siÖ róŅnymi sekretami, wypÿakiwaÿyĘmy siÖ sobie nawzajem w rÖkawy. To nie mogÿo siÖ tak skoāczyÄ. Ale tak siÖ skoāczyÿo. Skoāczyÿo. JakŅe boleĘnie siÖ skoāczyÿo. — Nie. — Mój gÿos brzmiaÿ dziwnie. PrzeÿknÖÿam ĘlinÖ i odchrzÂknÖ- ÿam. — Nie. Nie wiedziaÿam, Ņe chce siÖ wynieĘÄ. — Dziwne. PrzecieŅ zawsze wydawaÿyĘcie siÖ tak sobie bliskie. — Taaa. — Dlaczego niby miaÿaby to zrobiÄ? Tak nieoczekiwanie? — Wisiaÿa mi kasÖ — przyznaÿam, klÖkajÂc, by zebraÄ z podÿogi zawartoĘÄ torebki. Nie, nie miaÿam zamiaru siÖ modliÄ. Na Boga nie liczy- ÿam juŅ od dawna. Lauren gÿoĘno wciÂgnÖÿa powietrze. — Jaja sobie robisz. Pieprzona dziwka! — Skarbie, robi siÖ póŃno. — W drzwiach stanÂÿ Nate, chÿopak Lau- ren. W jego oczach widaÄ byÿo zniecierpliwienie. Byÿ wysokim, dobrze zbudowanym facetem z kilkoma zaletami. Normalnie zazdroĘciÿam go Lauren, ale teraz nie zrobiÿ na mnie Ņadnego wraŅenia. Byÿam wĘciekÿa na caÿy Ęwiat. — Co siÖ dzieje? — spytaÿ, rozglÂdajÂc siÖ po pokoju. — CzeĘÄ, Anne. — CzeĘÄ, Nate. ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 9 PLAY ¸ 9 — Gdzie twoje graty? — Skye je zabraÿa! — wykrzyknÖÿa Lauren, wyrzucajÂc rÖce w górÖ. — Nie — poprawiÿam j automatycznie. — Skye wziÖÿa swoje graty. Ale zabraÿa teŅ moje pieniÂdze. — Ile? — Poczucie niesmaku sprawiÿo, Ņe gÿos Nate’a obniŅyÿ siÖ o dobr oktawÖ. — Sporo — przyznaÿam. — Utrzymywaÿam jÂ, odkÂd zostaÿa bez pracy. — O kurwa — wyrwaÿo siÖ Nate’owi. — O tak. Na serio. Tak. Podniosÿam torebkÖ i otworzyÿam jÂ. SzeĘÄdziesiÂt piÖÄ dolarów i jedna samotna, lĘniÂca ÄwierÄdolarówka. Jak mogÿam do tego dopuĘciÄ? Moja wypÿata z ksiÖgarni byÿa juŅ tylko wspomnieniem, a na karcie kredytowej dobiÿam do limitu. Wczoraj Lizzy potrzebowaÿa kasÖ na ksiÂŅki. Nie mogÿam jej odmówiÄ. PrzecieŅ musi skoāczyÄ college — to byÿ dla mnie priorytet. DziĘ rano powiedziaÿam Skye, Ņe musimy pogadaÄ. Caÿy dzieā czuÿam siÖ z tym nieswojo, aŅ Ęciskaÿo mnie w ŅoÿÂdku. Prawda byÿa brutalna: biorÂc pod uwagÖ ÿÂczn kwotÖ dÿugu, jaki miaÿa wobec mnie, musia- ÿam jej powiedzieÄ, Ņe nie ma innego wyjĘcia, jak poprosiÄ o pomoc rodziców lub namówiÄ swojego nowego, ekstrawaganckiego chÿopaka o poŅyczkÖ, by móc mnie spÿaciÄ. Nie mogÿam juŅ dÿuŅej utrzymywaÄ nas obu — pokrywaÄ koszty mieszkania i jedzenia — podczas gdy ona szukaÿa nowej pracy. Dlatego teŅ musiaÿa pogadaÄ z rodzicami lub chÿopakiem takŅe o jakimĘ kÂcie dla siebie. Tak, wyrzucaÿam j na bruk. Poczucie winy ciÂŅyÿo mi jak kamieā. Co za ironia. Czy byÿy jakieĘ szanse na to, Ņe zjedz j wyrzuty sumienia za to, jaki numer mi wywinÖÿa? Maÿo prawdopodobne. Skoāczyÿam grzebaÄ w torebce i energicznie zaciÂgnÖÿam zamek. — Aaa, Lauren, pÿaszcz jest w szafie. Przynajmniej mam tak nadziejÖ. WeŃ go sobie. Zostaÿo osiem dni do terminu zapÿaty czynszu. MoŅe bÖdÖ w stanie dokonaÄ jakiegoĘ cudu? Musz gdzieĘ przecieŅ istnieÄ dwudziestotrzylatki z kieszeniami peÿnymi gotówki. Przynajmniej jedna z nich powinna ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 10 10 « KYLIE SCOTT chyba poszukiwaÄ lokum. Przedtem jakoĘ sobie radziÿam, choÄ zawsze ja lub moja siostra potrzebowaÿyĘmy czegoĘ wiÖcej niŅ przyszÿej stabilno- Ęci finansowej. KsiÂŅki, ciuchy, wieczorny wypad na miasto — wszyst- kie te drobne przyjemnoĘci, które dawaÿy radoĘÄ w Ņyciu. JuŅ doĘÄ po- ĘwiÖciÿyĘmy. A teraz jestem spÿukana. CóŅ, chyba powinnam byÿa lepiej ustalaÄ priorytety. Jak to mówiÂ, z perspektywy czasu wszystko wydaje siÖ inne. Dobra, rozwaŅmy najczarniejszy scenariusz. Prawdopodobnie mogÿa- bym waletowaÄ u Lizzy w akademiku, gdybyĘmy tylko byÿy wystarczajÂco przebiegÿe. Nasza matka nie miaÿa pieniÖdzy i nie mogÿyĘmy poprosiÄ jej o pomoc. Gdybym sprzedaÿa perÿy po ciotecznej babce, zapewne wy- starczyÿoby na kaucjÖ za mniejsze mieszkanie, takie, na które mogÿabym sobie pozwoliÄ bez koniecznoĘci znalezienia wspóÿlokatorki. JakoĘ to wszystko rozwiÂŅÖ. OczywiĘcie, Ņe tak. RozwiÂzywanie takich problemów byÿo moj specjalnoĘciÂ. A jeĘli kiedyĘ natknÖ siÖ na Skye, zabijÖ sukÖ. — Co teraz zrobisz? — spytaÿ Nate, opierajÂc siÖ o framugÖ drzwi. Podniosÿam siÖ z klÖczek i otrzepaÿam kolana. — CoĘ wymyĘlÖ. Nate spojrzaÿ na mnie badawczo, a ja odpowiedziaÿam najspokojniej- szym spojrzeniem, na jakie byÿo mnie wtedy staÄ. Lepiej, Ņeby z jego ust nie padÿo juŅ Ņadne sÿowo wspóÿczucia czy wsparcia. Ten dzieā i tak byÿ dla mnie juŅ wystarczajÂco trudny. Zebraÿam siÖ w sobie i uĘmiechnÖÿam siÖ do Nate’a. — A wy gdzie siÖ wybieracie? — Imprezka u Davida i Ev — pospieszyÿa z wyjaĘnieniami Lauren. — PowinnaĘ pójĘÄ z nami. Ev, siostra Nate’a i byÿa wspóÿlokatorka Lauren, zaledwie kilka miesiÖ- cy temu wyszÿa za Davida Ferrisa, mÿodego boga rocka, gitarzysty prowa- dzÂcego w zespole Stage Dive. To dÿuga historia. Szczerze powiedziawszy, wciÂŅ nie do koāca to ogarniaÿam. Jednego dnia Ev byÿa miÿ blondynk zza Ęciany, która chodziÿa do tego samego college’u co Lizzy i parzyÿa za- jebist kawÖ w Ruby’s Café, nastÖpnego caÿa nasza kamienica byÿa oto- czona wianuszkiem paparazzich, a Skye udzielaÿa wywiadów, stojÂc przed gÿównym wejĘciem, choÄ sama miaÿa niewielkie pojÖcie, co siÖ tak naprawdÖ dzieje. Ja trzymaÿam siÖ dyskretnie z boku. ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 11 PLAY ¸ 11 CóŅ, moje relacje z Ev sprowadzaÿy siÖ w zasadzie do krótkiego „czeĘÄ”, gdy mijaÿyĘmy siÖ na schodach, i moich porannych wizyt w Ruby’s Café, gdzie codziennie w drodze do pracy zamawiaÿam duŅ kawÖ na wynos. Zawsze odnosiÿyĘmy siÖ do siebie przyjaŃnie, choÄ nigdy nie byÿyĘmy przyjacióÿkami. Znacznie lepiej znaÿam Lauren, która uwielbiaÿa poŅyczaÄ moje ciuchy. — Powinna z nami iĘÄ, prawda, Nate? Nate wymruczaÿ coĘ, co zabrzmiaÿo jak potwierdzenie. Albo obojÖt- noĘÄ. Trudno byÿo wyczuÄ. — Nie, naprawdÖ, w porzÂdku — wybÂkaÿam. W miejscach, w których staÿy sofa i szafa, widaÄ byÿo warstwÖ Ęmieci: to wszystko, co pozostaÿo po Skye. — Mam now ksiÂŅkÖ do czytania, ale i tak raczej powinnam za- czÂÄ od sprzÂtania. Zdaje siÖ, Ņe pod meblami dawno nie odkurzaÿyĘmy. Przynajmniej nie bÖdÖ miaÿa wiele rzeczy do przewiezienia, gdy przyjdzie mi siÖ wyprowadziÄ. — ChodŃ z nami — nalegaÿa Lauren. — Ale ja nie jestem przecieŅ nawet zaproszona — wzbraniaÿam siÖ jeszcze. — My teŅ w poÿowie przypadków nie mamy zaproszenia — zauwaŅyÿ trzeŃwo Nate. — PrzecieŅ oni nas kochajÂ! Na pewno chcÂ, ŅebyĘmy siÖ tam pojawili. — Lauren wyszÿa z mojego pokoju i rzuciÿa swojemu chÿopakowi karcÂce spojrzenie. W mojej czarnej, klasycznej kurtce wyglÂdaÿa o niebo lepiej niŅ ja, ale wspaniaÿomyĘlnie postanowiÿam jej za to nie znienawidziÄ. JeĘli to nie doda mi kilku punktów tam w niebie, to nie wiem, co innego prze- mówi na moj korzyĘÄ. MoŅe dam jej tÖ kurtkÖ jako poŅegnalny prezent? — No, Anne, chodŃ. Ev na pewno nie bÖdzie miaÿa nic przeciwko. — Lauren nie przestawaÿa kusiÄ. — MoŅemy juŅ iĘÄ? — Nate niecierpliwie bawiÿ siÖ kluczykami od samochodu. Pÿawienie siÖ w blasku gwiazd rocka jakoĘ nie wydawaÿo mi siÖ naj- wÿaĘciwsz reakcj na wiadomoĘÄ, Ņe wkrótce znajdÖ siÖ na ulicy. MoŅe gdybym byÿa w formie, mogÿabym spokojnie wparowaÄ na tak imprezÖ i powiedzieÄ „czeĘÄ”. Ale to z caÿ pewnoĘci nie byÿ ten dzieā. Byÿam zmÖczona i przegrana. PoniewaŅ jednak czuÿam siÖ tak, odkÂd skoāczyÿam ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 12 12 « KYLIE SCOTT piÖtnaĘcie lat, nie byÿo to najlepsz wymówkÂ. Lauren nie musiaÿa jednak o tym wiedzieÄ. — DziÖki, ale dopiero wróciÿam do domu — usprawiedliwiÿam siÖ. — Ech, skarbie, twój dom teraz trochÖ jest nie bardzo — zauwaŅyÿa Lauren, obrzucajÂc spojrzeniem pust przestrzeā i porozrzucane po pod- ÿodze waÿeczki kurzu. — A zreszt jest piÂtek. Kto siedzi w domu w piÂt- kowy wieczór? Idziesz w tym stroju z pracy, czy wskakujesz w dŅinsy? Ja sugerowaÿabym dŅinsy. — Lauren… — Nie przyjmujÖ odmowy. — Ale… — Nie. — Lauren chwyciÿa mnie za ramiona i spojrzaÿa mi gÿÖboko w oczy. — Zawiodÿa ciÖ przyjacióÿka. Nie mogÖ znaleŃÄ sÿów na okreĘle- nie tego, co ci zrobiÿa. Jestem na ni wĘciekÿa. Idziesz z nami. MoŅesz siÖ przez caÿy wieczór chowaÄ w kÂcie, jeĘli chcesz. Ale nie bÖdziesz sie- dziaÿa tu sama i rozmyĘlaÿa o tej zÿodziejskiej maÿpie. Sama wiesz, Ņe nigdy jej nie lubiÿam. Ale ja tak. Jaka byÿam gÿupia… — Czy nie mówiÿam ci tego, Nate? — zwróciÿa siÖ do swojego chÿopa- ka, który tylko wzruszyÿ ramionami i niecierpliwie zabrzÖczaÿ kluczami. — No dalej, zbieraj siÖ. — Lauren pchnÖÿa mnie w stronÖ sypialni. W mojej bieŅÂcej sytuacji moŅe to byÄ moja jedyna szansa na spotka- nie Davida Ferrisa. Ev co jakiĘ czas wpadaÿa do nas, ale jego nigdy nie udaÿo mi siÖ zobaczyÄ, choÄ przecieŅ nieco bardziej krÖciÿam siÖ wtedy przy schodach, tak na wszelki wypadek. Chciaÿam go poznaÄ, choÄ to nie on byÿ moim faworytem spoĘród czwórki muzyków Stage Dive. Ten ho- nor spadaÿ na perkusistÖ, Mala Ericsona. Kilka lat temu byÿam w nim za- kochana po uszy. Ale mimo wszystko poznaÄ tego Davida Ferrisa… MoŅliwoĘÄ spotkania choÄby jednego czÿonka zespoÿu byÿa wystarczajÂ- ca, by mnie przekonaÄ. Musiaÿam tam pójĘÄ. Przed laty uwielbiaÿam przecieŅ Stage Dive. I nie, nie daÿam siÖ zÿapaÄ na caÿ tÖ otoczkÖ i nie traktowaÿam ich jak bogów. Chodziÿo tylko i wyÿÂcznie o ich muzykÖ. — No dobrze. Dajcie mi dziesiÖÄ minut. To byÿo absolutne minimum, jakiego potrzebowaÿam, aby siÖ przy- gotowaÄ — choÄby tylko psychicznie, jeĘli juŅ nie fizycznie — na spotka- nie z ludŃmi cieszÂcymi siÖ sÿaw i bogactwem. Na caÿe szczÖĘcie prze- ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 13 PLAY ¸ 13 staÿam siÖ przejmowaÄ czymkolwiek — poziom przejmowania siÖ zbliŅyÿ siÖ u mnie niebezpiecznie do poziomu „pieprzyÄ to wszystko”. To chyba najlepszy moment, by poznaÄ Davida Ferrisa. MoŅe nawet uda mi siÖ utrzymaÄ emocje na wodzy. — PiÖÄ minut — rzuciÿ Nate. — SpóŃnimy siÖ. — MógÿbyĘ trochÖ wyluzowaÄ? — poprosiÿa Lauren. — Nie — warknÂÿ i kÿapnÂÿ zÖbami. Lauren zachichotaÿa. Nie obejrzaÿam siÖ. Nie musiaÿam widzieÄ, co dzieje siÖ za moimi plecami. ėciany w naszym domu byÿy nieprzyzwoicie cienkie, wiÖc nocne zwyczaje Lauren i Nate’a niestety nie byÿy dla mnie tajemnicÂ. Na szczÖ- Ęcie za dnia byÿam zazwyczaj w pracy. I nie chciaÿam wiedzieÄ, co siÖ wtedy dziaÿo. No dobrze, czasem siÖ nad tym zastanawiaÿam. Pewnie dlatego, Ņe byÿam sama od dÿuŅszego czasu. I chyba tkwiÿy we mnie jakieĘ stÿumione skÿonnoĘci do podglÂdactwa, które chyba czas zaczÂÄ leczyÄ. Czy naprawdÖ miaÿam ochotÖ oglÂdaÄ miziajÂcych siÖ ludzi? Mogÿam zadzwoniÄ do Reece’a, chociaŅ mówiÿ mi, Ņe wybiera siÖ dziĘ na randkÖ. No tak, on co wieczór byÿ na jakiejĘ randce. Reece byÿby idealny pod wieloma wzglÖdami, gdyby nie ta jego sÿaboĘÄ do kobiet. Mój najlepszy przyjaciel szafowaÿ swoimi uczuciami na lewo i prawo. Czasem moŅna byÿo odnieĘÄ wraŅenie, Ņe zna z imienia caÿ ÿadniejsz czÖĘÄ Ņeāskiej populacji Portland w wieku od osiemnastu do czterdziestu dziewiÖciu lat. Randkowaÿ chyba juŅ ze wszystkimi, oczywiĘcie tylko oprócz mnie. Nie miaÿam mu tego za zÿe. Wystarczyÿo, Ņe byliĘmy zwykÿymi przyjacióÿmi — nie byÿo w tym nic zÿego. ChoÄ kiedyĘ naprawdÖ wydawaÿo mi siÖ, Ņe bÖdziemy Ęwietn parÂ. Byÿ taki bezpoĘredni i tak swobodnie czuÿam siÖ w jego towarzystwie. MieliĘmy ze sob wiele wspólnego i nasz zwiÂzek miaÿby perspektywy. Na razie jednak mogÿam poczekaÄ i zajmowaÄ siÖ swoimi sprawami. Nie, Ņeby ostatnio byÿo ich jakoĘ szczególnie duŅo albo Ņebym miaÿa na oku kogoĘ innego, ale na pewno rozumiecie, o co mi chodzi. Reece wysÿuchaÿby moich skarg na Skye. Zapewne odwoÿaÿby nawet swoj randkÖ, przyszedÿ do mnie i dotrzymaÿ mi towarzystwa. Niestety, z caÿ pewnoĘci powiedziaÿby takŅe: „Mówiÿem ci, Ņe tak bÖdzie”. Gdy ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 14 14 « KYLIE SCOTT dowiedziaÿ siÖ, Ņe utrzymujÖ swoj wspóÿlokatorkÖ, wĘciekÿ siÖ i oskar- Ņyÿ j o to, Ņe mnie wykorzystuje. Co okazaÿo siÖ stuprocentow prawdÂ. Moja rana byÿa zbyt ĘwieŅa i bolesna, by teraz w niej grzebaÄ. Nie, Reece nie byÿ dobrym pomysÿem. Lizzy zapewne takŅe nie byÿaby po- mocna. Ona równieŅ nie byÿa wielk fank planu Skye. Okej, klamka zapadÿa. PójdÖ na tÖ imprezÖ i zabawiÖ siÖ po raz ostatni, zanim mój Ęwiat rozsypie siÖ na kawaÿki. Wspaniale. Tak wÿaĘnie zrobiÖ. ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 15 PLAY ¸ 15 ROZDZIAŁ DRUGI Nie, nie mogÿam tego zrobiÄ. David i Ev mieszkali w luksusowym apartamencie w snobistycznym Pearl District. Mieszkanie zajmowaÿo poÿowÖ najwyŅszego piÖtra piÖknej starej kamienicy z brÂzowej cegÿy. Dla Ev to musiaÿo byÄ naprawdÖ surrealistyczne — przejĘÄ z ciasnej klitki w zaniedbanym domu o Ęcia- nach cienkich jak papier do takich luksusów. Wspaniaÿe doĘwiadczenie. Nasz stary apartamentowiec znajdowaÿ siÖ na obrzeŅach centrum, blisko uniwersytetu, a Ev i David mieszkali w samym Ęrodku drogiego i modne- go Pearl District. Na szczÖĘcie Ev zdawaÿa siÖ byÄ zadowolona, Ņe mnie widzi. Jeden potencjalnie niezrÖczny moment za nami. Jej mÂŅ — gwiazda rocka, David Ferris — skinÂÿ mi na powitanie gÿowÂ. Próbowaÿam siÖ na niego nie gapiÄ, choÄ aŅ mnie korciÿo, Ņeby go poprosiÄ o autograf. Na czym- kolwiek, choÄby na moim czole. — Czuj siÖ jak u siebie — powiedziaÿa Ev. — W kuchni s napoje i wkrótce powinna byÄ pizza. — DziÖki. — Mieszkasz obok Lauren i Nate’a? — spytaÿ David, odzywajÂc siÖ do mnie po raz pierwszy. Dobry BoŅe, jego ciemne wÿosy i piÖkne rysy twarzy zapieraÿy dech w piersi. Ludzie nie powinni byÄ tak hojnie obda- rzeni. Czy nie wystarczy, Ņe jest tak niesamowicie utalentowany? — Zgadza siÖ — powiedziaÿam. — Byÿam sÂsiadk Ev i jestem staÿ bywalczyni Ruby’s Café. — KaŅdego ranka, niezawodnie — potwierdziÿa Ev, puszczajÂc mi oko. — Podwójna odtÿuszczona latte z nut karmelu. JuŅ podajÖ. David pokiwaÿ gÿow i odniosÿam wraŅenie, Ņe siÖ nieco wyluzowaÿ. ObjÂÿ swoj ŅonÖ w talii, a ona obdarowaÿa go uĘmiechem. MiÿoĘÄ ewi- dentnie jej sÿuŅyÿa. Miaÿam nadziejÖ, Ņe przynajmniej ich zwiÂzek okaŅe siÖ trwaÿy. ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 16 16 « KYLIE SCOTT Ja w swoim Ņyciu dotychczas kochaÿam tak naprawdÖ czterech face- tów. OczywiĘcie nie we wszystkich przypadkach byÿa to wielka, roman- tyczna miÿoĘÄ. Ale wszystkim zaufaÿam i oddaÿam serce. Trzech z nich zawiodÿo mnie, co oznaczaÿo, Ņe moje szanse na sukces wynosz dwadzie- Ęcia piÖÄ procent. Gdy David i Ev zaczÖli siÖ namiÖtnie caÿowaÄ, potraktowaÿam to jako znak, Ņe pora siÖ oddaliÄ i zbadaÄ teren. Z kuchni (supernowoczesnej i supermodnej) wziÖÿam piwo i skiero- waÿam siÖ do duŅego salonu. Znów wróciÿy mi siÿy i determinacja. Byÿam w stanie to zrobiÄ — byÄ prawdziw dusz towarzystwa i poznawaÄ nowych ludzi. W jednym miejscu zgromadziÿo siÖ kilkanaĘcie osób. Oto- czyÿy ogromny telewizor, na którym wyĘwietlana byÿa jakaĘ gra. Nate siedziaÿ w samym Ęrodku, wpatrzony w ekran jak zaczarowany. Rozpo- znaÿam kilka twarzy, wiÖkszoĘÄ to osoby, do których nigdy nie oĘmieli- ÿabym siÖ podejĘÄ. WziÖÿam ÿyk piwa, by nawilŅyÄ wyschniÖte gardÿo. Bycie outsiderem na imprezie jest specyficzn form tortury. Brakowaÿo mi odwagi, by zagaiÄ do kogokolwiek, szczególnie po trudnych przej- Ęciach dnia. Z moim szczÖĘciem do wyszukiwania osób, którym nie powinnam byÿa ufaÄ, prawdopodobnie zaczepiÿabym jedynego w tym pokoju mordercÖ. Lauren machnÖÿa rÖkÂ, bym siÖ do niej przyÿÂczyÿa, ale wÿaĘnie w tylnej kieszeni moich dŅinsów zaczÖÿa dzwoniÄ komórka. Mój tyÿek zaczÂÿ wibrowaÄ. Odmachaÿam do Lauren, wyciÂgnÖÿam telefon i wy- szÿam z nim szybko na taras, z dala od zgieÿku i zamieszania. Na ekranie mignÖÿo imiÖ Reece. ZamknÖÿam za sob drzwi i odebraÿam. — CzeĘÄ — powiedziaÿam, uĘmiechajÂc siÖ. — Randka odwoÿana. — Szkoda. — A ty jakie masz plany? Wiatr szarpaÿ moje wÿosy i przenikaÿ mnie do szpiku koĘci. Typowa pogoda dla tej pory roku w Portland — paŃdziernik potrafiÿ naprawdÖ daÄ siÖ we znaki. Byÿo zimno, mokro, ciemno i nieprzyjemnie. Skurczy- ÿam siÖ w sobie i mocniej otuliÿam niebieskim, weÿnianym pÿaszczem. — Jestem na imprezie. BÖdziesz musiaÿ sam siÖ jakoĘ rozerwaÄ. Sorry. — Imprezie? Jakiej imprezie? — Zainteresowanie w jego gÿosie byÿo wyraŃnie sÿyszalne. ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 17 PLAY ¸ 17 — CóŅ, taka, na któr sama nie zostaÿam zaproszona, wiÖc nie mogÖ zaprosiÄ jeszcze ciebie. — Cholera — ziewnÂÿ ostentacyjnie. — Trudno. MoŅe za to wczeĘniej siÖ dziĘ poÿoŅÖ. — Dobry pomysÿ. Podeszÿam do barierki. Ulic pode mn przejeŅdŅaÿy samochody. Pearl District to zagÿÖbie barów, kawiarni i wszelkiej rozrywki. Mnóstwo osób zdecydowaÿo siÖ gdzieĘ dzisiaj wyjĘÄ pomimo pogody. CiemnoĘÄ rozjaĘniaÿy Ęwiatÿa miasta. Pomimo dokuczliwego zimna i wyjÂcego wiatru byÿo ÿadnie, w ten egzystencjalny, nastrojowy sposób. Kochaÿam Portland bez wzglÖdu na pogodÖ. Tak bardzo róŅniÿo siÖ od sÿonecznej Kalifornii, w której siÖ wychowywaÿam, i to wÿaĘnie tÖ odmiennoĘÄ ceniÿam sobie najbardziej. Tu domy byÿy solidne, zbudowane z myĘl o Ęniegu i mrozie, a nie nadmiarze sÿoāca. Inni byli teŅ ludzie, bardziej wyrozumiali i pobÿaŅliwi. A moŅe po prostu miaÿam kÿopot z przypo- mnieniem sobie czegoĘ dobrego o moim mieĘcie. MieĘcie, z którego uciekÿam. MoŅe chodziÿo tylko o to. — No dobra, Reece, powinnam wracaÄ i siÖ nieco posocjalizowaÄ. — JakoĘ dziwnie brzmisz. Co siÖ dzieje? JÖknÖÿam. — Pogadamy o tym jutro w pracy. — A czemu nie teraz? — PóŃniej, Reece. MuszÖ przybraÄ sympatyczn minÖ i nie zawieĘÄ Lauren. — Anne, weŃ przestaā. Mów, co siÖ dzieje. Skrzywiÿam siÖ i wziÖÿam kolejny ÿyk piwa. PracowaliĘmy razem juŅ niemal od dwóch lat. NajwyraŃniej tyle mu wystarczyÿo, aby przejrzeÄ mnie na wylot. — Skye siÖ wyprowadziÿa. — ėwietnie. NajwyŅszy czas. Oddaÿa ci kasÖ? Pozwoliÿam, by milczenie odpowiedziaÿo na to pytanie. — Cholera. Anne. PowaŅna sprawa. — Wiem. — I co ci mówiÿem? — warknÂÿ. — Powiedziaÿem ci przecieŅ… ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 18 18 « KYLIE SCOTT — Reece, proszÖ, nie przypominaj mi o tym. SÂdziÿam, Ņe robiÖ to, co powinnam zrobiÄ. Byÿa moj przyjacióÿk i potrzebowaÿa pomocy. Nie mogÿam tak po prostu… — WÿaĘnie, Ņe mogÿaĘ. Ona ciÖ wykorzystywaÿa, do jasnej cholery! ZaczerpnÖÿam gÿÖboki oddech i powoli wypuĘciÿam powietrze. — Tak. Skye mnie wykorzystywaÿa. Jak jasna cholera. Ty miaÿeĘ racjÖ, ja siÖ myliÿam. Poczekaÿam cierpliwie, aŅ wyrzuci z siebie dÿugi potok przekleāstw, którego siÖ spodziewaÿam, dlatego nie miaÿam ochoty na tÖ rozmowÖ. Nie ma dobrego sposobu, by przekazaÄ tak informacjÖ. NarastajÂca we mnie frustracja grzaÿa mnie od Ęrodka, broniÂc przed portlandzkim chÿodem. — Ile ci potrzeba? — spytaÿ w koācu zrezygnowanym gÿosem. — Co? Nie. Nie zamierzam poŅyczaÄ od ciebie pieniÖdzy, Reece. BrniÖcie dalej w dÿugi nie jest Ņadnym rozwiÂzaniem. Poza tym nie byÿam pewna, czy on sam moŅe sobie na to pozwoliÄ. ChoÄ firma naleŅaÿa do niego, to z oszczÖdzaniem pieniÖdzy wcale nie szÿo mu lepiej niŅ mnie. Wystarczyÿo popatrzeÄ na ciuchy, jakie nosiÿ do pracy. NajwyraŃniej status portlandzkiego casanovy wymagaÿ sporych inwestycji w garderobÖ. ChoÄ trzeba przyznaÄ, Ņe wszystko leŅaÿo na nim wyĘmienicie. WestchnÂÿ. — Wiesz, Ņe jak na osobÖ, która zawsze pomaga innym, jesteĘ fatalna w przyjmowaniu pomocy. — JakoĘ sobie poradzÖ. Kolejne ciÖŅkie westchniÖcie. Przechyliÿam siÖ przez barierkÖ i zwiesi- ÿam gÿowÖ, pozwalajÂc, by chÿodne, wilgotne powietrze owiewaÿo mi twarz. To byÿo przyjemne odczucie, ÿagodzÂce ryzyko bólu gÿowy, który juŅ gdzieĘ tam czaiÿ siÖ z tyÿu czaszki. — MuszÖ koāczyÄ, Reece. Maj tu piwo i pizzÖ. Jestem pewna, Ņe jeĘli siÖ postaram, to uda mi siÖ znaleŃÄ jakieĘ fajne miejsce. — Stracisz swoje obecne mieszkanie, prawda? — RzeczywiĘcie niewykluczone, Ņe bÖdÖ musiaÿa siÖ gdzieĘ przepro- wadziÄ. — MoŅesz zatrzymaÄ siÖ u mnie. Mam wygodn sofÖ. ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 19 PLAY ¸ 19 — To bardzo miÿe z twojej strony. — Próbowaÿam siÖ rozeĘmiaÄ, ale dŃwiÖk, który wydobyÿ siÖ z mojego gardÿa, przypominaÿ bardziej zduszo- ny kaszel. W mojej sytuacji naprawdÖ nie byÿo mi do Ęmiechu. Miaÿabym spaÄ na sofie Reece’a, podczas gdy on pukaÿby w swojej sypialni jakÂĘ panienkÖ? Nie. Nie ma mowy. JuŅ teraz czuÿam siÖ maÿa i gÿupia, Ņe po- zwoliÿam Skye zagraÄ mi na nosie. Miaÿam teraz byÄ Ęwiadkiem jakŅe aktywnego Ņycia seksualnego Reece’a? Nie, to byÿoby juŅ za wiele. — DziÖki, Reece. Ale jestem pewna, Ņe na tej sofie wyczyniaÿeĘ wiele, wiele róŅnych rzeczy, których nawet nie da siÖ opisaÄ. WÂtpiÖ, by ktokolwiek mógÿ tam spaÄ. — MyĘlisz, Ņe moja kanapa jest nawiedzana przez duchy mojej ero- tycznej przeszÿoĘci? — Wcale by mnie to nie zdziwiÿo. ParsknÂÿ. — W kaŅdym razie moja obrzydliwa sofa czeka na ciebie, jeĘli tylko bÖdziesz jej potrzebowaÿa, okej? — DziÖkujÖ. NaprawdÖ to doceniam. — Zadzwoā, jeĘli bÖdziesz czegoĘ potrzebowaÿa. — Pa, Reece. — Aaa, poczekaj jeszcze! — Tak? — MogÿabyĘ przyjĘÄ do pracy w niedzielÖ? Tarze coĘ wypadÿo. JuŅ jej powiedziaÿem, Ņe moŅesz wziÂÄ za ni godziny. — Niedziele spÖdzam z Lizzy — powiedziaÿam powoli. — PrzecieŅ wiesz. Jedyn odpowiedzi Reece’a byÿo milczenie. Czuÿam, jak oblewa mnie fala wstydu. — Nie mogÿabym wziÂÄ za ni tych godzin kiedy indziej? Nie moŅe tego jakoĘ przesunÂÄ? — Okej, nie ma sprawy. JakoĘ to ogarnÖ. — Przepraszam. — W porzÂdku. Do usÿyszenia póŃniej — powiedziaÿ i siÖ rozÿÂczyÿ. Schowaÿam komórkÖ, pociÂgnÖÿam kolejny ÿyk piwa i zajÖÿam siÖ po- dziwianiem panoramy miasta. Czarne chmury dryfowaÿy, przysÿaniajÂc zÿoty sierp ksiÖŅyca. Miaÿam wraŅenie, Ņe zrobiÿo siÖ sporo chÿodniej. AŅ poczuÿam ból w koĘciach, jakbym byÿa star kobietÂ. Potrzebowaÿam ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3 Strona 20 20 « KYLIE SCOTT wiÖcej alkoholu. Tak, to rozwiÂŅe wszystkie moje problemy, przynajmniej na dzisiejszy wieczór. Moje piwo jednak juŅ siÖ koāczyÿo, a mnie jakoĘ nie chciaÿo siÖ wracaÄ do Ęrodka. Ech. No dobra, juŅ doĘÄ tego. Ostatni ÿyk piwa bÖdzie koācem mojej samotnej sesji uŅalania siÖ nad sobÂ. PrzestanÖ kryÄ siÖ po kÂtach, wypnÖ pierĘ do przodu i wrócÖ do Ęrodka. Ta impreza to okazja, której nie moŅna zmarnowaÄ. PrzecieŅ tyle razy marzyÿam o tym, by spotkaÄ kogoĘ ze Stage Dive. Poznaÿam juŅ Davida Ferrisa, co dowodzi, Ņe marzenia czasem siÖ speÿniajÂ. Powinnam byÿa zaŅyczyÄ sobie wiÖkszych cycków, mniejszej dupy i wiÖkszej ostroŅ- noĘci w doborze przyjacióÿ. I oczywiĘcie tyle pieniÖdzy, bym mogÿa opÿaciÄ szkoÿÖ siostrze, a sobie zapewniÄ jakiĘ dach nad gÿowÂ. — Masz ochotÖ na jeszcze jedno? — Za moim plecami rozlegÿ siÖ gÿÖboki gÿos. Oczy rozszerzyÿy mi siÖ z zaskoczenia. MyĘlaÿam, Ņe jestem na tarasie sama, ale nie, w kÂcie siedziaÿ jakiĘ facet. W zasadzie widaÄ byÿo jedynie jego falowane, dÿugie do ramion blond wÿosy, reszta kryÿa siÖ cieniu. þaÿ. Nie. To nie mógÿ byÄ on. To znaczy oczywiĘcie, Ņe to mógÿ byÄ on. Ale nie mogÿam w to uwierzyÄ. Bez wzglÖdu na to, kim byÿ, musiaÿ sÿyszeÄ moj rozmowÖ telefo- nicznÂ. To z pewnoĘci wystarczyÿo, aby go przekonaÄ, Ņe jestem najwiÖk- sz idiotk naszych czasów. BrzÖk metalu, ciche pss otwieranej butelki i z ciemnoĘci wysunÖÿa siÖ rÖka z piwem. Na mokrej powierzchni szkÿa zataāczyÿy refleksy Ęwiatÿa padajÂcego z wnÖtrza. — DziÖkujÖ. — Zrobiÿam krok w jego stronÖ i znalazÿam siÖ na tyle blisko, Ņe nawet w sÿabym Ęwietle byÿam w stanie go rozpoznaÄ. Jasna cholera. To byÿ on. Malcolm Ericson. Oto kulminacyjny moment mojego Ņycia. Owszem, gdy byÿam nasto- latkÂ, moŅe i miaÿam jedno lub dwa zdjÖcia Stage Dive na Ęcianie swojego pokoju. Dobra, moŅe byÿy tam trzy takie zdjÖcia. Albo dwanaĘcie. Nie- waŅne. Chodzi o to, Ņe byÿ tam tylko jeden plakat z caÿym zespoÿem. Na pierwszym planie byÿ Jimmy krzyczÂcy do mikrofonu. Na prawo ebookpoint kopia dla: Magdalena Migacz [email protected] 3606a707e222223a7819311999eee8d5 3

O nas

PDF-X.PL to narzędzie, które pozwala Ci na darmowy upload plików PDF bez limitów i bez rejestracji a także na podgląd online kilku pierwszych stron niektórych książek przed zakupem, wyszukiwanie, czytanie online i pobieranie dokumentów w formacie pdf dodanych przez użytkowników. Jeśli jesteś autorem lub wydawcą książki, możesz pod jej opisem pobranym z empiku dodać podgląd paru pierwszych kartek swojego dzieła, aby zachęcić czytelników do zakupu. Powyższe działania dotyczą stron tzw. promocyjnych, pozostałe strony w tej domenie to dokumenty w formacie PDF dodane przez odwiedzających. Znajdziesz tu różne dokumenty, zapiski, opracowania, powieści, lektury, podręczniki, notesy, treny, baśnie, bajki, rękopisy i wiele więcej. Część z nich jest dostępna do pobrania bez opłat. Poematy, wiersze, rozwiązania zadań, fraszki, treny, eseje i instrukcje. Sprawdź opisy, detale książek, recenzje oraz okładkę. Dowiedz się więcej na oficjalnej stronie sklepu, do której zaprowadzi Cię link pod przyciskiem "empik". Czytaj opracowania, streszczenia, słowniki, encyklopedie i inne książki do nauki za free. Podziel się swoimi plikami w formacie "pdf", odkryj olbrzymią bazę ebooków w formacie pdf, uzupełnij ją swoimi wrzutkami i dołącz do grona czytelników książek elektronicznych. Zachęcamy do skorzystania z wyszukiwarki i przetestowania wszystkich funkcji serwisu. Na www.pdf-x.pl znajdziesz ukryte dokumenty, sprawdzisz opisy ebooków, galerie, recenzje użytkowników oraz podgląd wstępu niektórych książek w celu promocji. Oceniaj ebooki, pisz komentarze, głosuj na ulubione tytuły i wrzucaj pliki doc/pdf na hosting. Zapraszamy!